Magnificencjo! Pani Prezydent!
Szanowne Panie! Szanowni Panowie!
Przede wszystkim chciałbym
serdecznie podziękować organizatorom, że po raz kolejny dają nam możliwość
artykulacji naszych oczekiwań w stosunku do Polski, a konkretnie w
stosunku do jej organów konstytucyjnych. Rok temu tu w Szczecinie
zakończyłem moje wystąpienie na I Międzynarodowej Konferencji Polonijnej
pięcioma tezami, które moim zdaniem są podstawą właściwych stosunków
polsko-polonijnych. Były to:
1. Przede wszystkim nie
przeszkadzać
2. Pozwólcie sobie pomóc
3. Traktujcie nas podmiotowo
4. Bądźcie dla nas partnerami
5. Nic o nas bez nas
Co się poprzez ten rok
wydarzyło, czy sytuacja uległa poprawie?
Zacznijmy może od programu
rządowego.
Sam fakt powstania i zaakceptowania przez rząd w grudniu 2002 r.
"Rządowego Programu Współpracy z Polonią i Polakami za granicą" należy
powitać z zadowoleniem. Po raz pierwszy od wielu lat rząd Polski
oświadcza, że sprawy Polonii i Polaków zamieszkałych za granicą i
współpraca z nimi stanowią istotny element polskiej polityki zagranicznej.
Wydawać by się mogło, że powyższe zdanie powinno być frazesem, ale
pamiętajmy, że kolejne rządy RP z tej lub innej przyczyny nie dostrzegały
milionów Polaków mieszkających poza granicami. Nawet w expose obecnego
premiera nie znalazło się miejsce na wymienienie Polonii.
Tak, więc wyrażamy zadowolenie
z faktu, że program ten w ogóle powstał, że jest bardzo szeroki i
kompleksowy, że zwraca się ku nowym grupom polonijnym, szczególnie
młodzieży i grupom zawodowym.
Najważniejszymi punktami
programu, których znaczenia nie można przecenić, to punkty dotyczące
rozwoju aktywności młodego pokolenia Polonii oraz rozszerzania dostępu i
możliwości Polonii i Polaków za granicą do nauczania i doskonalenia języka
polskiego.
W uwagach końcowych programu
jego autorzy przyznają, że nie uwzględniono w nim najważniejszych
postulatów Polonii i stanowi to bardzo poważny mankament tego programu. Te
postulaty to Karta Polaka, zmiany w ustawie o obywatelstwie polskim i
udział obywateli polskich zamieszkałych za granicą w wyborach
prezydenckich i parlamentarnych. Tą ostatnią sprawę rozstrzyga naszym
zdaniem jednoznacznie artykuł 62 Konstytucji RP.
Całkowicie nie do
zaakceptowania przez organizacje polonijne jest sprawa przekazania środków
budżetowych na współpracę z Polonią do dyspozycji Ministra Spraw
Zagranicznych. Organizacje polonijne nie mogą być narażone na zmieniające
się gusta i upodobania poszczególnych ekip politycznych. W wielu wypadkach
rozwiązanie takie byłoby wbrew statutom organizacji skupiających obywateli
krajów zamieszkania, których lojalność wobec własnych krajów mogłaby być
podważana. Wreszcie rozwiązanie takie wśród zarówno służby konsularnej jak
i działaczy polonijnych może być zarówno konflikto- jak i korupcjogenne.
Dlatego należy utrzymać dotychczasowe kanały pomocy finansowej dla
organizacji polonijnych, tzn., że środki finansowe Senatu RP powinny być
rozprowadzane za pomocą polskich organizacji pozarządowych.
Jednocześnie musi budzić
niepokój fakt, że tak szeroki i ważny program przed ogłoszeniem nie został
przesłany do konsultacji większych organizacji polonijnych. W samym
programie organizacje polonijne nie są też wymieniane, tak jakby to nie
one miały być partnerem do jego realizacji. W programie brak jest zupełnie
określenia stosunku do istniejących organizacji polonijnych. Nie wiadomo,
czy w sposób zamierzony czy nie, program kontestuje istniejące struktury
polonijne. Jeżeli to nie zostanie zmienione trudno oczekiwać by struktury
polonijne miały pozytywne nastawienie do tego programu. Po raz kolejny
próbuje się decydować "o nas bez nas".
Reasumując należy podkreślić
pozytywne punkty programu, w tym wyrażone w punkcie I główne jego
kierunki. Wszelkie wymienione powyżej mankamenty i niedociągnięcia należy
skorygować poprzez ścisłe konsultacje z organizacjami polonijnymi.
Jeśli chodzi o współpracę z
Sejmem, a szczególnie z Komisją Łączności z Polakami za Granicą, to nie
można o niej zbyt dużo powiedzieć, gdyż brakuje nam bezpośrednich
kontaktów. Jeżeli nawet Komisja omawia sytuację Polonii w danym kraju, to
odbywa się to bez udziału Polonii. W najlepszym wypadku informacji udziela
przedstawiciel MSZ. A więc znowu dyskutuje się "o nas bez nas". Nie
powinien w związku z tym dziwić fakt, że członkowie tej Komisji, a w
szczególności jej przewodniczący, wykazują często znaczące braki w wiedzy
na temat organizacji polonijnych. To, że Komisji przewodniczy
przedstawiciel Ligi Polskich Rodzin, jest dowodem na to, jak małą wagę
wiodące partie polityczne przywiązują do współpracy z Polonią.
Generalnie należy stwierdzić,
że w Polsce panuje "choroba" nieodpowiadania na listy. W naszych
wielokrotnych próbach współpracy z instytucjami, zarówno rządowymi jak i
pozarządowymi w kraju, często nie wiemy, czy nasz partner otrzymał naszą
korespondencję, czy też uważa, że odpowiedź nam się nie należy. Mamy
nadzieję, że z wejściem Polski do Unii uda się znaleźć jakiś lek na tę
"chorobę".
Sprawa integracji Polski z
Unią Europejską jest przykładem mojej zeszłorocznej tezy "pozwólcie sobie
pomóc". Europejska Unia Wspólnot Polonijnych wielokrotnie obligowała się
pomóc w krajowej kampanii na rzecz polskiego członkostwa w UE.
Wyobrażaliśmy sobie, że mogliśmy na przykład zostać zaproszeni przez
władze miast, z których pochodzimy, by na spotkaniach z mieszkańcami
przedstawić sytuację w krajach naszego zamieszkania, w krajach Unii
Europejskiej. Wydawało nam się, że nasze wystąpienia byłyby nawet bardziej
wiarygodne, niż wystąpienia niektórych krajowych polityków, gdyż nam
integracja Polski z UE nie przyniesie żadnych korzyści osobistych. Okazało
się jednak, że nikt w Polsce nie był tym zainteresowany. Inną z inicjatyw
Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych było zorganizowanie w kraju
konferencji Poloni z krajów UE. Inicjatywa ta spotkała się ze zrozumieniem
zarówno marszałka Sejmu jak i marszałka Senatu RP. Konferencja ta miała
miejsce w Senacie w dniu 10 maja b.r. Nie wiem jaki miała oddźwięk
społeczny, ale pokazała w sposób bezdyskusyjny, że Polonia europejska to
nie grupa skłóconych ze sobą ludzi, w jaki to sposób starają się nas
przedstawiać niektórzy dziennikarze. Wprost przeciwnie - 10 maja b.r.
europejska Polonia zabrzmiała jednogłośnie i zdecydowanie. Mimo pomyślnego
wyniku referendum w sprawie przystąpienia Polski do UE pozostał w nas
jednak jakiś niedosyt. Myślę, że mieliśmy możliwość lepszego
poinformowania rodaków w kraju o Unii Europejskiej i możliwość ta nie
została w pełni wykorzystana. Świadczy o tym porównanie wyników referendum
w kraju i za granicą. O ile frekwencja w Polsce wyniosła niecałe 59%, to w
referendum za granicą wzięło udział 83 % uprawnionych do głosowania.
Jeszcze bardziej jednoznaczny jest wynik głosowania: w kraju 77% "tak" i
23% "nie", a za granicą 89% "tak" i 11% "nie". U nas w Danii frekwencja
wyniosła 92%. 96% głosowało na "tak" a 4% na "nie". I wcale nie byliśmy
tutaj najlepsi.
Polscy politycy w spotkaniach
z Polonią często występują z apelami, aby Polonia i Polacy zagranicą
pomogli w szeroko rozumianej promocji Polski w świecie. Apele te są
całkowicie zbędne, gdyż promocja Polski to jeden z podstawowych
statutowych celów organizacji polonijnych. Robiliśmy to zawsze, obojętnie
czy ktoś z Polski się tym interesował czy nie i będziemy to robić w
przyszłości.
Wracając jednak do tematu
konferencji "Ku Europie. Zadania polskiej diaspory" chciałbym stwierdzić,
że nasze zadania pozostaną niezmienione, choć sytuacja na pewno się
zmieni. Myślę, że Polonia w krajach Unii Europejskiej wraz z
przystąpieniem Polski do UE zostanie prawdopodobnie bardziej
dowartościowana. Społeczeństwa krajów naszego zamieszkania będą patrzeć na
nas inaczej niż dotychczas. Nie będziemy już uważani za przedstawicieli
krajów "trzeciego świata", nie będziemy już "egzotyczni" - w negatywnym
rozumieniu tego słowa. Jednocześnie zmieniać się będzie struktura naszej
diaspory. Coraz więcej będzie osób przebywających w danych krajach
czasowo, natomiast liczba osób zamieszkałych tam na stałe będzie powoli
spadać. Starsi odchodzić będą z powodów biologicznych, a młodsi stawać się
będą Europejczykami i obawiam się, że polskość będzie dla nich coraz mniej
znaczyć.
Mam nadzieję, że mimo to uda
nam się w przyszłości utrzymać zdobycze Polonii w krajach Unii
Europejskiej.
Podsumowując muszę stwierdzić,
że w ciągu roku sytuacja nasza nie uległa poprawie. Zeszłoroczne tezy są
nadal aktualne. Ale my się tym nie zrażamy. Pracujemy przecież dla naszej
wspólnej Ojczyzny, a nie dla obecnego rządu czy Sejmu. Zgodnie z
zaleceniami Wojciecha Młynarskiego będziemy nadal "robić swoje".