Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Szanowne Panie i Panowie!
Zabierając głos na tak ważnym spotkaniu, pragnę w imieniu
Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych podziękować panu
marszałkowi Senatu, pani marszałek i wszystkim senatorom, z
których inicjatywy dziś, po raz pierwszy w tak szerokim gronie,
spotykamy się na wspólnej debacie dotyczącej polityki państwa
polskiego wobec Polonii i Polaków zamieszkałych za granicą.
Dziękujemy bardzo za dotychczasową opiekę. Trudno w tym miejscu
nie wspomnieć Senatu minionej kadencji pod przewodnictwem pani
marszałek Alicji Grześkowiak, która szeroko otworzyła podwoje
Senatu na wzajemne kontakty i współpracę z całą polską diasporą.
Bardzo to sobie cenimy.
Dzisiejsze spotkanie na pewno nie jest miejscem do wygłaszania
referatów, zanim jednak przejdę do konkretów obecnej sytuacji,
pozwolę sobie w kilku słowach nawiązać do przeszłości.
Zmiany, jakie nastąpiły w kraju i w życiu całego narodu w 1989
r., spowodowały zasadniczy przełom nie tylko dla Polski, ale
również dla całej polskiej diaspory. Czas otwarcia Polski jako
domu wszystkich członków polskiej wspólnoty na świecie był
przełomowym momentem w integracyjnym myśleniu wszystkich Polaków
mieszkających poza granicami kraju. Zdawaliśmy sobie sprawę, że
etos niepodległościowy się skończył. Dlatego postanowiliśmy
znaleźć inną motywację i inne formy współdziałania, bowiem przed
nami otwierały się nowe karty historii i my, Polacy, czuliśmy
się w obowiązku włączyć się w życie całego narodu i w
odpowiedzialność za Kraj.
Prace w tym kierunku, wtedy już z udziałem przedstawicieli z
Polski, rozpoczęto na konferencji rzymskiej w 1990 r. Już wtedy
zastanawiano się, jak połączyć Kraj i całą polską diasporę.
Przyjęto kilka uchwał. Między innymi powołano piętnastoosobowy
sekretariat, który miał mieć pięć wydziałów: polityczny,
społeczny, kultury, informacyjny i gospodarczy. W jego skład
mieli wejść przedstawiciele z Polski, Europy Wschodniej i
Środkowej oraz z państw zachodnich. Uchwały te nigdy nie weszły
w życie, bowiem strona polska nie wykazała żadnego zaangażowania
w tworzenie nowej struktury.
Do tematu powrócono rok później na spotkaniu w Cieszynie, a
następnie na I Zjeździe Polonii i Polaków z Zagranicy, jaki
odbył się w 1992 r. w Krakowie. Niestety, również wtedy nie było
jedności ani dobrej woli w ukierunkowaniu współpracy, mimo że
pełna zapału Polonia deklarowała współudział i pełne
zaangażowanie w budowę III Rzeczypospolitej. W polskiej
delegacji nie mieliśmy jednak żadnego poparcia. Dla uczestników
zjazdu było wielkim zawodem i rozczarowaniem, że nie udało się
wyłonić ciała organizacyjnego i ukierunkować go we wspólnym,
skoordynowanym działaniu, z myślą o Polsce i wspólnotach
polskich na Zachodzie, jak również wspólnotach polskich na
Wschodzie i Południu, których przywiązanie do wiary i polskości
po półwiecznej izolacji od Macierzy zjednało im powszechny
szacunek i podziw.
Mijały lata, a my z uporem maniaka staraliśmy się podejmować
kolejne próby nawiązania ściślejszej współpracy z krajem. Nasze
inicjatywy nie zaowocowały niczym. W Polsce nawet nie podjęto
merytorycznej dyskusji nad propozycjami. Poczuliśmy na
kontynencie europejskim pewien niedosyt i niepokój. Wyszliśmy
jednak z założenia, że naszym zadaniem nie jest tylko
ustosunkowanie się do gorzkiej rzeczywistości, ale tworzenie
nowej, bez względu na sytuację, jaka wokół nas się wytworzyła,
dalej z myślą o Polsce i o naszych wspólnotach w Europie. Tak
powstała Europejska Unia Wspólnot Polonijnych.
Sił i determinacji dodawały nam słowa Ojca Świętego, który na
spotkaniu z Polakami w Londynie powiedział takie oto słowa: "Nie
można o Was myśleć, wychodząc od pojęcia ?emigracja?, trzeba
myśleć, wychodząc od rzeczywistości ?Ojczyzna?. Ta więź z
Ojczyzną była i jest dla Was siłą duchową, głęboko zakorzenioną
w Waszych sercach, tradycji, rodzinach, w kulturze. Opuściliście
tę Ojczyznę, ale nie przestaliście być Polską, częścią
szczególną Polski". Ojciec Święty, największy autorytet świata,
wiedział, że nasze przywiązanie i chęć służenia Ojczyźnie,
naszej wspólnej matce, są silniejsze, niż zdają sobie z tego
sprawę wszystkie rządzące w kraju elity. Dla nas Ojczyzna nie
jest miejscem na mapie. Dziś, choć nie mieszkamy w Polsce,
zapewniam wszystkich tu obecnych, że Polska silnie mieszka w
nas. (Oklaski)
Dowody tego przywiązania daliśmy wielokrotnie. Przed 1989 r.
całą naszą energię, naszą pracę, wszystkie nasze zasoby duchowe
i materialne ładowaliśmy w Kraj. To był ten wspólny akumulator,
który miał dać siłę, żeby zrzucić jarzmo komunizmu. Przez wiele
lat emigracja nieformalnie reprezentowała sprawę Polski
niepodległej w stolicach zachodnich, broniła wolności kultury
polskiej swą nieocenzurowaną twórczością literacką i
artystyczną. Po 1989 r. niestrudzenie zabiegała o pomoc
gospodarczą dla kraju wyniszczonego surrealistyczną polityką
komunistów. Wysyłała i nadal wysyła wszechstronną pomoc o
wartości milionów dolarów. Włączyła się w szeroką akcję na rzecz
przyjęcia Polski do NATO, prowadziła i prowadzi szeroką akcję
lobbystyczną na rzecz przyjęcia Polski do Unii, nie tylko
poprzez silny nacisk na parlamentarzystów w krajach naszego
zamieszkania, ale przez promocję kultury polskiej na Zachodzie,
a także powołując specjalnie ku temu stworzone organizacje, jak
na przykład Poland Comes Home w Wielkiej Brytanii.
Tymczasem Polska nie doceniła naszego zaangażowania. Z
przykrością wysłuchaliśmy expose nowo wybranego premiera, który
chyba jako jedyny z dotychczas wybranych w wolnej i niepodległej
Polsce zapomniał o Polonii i Polakach poza granicami kraju.
Zabrakło dla nas miejsca. Z ust polityków coraz częściej
słyszymy, że Polonia przysyła do władz Rzeczypospolitej listę
pobożnych życzeń, a politycy chcieliby raczej usłyszeć, co
Polonia może dać Polsce. Tak, ja wiem, to lista życzeń, ale te
życzenia dotyczą naszych rodaków na Wschodzie. My, Polacy na
Zachodzie, niczego od Polski nie oczekujemy. Na II Zjeździe
Polonii i Polaków z Zagranicy w 2001 r. wśród wielu poruszanych
tematów przewijał się żal do władz Rzeczypospolitej za
ignorancję i brak współpracy z prawie dwudziestomilionową
częścią narodu.
Zaprzepaszczony został ogromny rezerwuar ekspertyz ludzi
wykształconych, z olbrzymim doświadczeniem zawodowym i
społecznym. Wiele spraw dotyczących polskiej diaspory nie jest
dostatecznie zrozumianych przez władze polskie. Ciekawi
jesteśmy, jaki jest właściwie stosunek Polski do Polaków w
świecie, w naszym przypadku w Europie. Jest nas sporo: trzy
miliony na Zachodzie i około czterech milionów na Wschodzie i
Południu. Wiemy, że w Kraju już od wielu lat działają liczne
organy rządowe zajmujące się sprawami Polonii i Polaków za
granicą. Czy chociaż w jednym z nich zasiadał lub zasiada
przedstawiciel tych grup? Czy jest chociaż jeden przedstawiciel
w Senacie? Czy w takim układzie można podejmować decyzje nas
dotyczące bez uprzedniej analizy problemów naszych środowisk? A
są one bardzo różne, wywodzą się z różnych grup o różnych
tradycjach, doświadczeniach, z różnych sytuacji politycznych i
gospodarczych. Nas nie można traktować jak monolit.
Dostrzegamy potrzebę zmian ze strony Polski w stosunku do
wielomilionowych rzesz Polaków w Europie, których chęć działania
na rzecz Macierzy i kultury polskiej jak dotychczas nie została
wykorzystana i doceniona. Tylko szeroki i szczery dialog może
otworzyć horyzont na politykę państwa polskiego i ukierunkować
ją we właściwy sposób na płaszczyźnie współpartnerstwa. Polityka
ta nie może być zawężona tylko do wsparcia finansowego. Wiemy,
że znaczne sumy z budżetu państwa są przeznaczone na działalność
polonijną, inwestycje, szkolnictwo. I za to w imieniu
Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych składam serdeczne
podziękowanie. Pieniądze jednak nie mogą stanowić o
całokształcie polityki, choć są bardzo potrzebne. Ten wielki dar
państwa polskiego nie może zamknąć nam ust na tak ważne sprawy,
jak Karta Polaka, ustawa o obywatelstwie, upominanie się o
zabrane na Wschodzie mienie, kościoły, domy, ziemię, prawo do
nauki języka polskiego, do pisowni polskich nazwisk,
rehabilitacja mniejszości polskiej w Rosji, prawo do
uczestnictwa na Wschodzie w liturgii mszy świętej w języku
ojczystym i wiele innych, które moi koledzy pewnie tu poruszą.
W kształtowaniu polityki państwa polskiego powinniśmy mieć
świadomość, że nie wszyscy Polacy chcą łączyć się w formalne
grupy i wstępować do organizacji czy związków, natomiast ważna
jest dla nich polska wspólnota religijna. Trzeba szanować tę
postawę i wspierać również wspólnoty parafialne.
Rząd Rzeczypospolitej Polskiej nie powinien w ramach MSZ tworzyć
polityki wobec Polonii, bo ta mówi swoim własnym głosem, a nie
przez politykę zagraniczną. Polonia i Polacy za granicą mają
niepowtarzalną specyfikę własnego środowiska i środowiska
obcego, w którym istnieją. Nie można ingerować w te środowiska.
Próby tego rodzaju podjęte w minionych latach przyniosły i mogą
przynieść w przyszłości negatywne rezultaty. W naszym odczuciu
MSZ powinien działać wobec Polonii i Polaków za granicą na innej
płaszczyźnie, na przykład w ramach polityki zagranicznej
upominać się o respektowanie praw mniejszości narodowych,
egzekwowanie zawartych traktatów. Prawa mniejszości polskich w
krajach ościennych bardzo często są ograniczone. Z informacji,
które do nas napływają, wynika, że główną przyczyną tego jest
powierzchowne traktowanie tego problemu w rozmowach
bilateralnych, które kończą się potwierdzeniem istniejącej
sytuacji i aprobatą perspektywy, a nie sformułowaniem
zdecydowanego wymagania, jeśli chodzi o respektowanie praw
polskiej mniejszości zgodnie z zasadami Konwencji Ramowej o
ochronie mniejszości narodowych Rady Europy.
Podkreśla się często, że bardzo dobre, jak nigdy dotąd, są
stosunki Polski z państwami ościennymi. I chwała za to. Ale nie
czyni się elementem tej oceny położenia Polaków w tych
państwach.
Polonia oczekuje od MSZ politycznego i merytorycznego poparcia w
staraniach o przyznanie statusu narodowościowego dla Polaków w
Austrii i w Niemczech.
W przededniu wejścia Polski do Unii Europejskiej potrzebą chwili
jest powołanie przy ambasadach Rzeczypospolitej Polskiej w
krajach Unii Europejskiej zespołów złożonych z przedstawicieli
placówek dyplomatycznych i Polonii, których celem byłaby
koordynacja promocji Polski jako kandydata do członkostwa w
Unii. Tym samym celom służyłoby utworzenie stron internetowych
promujących Polskę w języku tych krajów. Polonijnych członków
tych zespołów można też wykorzystać w kampanii informacyjnej na
temat Unii Europejskiej prowadzonej w Polsce.
Placówki dyplomatyczne powinny wspólnie ze środowiskami
polonijnymi wziąć udział w akcji obrony dobrego imienia Polski i
Polaków tak często szkalowanych w środkach masowego przekazu na
Zachodzie.
Ambasady i konsulaty powinny być zaopatrzone w broszury
wielojęzyczne o najnowszych dziejach Polski oraz o różnych
aspektach życia politycznego, społecznego, gospodarczego i
kulturalnego kraju, jak również w informatory dotyczące
aktualnych przepisów, nowej emigracji zarobkowej, przesiedlenia,
repatriacji, rent, emerytur z tytułu stażu pracy w Polsce.
Polonia oczekuje pomocy w sprawie regulacji prawnych dotyczących
szkoły imienia Adama Mickiewicza w Paryżu i siedziby w Domu
Polskim w Wiedniu, będących własnością emigracji przed 1939 r.,
a zabranych przez władze PRL.
Na II Zjeździe Polonii i Polaków z Zagranicy w Pułtusku w
uchwałach i rezolucjach nakreślona została wizja Polaków całego
świata w sprawie współpracy z rządem Rzeczypospolitej. Opiekunem
Polonii i Polaków za granicą w dalszym ciągu powinien być Senat
Rzeczypospolitej Polskiej, a partnerem w bezpośredniej
współpracy Stowarzyszenie "Wspólnota Polska", jako organizacja
społeczna i samorządna. Stowarzyszenie to stwarza najlepsze
warunki do bezkonfliktowego współdziałania i chroni działalność
od zmiennych koniunkturalnych nacisków politycznych. W radzie
"Wspólnoty Polskiej" powinni zasiadać również przedstawiciele
Polonii i Polaków z zagranicy.
Z ostatnich informacji wynika, że przyszłość Senatu
Rzeczypospolitej Polskiej nie jest do końca jasna i budzi wiele
kontrowersji. Rozumiemy, że pan prezydent Rzeczypospolitej
Polskiej jest za utrzymaniem Senatu, i za to stanowisko
dziękujemy bardzo. Pan marszałek Senatu zapewnia, że Senat nadal
będzie opiekować się diasporą polską, a pan premier w ostatnim
wywiadzie w "Linii specjalnej" powiedział, że czeka na okazję,
aby Senat zlikwidować. Chcielibyśmy dzisiaj usłyszeć z ust
polityków, jaka jest przyszłość Senatu, za którego utrzymaniem
opowiada się cała Polonia świata.
Wysoka Izbo! Stoimy przed wyzwaniem ważnym dla kraju i całej
diaspory polskiej. Czy potrafimy wyjść poza podziały i otworzyć
nasze serca i umysły na to, co dobre, na to, co nasze, na to, co
wspólne? Czasy, które idą, żądać będą od nas wszystkich, zarówno
Polaków w kraju, jak i za granicą, nowych mocy moralnych,
duchowych, społecznych, zawodowych kompetencji, a także
wysokiego poziomu kultury ojczystej i rodzimej, która jest
przecież naszą solą wspólnoty narodowej.
Pamiętajmy, że naród polski, którego my również jesteśmy
częścią, nie jest ani na dziś, ani na jutro. Naród jest na
zawsze. I stąd potrzeba ogromnego poczucia
współodpowiedzialności. Marszałek Senatu Władysław Raczkiewicz w
1934 r. takie słowa skierował do Polonii: "Złączeni węzłem krwi
i węzłem ducha z jednego wyrośli pnia. Wszyscy Polacy stanowimy
nierozerwalną całość i wspólnie wielkie budujemy dzieło. Dlatego
wryć musimy w nasze serca świadomość wzajemnej za siebie
odpowiedzialności, która z jedności wypływa. Polak za granicą i
Polak w kraju są jedni za drugich odpowiedzialni wobec sumienia
narodu i opinii innych krajów".
Mam głęboką nadzieję, że wspólny dialog pozwoli wypracować
uchwałę o polityce Państwa Polskiego wobec Polonii i Polaków za
granicą, która nie będzie martwą deklaracją, ale stanie się
rzeczywistością łączącą kraj i całą Polską diasporę. Dziękuję.
Do góry 5