Magnificencjo! Pani Prezydent! Panie Wojewodo! Szanowne Panie! Szanowni
Panowie!
Przede wszystkim chciałbym serdecznie podziękować organizatorom, że po raz
kolejny dają nam możliwość artykulacji naszych oczekiwań w stosunku do
Polski, a konkretnie w stosunku do jej organów konstytucyjnych.
Na prawdę nie chcę dziś powtarzać tego, o czym była tu mowa rok czy dwa
lata temu. Stwierdzę tylko z żalem, że dotychczas nasz głos okazał się
głosem wołającego na puszczy. Najlepszym tego dowodem jest fakt, że obecny
premier, który w ciągu sześciu tygodni miał niebywałą dotąd okazję, aby
dwa razy wygłaszać expose, nie umieścił w nich o nas ani słowa.
Premier Belka nie wspomniał o Polonii i Polakach zamieszkałych za granicą
ani w expose z 14 maja, ani w expose z 24 czerwca, no może z wyjątkiem,
tych Polaków, którzy czasowo przebywają w Iraku oraz tych, którzy dzięki
podejmowaniu nauki i pracy w państwach członkowskich Unii Europejskiej
będą lepiej wykształceni i mobilni zawodowo.
W swoim drugim expose Premier Belka powiedział – cytuję: „obowiązkiem
rządu jest pamiętać o tym, iż historia nie kończy się na tym rządzie i na
tej kadencji Sejmu. Są zadania, które sięgają dalej, są zaniechania, które
będą kosztować w przyszłości.” Jednych z takich zadań, które sięgają
dalej, są - moim zdaniem – kontakty z Polonią i Polakami zamieszkałymi za
granicą.
To, że obecny premier rządu RP wydaje się nie dostrzegać Polonii nie jest
niestety sytuacją wyjątkową. Również w expose poprzedniego premiera,
Leszka Millera, nie można było znaleźć wzmianki o Polonii. Choć sam Miller
twierdził, że nie jest ważnym jak mężczyzna zaczyna, my już dzisiaj wiemy,
jak premier Miller skończył.
Nie ma najmniejszych wątpliwości, że Polacy, zamieszkujący kraje
europejskie, mogą odegrać znaczącą rolę w tworzeniu nowej Europy. I myślę
tutaj o Europie w dużo szerszym pojęciu niż tylko obecne kraje Unii
Europejskiej.
Polonia i Polacy mieszkający za granicą mają do spełnienia
olbrzymia rolę w integracji i promocji Polski w Europie. Ze strony
polskich polityków słychać dość często głosy nawołujące Polonię do
promowania spraw polskich. Apele te wydają się całkowicie niepotrzebne, bo
– przynajmniej jeśli chodzi o organizacje polonijne – należy to do naszych
statutowych celów i nie wyobrażam sobie żeby jakakolwiek Polonia nie
chciała aby Polska i Polacy cieszyli się jak najlepszą opinią.
W wielu krajach naszego kontynentu Polska jawi się nadal jako słaby i
biedny kraj, a przede wszystkim mało znany. Wielokrotnie widziany w
obiektywie stereotypów. Oficjalna Polska próbuje to zmienić. Organizuje
się wystawy, koncerty czy okolicznościowe spotkania, ale niestety z
mizernym skutkiem. Akcje te docierają przede wszystkim do osób, które już
i tak Polskę znają i od lat figurują na listach wysyłkowych naszych
ambasad. Nie dociera się natomiast do szeroko rozumianych społeczeństw.
Dokonać tego może tylko Polonia. Polacy zamieszkujący od lat w danym kraju
mają największe możliwości dotarcia do swoich sąsiadów. To oni właśnie
mogą być najlepszymi ambasadorami Polski i polskości. Do przyjaznego
spojrzenia na Polaków nie przyczyni się (poza może ścisłym gronem
melomanów) koncert z udziałem Krzysztofa Pendereckiego i prezydenta
Kwaśniewskiego, ale dokonać tego może postawa i zachowanie Kowalskiego
wobec jego sąsiada Schmidta czy Smitha.
Kto inny jak nie my, mieszkający od lat w różnych krajach i znający
zwyczaje społeczeństw w których żyjemy, może do nich trafić najlepiej?
Także tylko nasze organizacje mogą - nie tylko od wielkiego dzwonu - ale
regularnie brać udział w lokalnych imprezach czy festynach dzielnicowych.
Dzięki takiej działalności Polska i Polacy mogą stale być obecni w
świadomości otaczających nas społeczeństw, jako Ci, którzy potrafią coś
zorganizować, wśród których są osoby utalentowane, otwarte na innych,
pomocne.
Kolejnym obok promocji Polski zadaniem, które - moim zdaniem – najlepiej
może dokonać Polonia jest obrona dobrego imienia Polski i Polaków, obrona
naszej Godności Narodowej. Oficjalna Polska, albo nie chce tego robić,
albo też tego zrobić nie potrafi. Musimy walczyć z nieprawdziwymi,
fałszywymi informacjami na temat Polski i Polaków, ze wszystkimi
wzmiankami na temat „polskich obozów koncentracyjnych”, „polskiego
antysemityzmu”, „staniu z bronią u nogi” i z tym podobnymi kliszami i
stereotypami.
Pamiętajmy, że większość z nich ma bardzo różne podłoża: niedostateczna
znajomość tematu, kompletna ignorancja poruszanej sprawy lub wręcz
złośliwość. Musimy działać rozważnie, bez niepotrzebnych afektów,
tłumaczyć wszystkim cierpliwie, jak dziecku – po rusku i niemiecku – że
Polska jest normalnym krajem, że Polacy są normalnymi Europejczykami. Nie
unośmy się, nie pieńmy, nie dajmy nikomu do zrozumienia, że jest gorszy
czy głupszy, gdyż takie postępowanie może przynieść więcej szkód niż
zysków.
Kolejną dziedziną, w której europejska Polonia ma odpowiednie kompetencje
i na pewno może pomóc, jest podzielenie się znajomością krajów Unii
Europejskiej z polskimi członkami Parlamentu Europejskiego, z polskimi
pracownikami Komisji i innych instytucji Unii Europejskiej, a także z
urzędnikami administracji państwowej i lokalnej w Polsce. Należy jednak
pamiętać, że do tanga trzeba dwojga...
Szacunek dla historii nakazywał odnotowanie w preambule do Konstytucji
Unii Europejskiej znaczenia tradycji chrześcijańskich w Europie. Wyrażamy
głęboki żal, że tak się niestety nie stało. Należy jednak podkreślić w tym
miejscu, że w sposób nie mający wcześniej precedensu w unijnym systemie
prawnym, wpisano do traktatu konstytucyjnego gwarancje poszanowania
tożsamości, praw i statusu kościołów, stowarzyszeń i wspólnot religijnych.
Uważam, że Polacy, zarówno Ci zamieszkali w kraju, jak i Ci zamieszkali w
pozostałych krajach Unii Europejskiej powinni swoim postępowaniem i
zachowaniem na co dzień ukazywać innym nacjom jakie znaczenie ma dla nas
tradycja chrześcijańska. Wprowadzajmy w życie te słowa, których zabrakło w
preambule. Starajmy się, w oparciu o nasze tradycje, być przykładem dla
innych, którzy tych tradycji nie znają.
Możemy dużo zrobić w dziedzinie kultury, nauki i szkolnictwa. Ale i w tych
dziedzinach wymagana jest ścisła współpraca z krajem. Znaczenie nauczania
języka polskiego będzie ciągle rosło wraz z coraz większą liczbą Polaków
szukających pracy poza granicami RP. Z olbrzymią przykrością obserwujemy,
że w wielu wypadkach szukający pracy w krajach Unii Europejskiej są w
straszliwy sposób wykorzystywani przez swoich rodaków. Chcemy tutaj w jak
najostrzejszej formie odciąć się od tych praktyk. Jednocześnie musimy
podkreślić, że pośrednictwo pracy nie było, nie jest i nie powinno być
zadaniem organizacji polonijnej.
Możemy wiele zrobić w obronie tożsamości i praw mniejszości narodowych w
krajach Unii Europejskiej. Możemy obserwować, czy zobowiązania przyjęte
przez kraje naszego zamieszkania oraz zaciągnięte w międzynarodowych
umowach i innych dokumentach dotyczących tych mniejszości są
przestrzegane. Europejskie organizacje polonijne powinny mieć możliwość
informowania o łamaniu praw np. dotyczących polskich mniejszości
narodowych odpowiednim instytucjom Unii Europejskiej. Nie trzeba chyba
dodawać, że organizacje te powinny otrzymywać w tej sprawie jak najdalej
idącą pomoc ze strony władz Polski.
Polonia i Polacy zamieszkali za granicą mogą i chcą odegrać dużą rolę w
tworzeniu nowej Europy. Cel ten może być osiągnięty tylko i wyłącznie
poprzez partnerskie stosunki z podmiotami działającymi w kraju. Miejmy
nadzieję, że nasz głos będzie tym razem wysłuchany.