EUROPEJSKA UNIA

 

WSPÓLNOT POLONIJNYCH

 

   

 

Działalność

 

 



 

Union of Polish Communites in Europe

 

Europäische Verband Polnischen Gemeinschaften

 

Union des Communautés Polonaises en Europe

 

 ôôôôôôôôôôôôôôôôôôôôôôôôôôôôô

 

 

Rola wybitnych Polek w rozwoju kultury

 w polskich ośrodkach emigracyjnych,

 Opole 19-20.11.2004

 

Referat Heleny Miziniak

Rola kobiet polskich w życiu emigracyjnym

 w Europie Zachodniej XX wieku.

 

Na wstępie pragnę podziękować za otrzymane zaproszenie i możliwość uczestniczenia w konferencji naukowej, chyba poraz pierwszy poświęconej „Roli wybitnych Polek w rozwoju nauki, oświaty i kultury w polskich ośrodkach emigracyjnych na zachodzie Europy”.

Gratuluję pomysłodawcom tej konferencji. W czasie zbierania materiałów do dzisiejszego referatu, z przykrością odnotowałam jak mało miejsca w całej literaturze emigracyjnej, ilustrującej życie i działalność Polaków na Obczyźnie, zajmują kobiety. Można by odnieść wrażenie, że w życie ogólnoemigracyjne włączyły się bardzo nieliczne osoby. Dlatego też w dzisiejszym referacie pragnę przedstawić i podkreślić bardzo znaczącą rolę tych Polek, o których można dowiedzieć się najczęściej z wspomnień pośmiertnych. Pragnę również podkreślić, że określenie „rola wybitnych Polek” jest dla mnie zawężeniem tematu. Każda Polka, która aktywnie włączyła się w życie organizacyjne, społeczne i kulturalne, która tworzyła Polskę poza Polską, jest dla mnie wybitną.

 

Zanim przejdę do głównego tematu dzisiejszego referatu na wstępie kilka słów co to była za emigracja.

 

Emigracja polska 1945 roku wywodzi się z pozytywnego doświadczenia, że niepodległość nie jest czymś zrobionym z materii, ale czymś rzeczywistym, konkretnym i możliwym do ucieleśnienia. Historycy, którzy zajmują się badaniem poszczególnych emigracji, uważają, że nie wszystkie emigracje polskie posiadały taką doświadczalną pewność. Twierdzą, że miały ją pierwsze exodusy porozbiorowe, mieli ją ludzie, którzy byli świadkami ułamkowego zmartwychwstania pierwszej Rzeczpospolitej w Księstwie Warszawskim. Nie mieli już tej pewności uczestnicy powstania listopadowego i styczniowego. Miała napewno emigracja po II Wojnie Światowej.

Pozostanie na obczyźnie olbrzymich rzesz Polaków w tym okresie było równoznaczne z aktywną formą sprzeciwu i traktowane było przez inteligencję jako „jedyny dostępny gest protestu“. Heroizm tej emigracji był prosty – wytrwać w kulturze europejskiej. Wytrwać za siebie i za naród. Emigracja ta opowiedziała się po stronie kultury Zachodu, przeciw Wschodowi. Manifestując wierność korzeniom polskości idenfikowanej z europejskością, poza którą Polska wypchnięta została przez Jałtę.

Bardziej niż kiedykolwiek Polacy pozbawieni Ojczyzny, wydziedziczeni ze wszystkiego, musieli poczuć się w Europie jak w powiększonej Ojczyźnie. Pociągało to za sobą nakaz takiego zorganizowania, które stanowiło by przeciwieństwo getta, zapewniło maksymalną spoistość przy maksymalnej ekstensywności. Spoistość przesądzić miała o naszej roli wobec Polski, ekstensywność miała wpływać na chłonność i zdolność promieniowania o naszej roli w Europie. Emigracja ta zdawała sobie sprawę, że musi odrobić pracę europejskiej świadomości za całą w Polsce warstwę myślącą, której odebrano wolność myśli, słowa i działania.

Społeczne samoorganizowanie się emigracji było zjawiskiem oczywistym, biorąc pod uwagę zarówno realia polityczne, jak i powojenne warunki życia, nie traktowano tego jako przedmiot sporu czy dyskusji. Niemałą rolę odegrało uznanie politycznego działania na obczyźnie za naturalny przejaw polskiego losu i kontynuacji tradycji.

Sieć organizacji społecznych, politycznych, kulturalnych miała nie tylko pełnić funkcje zawodowe i samopomocowe i nie tylko gwarantować poczucie bycia we wspólnocie, ale też w pewnym sensie poczucie bezpieczeństwa i napewno swoiskości w obcym początkowo świecie. Organizacje miały również działać na rzecz utrzymywania wychodźstwa w stanie zwartym, zgodnym z ideą państwa na wygnaniu. Stopień samoorganizacji w okresie powojennym najbardziej widoczny był w Wielkiej Brytanii. Nie znaczy to, że tylko to skupisko  przejawiało szczególną skłonność do życia organizacyjnego. Decydował o tym przede wszystkim jego charakter. Wielka Brytania, a w zasadzie Londyn, stał się po wojnie siedzibą większości najważniejszych organizacji, nie tylko tych działających na terenie kraju, ale mających swoje oddziały poza Anglią.

Krótko mówiąc skład społeczny i geneza skupiska polskiego w Anglii zaważyła na obfitości organizacyjnej, pracy twórczej oraz swego rodzaju nadrzędności wobec ich odpowiedników w innych krajach. Dla życia społeczno- kulturalnego w W. Brytanii nie bez znaczenia był jednolity charakter społeczności polskiej, niemal wyłącznie składający sie z osób przybyłych po 1939 roku, tak różny od sytuacji np. w Niemczech czy Francji.

Obowiązek działania ciążył na każdym, kto powziął świadome, uczciwe postanowienie, aby pozostać na obczyźnie dla dobra praw swego narodu.

Obowiązek ten wyrażał się w codziennej obronie odrębności narodowej, w ciągłej czujności i łączności. Nieustannym oddziaływaniu na środowisko, w którym wypadło nam żyć.

To rozumiały kobiety, Polki żyjące poza granicami kraju. Świadome swego posłannictwa, aktywnie włączyły się i współdziałały na różnych płaszczyznach życia zbiorowego na emigracji.

 

Mimo wielu starań, nie udało mi się zebrać materiałów na temat zasłużonych Polek działających w Europie Zachodniej. Przekonana jestem, że jest ich wiele.

Mam głęboką nadzieję, że dzisiejsza inauguracyjna konferencja na temat roli Polek w życiu emigracyjnym będzie zaczątkiem do kontynuacji tego tematu.

Dziś pragnę przybliżyć państwu Polki działające w W.Brytani. Nazwiska być może mało znane, ale w życiu emigracyjnym tego środowiska odegrały znaczącą rolę.

 

W większości skupisk emigracyjnych polskie kościóły pełniły funkcje nie tylko religijne bądź polityczne. Były ważnymi ośrodkami życia społecznego. Obok kościoła działało szereg organizacji świeckich. Po wojnie rozpoczął działalność Instytut Polskiej Akcji Katolickiej, który z biegiem lat nabrał charakteru instytucji jednoczącej wszystkie religijne organizacje świeckie. Znaczący udział w tej działalności miały Polki. Nie sposób nie wspomnieć tu Magdaleny Dubanowicz i Krystyny Mochlińskiej.

Krystyna Mochlińska – pierwsza dama, otrzymała za pracę dla Kościoła, z rąk Prymasa Polski, wysokie odznaczenie papieskie Damy Świętego Grzegorza Wielkiego.

Urodziła się w Brześciu nad Bugiem w 1938 r. Wojna rozdzieliła ją z ojcem. Pozostaje z matką w Polsce, gdzie zdaje maturę i rozpoczyna studia na Uniwersytecie Warszawskim. Przez 3 lata studiuje filologię polską. W ramach łączenia rodzin wyjeżdża do Anglii. Od razu włączyła się w życie emigracyjne. Pracuje w Bibliotece Polskiej i studiuje bibliotekarstwo. Bierze udział w spotkaniach dyskusyjnych, wieczorach literackich, wystawach artystów polskich. Praca ta owocuje w licznych artykułach zamieszczanych w „Kontynentach”, „Dzienniku Polskim”, „Kulturze” oraz „Oficynie Poetów i Malarzy” na tematy literackie. Podejmuje pracę w Szkole Przedmiotów Ojczystych. Przygotowuje młodzież do egzaminów na poziomie małej i dużej matury z języka polskiego. W tym też czasie otwiera dział polskiej książki dla dzieci i młodzieży w bibliotece angielskiej na Wimbledonie. Zostaje członkiem zarządu Polskiej Macierzy Szkolnej, pełni tą funkcję do dziś. Jest członkinią Związku Katolickich Polskich Organizacji Kobiecych. Od 1979 r. Rady, a potem Zarządu Instytutu Polskiej Akcji Katolickiej. Od 1985 jest w angielskim Komitecie organizacyjnym, przygotowującym Światowy Kongres Unii Katolickich Organizacji Kobiecych, który odbył się w 1987 r. w Londynie. W czasie pielgrzymki Ojca Świętego do W. Brytanii pracuje w angielskim biurze prasowym. Rozumiejąc trudną sytuację katolików w Polsce pod rządami komunistycznymi, ułatwia udział w sympozjum zorganizowanym przez Związek Katolickich Pisarzy Angielskich na temat Kościoła w Polsce i KUL-u, prof. Władysławowi Bartoszewskiemu. W czasie stanu wojennego współorganizuje akcję na rzecz uwolnienia internowanych, docierając wraz z przyjaciółmi Anglikami do członków brytyjskiego parlamentu.

Od 1987 r. do dzisiaj jest prezesem Instytutu Polskiej Akcji Katolickiej, redaktorką rubryki „Kościół w świecie” w „Gazecie Niedzielnej”. Współredagowała książkę abp. S. Wesołego „W służbie emigracji”. Uczestniczy i bierze czynny udział w spotkaniach z Prymasowską Radą Społeczną w Rzymie, historycznym spotkaniu „Europy Środkowej i Wschodniej” z inicjatywy kard. Basila Hume .W 1992 r. w Rzymie przyjęto przygotowaną przez K. Mochlińską rezolucję o ujednolicenie i uporządkowanie zapisu prawnego w prawie międzynarodowym o rodzinie. 4 lata wcześniej przyjęto również Jej rezolucję w Australii o miejscu dla chrześcian w świecie niechrześciańskim. Obydwie rezolucje zostały przyjęte przez ONZ.

Za pracę katolicką i społeczną otrzymała Złotą odznakę Polskiej Macierzy Szkolnej, Srebny Medal Prymasa Polski, Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski i wspomniany order Damy Świętego Grzegorza.

 

W momencie zakończenia wojny prasa była jednym z niewielu dóbr, którego emigracji nie brakowało. Minister informacji w wojennym gabinecie Churchila, Brendan Bracken, miał powiedzieć „jeśli dwóch Polaków znajdzie się na pustyni, to pierwszą ich czynnością będzie założenie gazety” - chyba miał w tym stwierdzeniu wiele racji. Już w 1945 r. Londyn oraz Bliski Wschód były dużymi ośrodkami wydawniczymi.

Polacy uważali, że prasa w nowym wymiarze ideowym nie tylko ma informować, ale powinna stać się główną płaszczyzną formowania się myśli politycznej. Autorskie zaplecze prasy, jakie uformowało się na obczyźnie po zakończeniu wojny, składało się z dziennikarzy i redaktorów o znanych nazwiskach w znaczących pismach przedwojennych. Do takich tuzów dziennikarstwa i publicystyki emigracyjnej należała Stefania Kossowska, której poświęcony jest dziś specjalny referat. Pragnę zwrócić uwagę, że publicystyką niezawodowo parali się niemal wszyscy dysponujący dobrym piórem w tym również kobiety i warto będzie w przyszłości poświęcić im więcej czasu .

Ważną rolę odegrała Sekcja Polska Radia Wolna Europa, a w niej Włada Majewska, magister prawa Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. Przez 40 lat razem z Leopoldem Kielanowskim prowadziła Sekcję polską w BBC.

Jan Nowak-Jeziorański określił ją słowami „Włada okazała się dla RWE prawdziwym brylantem. Potrafiła absolutnie wszystko. Zdolna, pracowita, oddana temu co robi”. Kiedy w 1992 r. Amerykanie likwidują rozgłośnię, to właśnie W. Majewska zamknęła na klucz biuro. W Sekcji tej pracowała znana felietoniska do dziś pisząca w „Tygodniu Polskim” - i nie tylko - Krystyna Cywińska.

 

W 1945 r. założony został w Londynie Instytut Historyczny im. gen. Sikorskiego. Grono inicjatorów powstania Instytutu – w tym generałowa Helena Sikorska, zdecydowało o kupnie odpowiadającego potrzebom placówki reprezantycyjnego gmachu w centralnej części Londynu. Początkowo Instytut pełnić miał funkcje Muzeum Wojska oraz Archiwum. W miarę upływu czasu archiwum uzupełnione zostało specjalistyczną biblioteką, a Instytut stał się placówką, której zbiory świadczyły o genezie emigracji.

Tej placówce Regina Oppmanowa poświęciła 30 lat swego życia. Oddane bez reszty pracy archiwalnej, polegającej na komasacji rozproszonych akt, tak rządowych jak i wojskowych. Dla wielu polskich historyków na emigracji i w kraju oraz dla historyków innych narodowości była nieocenionym doradcą w poszukiwaniu źródeł historycznych. R. Oppmanowa stanowczo broniła wolności dostępu do źródeł dla wszystkich zainteresowanych, bez względu na ich poglądy polityczne lub uzależnienia od władz okupacyjnych w PRL. Uważała, że nie po to pozostały polskie archiwa za granicą, aby wprowadzać ograniczenia komu się je udostępni. W tym różniła się od niektórych innych opiekunów polskich zbiorów archiwalnych na emigracji.

Ppłk. dyp. Zygmunt Borkowski pisał o niej: „Wzorowa pracowniczka, dokładna, z pełnym przygotowaniem fachowym.Wykonuje samodzielnie pracę o wielkim znaczeniu historycznym. Wybitna i godna najwyższego uznania”.

R. Oppmanowa nie ograniczała swej działalności wyłącznie do Archiwum. Była Sekretarzem Komisji Wydawniczej przy Instytucie, członkiem Komitetu Wydawniczego „Tek historycznych”. Opracowała „Dziennik Czynności Naczelnego Wodza gen. Sikorskiego”, który był pracą jej życia. Dla wielu historyków stał się i pozostaje punktem wyjścia. Pracowała nad przygotowaniem do druku „Documents on Polish-Soviet relation 1939-1945”. Napisała szereg artykułów, wygłosiła szerg referatów o Instytucie i jego zbiorach oraz metodologii pracy archiwalnej. Referaty te były nie tylko dla polskich słuchaczy, lecz m.in. dla Zrzeszenia Brytyjskich Archiwistów, którzy słuchali z niedowierzaniem, że tyle można było dokonać przy tak skromnych środkach i siłach.

Ściśle współpracowała z gen. Marianem Kukielem. W dużej mierze jego książka, biografia gen. Sikorskiego, przygotowana była przy wybitnym współudziale R. Oppmanowej, która odmówiła propozycj gen. Kukiela, aby ksiązka ukazała się pod wspólnym autorstwem.

Za ogromne zasługi odznaczona została Kawalerskim Krzyżem Orderu Odrodzenia Polski oraz wyróżniona nadaniem doktoratu honoris causa przez Polski Uniwersytet na Obczyźnie.

 

W 1988 r. w skład Instytutu weszło Studium Polski Podziemnej - pozostając przy swojej nazwie i zachowując odrębność formalną. Współzałożycielką Studium była Halina Czarnocka – komendantka Kompanii Zbiorczej Kobiet z AK. Czasy emigracji niepodległościowej zapisują jej piękne karty aktywności społecznej, politycznej i kombatanckiej.

W 1947 r. rozpoczyna pracę w organizowaniu Studium, na którego czele stał jej przełożony z Warszawy gen. Tadeusz Pełczyński. Pracy tej poświęciła 50 lat swego życia. Była członkiem władz i sekretarką, a przede wszystkim kierowniczką archiwum i przy tym członkiem Komitetu Redakcyjnego cennego 6-tomowego wydawnictwa „Armia Krajowa w dokumentach“.

Jej praca w Studium była ciężka, ofiarna, ale i dogłębna. Angażowała w nią całą swoją wiedzę i inteligencję. Wykonywała ją bezinteresownie. Gdy w kasie Studium zabrakło pieniędzy, uzupełniała je z prywatnych zasobów. Od listopada 1982 r. była przewodniczącą zarządu Studium. H. Czarnocka bez względu na zajmowane kolejno stanowiska była do końca duszą tej instytucji. Bez jej energii i pasji, bez intelektualnego wkładu i zaangażowania nie byłoby możliwe wypełnienie przez tę instytucję tak ogromnej roli. Zbierała ona i chroniła materiały związane z konspiracją i Powstaniem Warszawskim, tropione zaciekle przez UB w kraju. Udostępniała je historykom z całego świata, którzy chcieli znać prawdę o tym okresie. Stale uzupełniała archiwum o pozycje przemycane z Polski i o relacje uczestników historycznych wydarzeń, którym udało się w jakiś sposób przybyć do Londynu. Była solą w oku komunistycznych działaczy w Polsce.

Otrzymała wiele odznaczeń od władz na uchodźstwie. Ceniła sobie najwięcej: Virtuti Military, Order Odrodzenia Polski, Krzyż Armii Krajowej.

Pracę tą kontynuują Marzena Schejbal uczestniczka Powstania Warszawskiego, obecnie przewodnicząca Związku AK oraz Eugenia Maresz.

 

Polki miały również swój udział w życiu politycznym. Nie sposób nie wspomnieć tu Lidii Ciołkoszowej, która przez całe długie życie (żyła 100 lat) była nieugiętą przeciwniczką totalitaryzmu, obrończynią wolności politycznej i niepodległości. Nazywaną Ją pierwszą damą polskiego socjalizmu, który był dla niej ideą wolnościową i demokratyczną splecioną z walką o niepodległość Polski i sprawiedliwość społeczną. W emigracyjnym Londynie znali Ją wszyscy. Była chodzącą encyklopedią, a przy tym osobą skromną, obdarzoną talentem pisarskim, zdolnościami organizacyjnymi i świetną mówczynią.

Ukończyła polonistykę i historię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Tam też obroniła pracę doktorską na temat „Idee społeczne w twórczości Stefana Żeromskiego“.

Jej dom w Londynie był domem otwartym, często odwiedzanym przez działaczy opozycji demokratycznej z Polski, historyków i młodzież. Wraz z mężem kierowała akcją społeczną i oświatową PPS-u, niosąc pomoc dla matek i żon strajkujących robotników, organizując opiekę nad dziećmi i sierotami.

W czasie wojny zasiadała we władzach „Światpolu“ pełniąc funkcję przewodniczącej komisji wydawniczej. Po wojnie była założycielką Zjednoczenia Polek na Emigracji oraz przewodniczącą Światowego Zjazdu Polek. Była członkiem Rady Naczelnej PPS-u na Emigracji, a po śmierci męża, została jej przewodniczącą. Kierowała pracami Instytutu Badania Zagadnień Krajowych przy Rządzie RP na Uchodźstwie, prowadząc analizy sytuacji politycznej w Polsce. Wspólnie z mężem wydała „Zarys Dziejów Socjalizmu Polskiego“ – wyróżniony nagrodami literackimi: paryskiej „Kultury”, Stowarzyszenia Polskich Kombatantów w Londynie i Fundacji im. Jurzykowskiego w USA.

Jej polityczne doświadczenie i umiejętność bezstronnego osądzania bardzo wysoko cenił premier i prezydent RP na Uchodźstwie Kazimierz Sabbat, a także jego poprzednik Edward Raczyński

 

Problem opieki edukacyjnej nad najmłodszym pokoleniem, które znalazło się na obczyźnie po zakończeniu wojny, stał się jednym z najpoważniejszych zadań stojących nie tylko przed powołanymi do tego instytucjami. Biorąc pod uwagę, że dzieci i młodzież podlegały przymusowi szkolnemu krajów osiedlenia, rozwiązaniem, które uznano za najlepsze i dość powszechnie stosowane, było tzw. szkolnictwo sobotnie, czyli nieobowiązkowa nauka obejmująca przede wszystkim język, literaturę i historię Polski.

Zaangażowanie Polek w szkołach nauczania przedmiotów ojczystych było największe. Trudno wymienić wszystkie nazwiska, bo jest ich nie dziesiątki, ale setki, a może nawet tysiące. Wiele bardzo zasłużonych. Poświęcały one bezinteresownie każdą wolną sobotę, aby dzieci urodzone poza granicami kraju znały język ojczysty i historię swych przodków. Ze względu na bardzo szeroki temat referatu, ograniczę się do 2 nazwisk.

Jadwiga Otwinowska to nauczycielka z powołania o wysokiej kulturze osobistej i tradycjach niepodległościowych. Całe swe życie poświęciła pracy pedagogicznej. Już w czasie wojny uczyła najpierw w sierocińcu, a potem w nowoutworzonym gimnazjum w Afryce. Po przyjeździe do Londynu uzupełniła swe wykształcenie o tytuł magistra za pracę „Wpływ języka angielskiego na mowę dzieci polskich urodzonych w Londynie”.

Jako największą trudność w nauczaniu języka polskiego widziała brak podręczników szkolnych w zmienionych warunkach. To własnie dzięki jej ofiarnej pracy na półkach Polskiej Macierzy Szkolnej pojawiły się: ćwiczenia ortograficzne i czytanki na wszystkich poziomach: poczynając od dzieci, które przerabiały elementarz, aż do młodzieży w wieku lat 16. W formie osobnych publikacji ukazywały się książki dla dzieci i młodzieży. Pisała również artykuły pedagogiczne i inscenizacje. Równocześnie prowadziła szkołę przedmiotów ojczystych.

Aleksandra Podhorodecka to obecna prezes PMS. Nauczycielka z zawodu, ukończła anglistykę na uniwersytecie w środkowej Anglii. Redaktorka pisma dla dzieci „Dziatwa” oraz dla młodzieży „Razem Młodzi Przyjaciele” zawsze związana była z szkołą sobotnią na Devonii. Od paru lat redaguje i przygotowuje do druku „Poradnik Nauczycielski i Biuletyn”. Reprezentuje PMS na forum międzynarodowym, uczestniczy w zjazdach, konferencjach i sympozjach na temat polskiego szkolnictwa poza granicami kraju. Poza działalnością w PMS pisze dużo do prasy emigracyjnej. Napisała książeczkę dla dzieci „Tajemniczy Dywanik”. Do dziś jest bardzo aktywną działaczką.

 

Instytucją, która od czasów wojny cieszyła się sporą popularnością i miała olbrzymie znaczenie w propagowaniu polskiej kultury był teatr. Po wojnie na terenie W. Brytanii – głównie w Londynie – działało kilka zespołow teatralnych, które prowadzone były przez znanych z czasów przedwojennych artystów, takich jak Marian Hemar, Feliks Konarski, Budzyński. Wśród całej plejady aktorów nie brakowało nam wspaniałych aktorek, piosenkarek, reżyserek, takich jak: Jadwiga Domańska, Mila Kamińska-Czerwińska, Nina Grudzińska (wyróżniona odznaczeniami brytyjskimi i francuskimi), Krystyna Dygat-Kiersnowska, Nina Oleńska - zwana „Ochotniczką Helenką”, Zofia Terne, Włada Majewska („Lwowska Fala”), Irena Delmar - wieloletnia prezes ZASP-u. Ich wielki wkład, poświęcenie i walka o utrzymanie teatru polskiego na obczyźnie wzbudzał podziw i uznanie. Każda z nich miała olbrzymi wkład i wymagałaby szerszego omówienia w przyszłości.

Dziś kilka słów na temat Reginy Kowalewskiej – reżyserce z zawodu. Studia reżyserskie ukończyła u Leona Schillera w 1937 roku. Pracy artystycznej i społecznej na emigracji poświęciła pół wieku. Zawsze marzył jej się teatr dla dzieci, który prócz rozrywki spełniał by rolę kształcącą charaktery i rozwijającą uczucia. Jej planem było ukazanie dzieciom fragmentów naszej historii, szlachetnych postaci godnych naśladowania, kolorowego folkloru, tradycji i obyczajów, by przez ich poznanie dzieci samorzutnie pragnęły być Polakami, i aby nie były do tego przez rodziców przymuszane. R. Kowalewska to Polka walcząca o duszę polskiego dziecka i zachowanie jej indywidualności w otoczeniu bogatej kultury kraju osiedlenia. Ona nie tylko założyła Teatr dla Dzieci i Młodzieży „Syrena“, ale przede wszystkim angażowała dzieci i młodzież w realizację sztuk. Nawiązała kontakty z międzynarodową organizacją teatrów młodzieżowych „ASSITEJ”. Jeździła na kongresy do Szegetyna, Norwegii, Paryża i wygłaszała tam referaty o naszym emigracyjnym teatrze. Została honorowym członkiem Brytyjskiej Sekcji tej organizacji. W czasie choroby, która zmusiła ją do wycofania się z aktywnego życia, uporządkowała zdjęcia, recenzje i programy z wystawionych sztuk i z pomocą Polskiej Fundacji Kulturalnej wydała piękny kolorowy album „Syrena nad Tamizą“, który jest przeglądem jej wieloletniej pracy.

 

Indywidualnością nieprzeciętną, która znalazła sposób wypowiedzenia się w nowym medium była Halina Sukiennicka – dr. prawa, wykładowca na naszych wyższych uczelniach emigracyjnych. Autorka wielu prac naukowych, w tym jednej wydanej przez paryską Sorbonę.

W drugiej połowie życia odkryła w sobie talent malarski. Jej obrazy należą do wizji nowoczesnej typu ekspresji formistycznej. Sukiennicka rzutowała swe stany myślowe na przedmioty malowane, dzięki czemu ulegają one transformacji. Jej dzieła pełne indywidualności o szerokim wachlarzu tematów zdobyły szerokie uznanie w skali światowej.

Odrębną działalnością H. Sukiennickiej była praca w komasowaniu i porządkowaniu całego dorobku emigracyjnego. Z jej inicjatywy powstała kolekcja naszego malarstwa w Polskim Ośrodku Społeczno Kulturalnym i w Klubie Polskim YMCA. Założyła Galerię dla wystaw plastycznych w POSK-u. Galerię tą prowadzi dziś znana na całym świecie malarka Janina Baranowska, która ukończyła studia malarskie u prof. Dawida Bomberga. Jej malarstwo jest wszechstronne począwszy od tematyki opisowej, rysunek konturowy poprzez ekspresję kolorystyczną – abstrakty ekspresjonistyczne do ujęcia obrazu w koncepcjach geometrycznych oraz poszukiwania elementów w odniesieniu do człowieka i jego otoczenia. Zaczęły pojawiać się na płótnie postacie ludzkie, zwierzęta, ptaki w locie i krajobrazy.

Ostatecznie uformował się jej osobisty styl malarstwa refleksyjnego w którym ukazuje odbicie otaczającego świata zewnętrznego i wewnętrznego.

Już od roku 1950 jej obrazy wystawiane były nie tylko w Galeriach Londyńskich, ale także we Francji, Niemczech, Norwegii, Argentynie i USA. Wszechstronnym malarstwem promowała kulturę polską poza granicami kraju.

 

I na zakończenie słów kilka o dr. Bożenie Laskiewicz. Urodziła się w czasie wojny w Tel Aviwie, ochrzczona w Betlejem, wyrosła w rodzinie o silnych polskich korzeniach. Jej pierwszą miłością było harcerstwo, a następnie praca w „Medical Aid for Poland Fund”; w fundacji, która ściśle współpracuje z polskim Ministerstwem Zdrowia i Caritasem. To dzięki jej zapobiegliwości i ofiarności do roku 1996 (przez 12 lat działalności) wysłano do Polski ponad 320 ciężarówek 32-tonowych ze sprzętem medycznym o łącznej wartości 20 milionów funtów. Akcja pomocowa, którą nadal kieruje B. Laskiewicz przekroczyła już ponad 30 millionów.

Jako lekarz pracuje bezinteresownie w „St. John Ambulance”, w jego Polskim Oddziele w Londynie, który wykonał ponad 6.000 godzin dyżuru na polskich i angielskich imprezach i uroczystościach. B. Laskiewicz prowadzi również „Autobus Miłości”, który wozi na pielgrzymki ludzi starych i chorych. Za swoją pracę otrzymała wysokie odznaczenie papieskie – Order św. Sylwestra. Otrzymała również Polonię Restitutę i Order of Merit.

 

W dzisiejszym referacie przytoczyłam tylko kilka nazwisk Polek, które odegrały znaczącą rolę w życiu emigracyjnym, a jest ich znacznie więcej. Nie tylko w W. Brytanii, ale całej Europie. Warto w przyszłości poświęcić im nie jedną jeszcze konferencję.

Sytuacja która wytworzyła się po II Wojnie Światowej sprawiła, że Polacy którzy pozostali poza granicami kraju, wierni swoim korzeniom, wzrastali w atmosferze polskich wartości kulturalnych i religijnych.

 

Dziś Emigracja - Polonia - przeżywa trudny okres związany z zachodzącymi zmianami, a są one różne. Zmiana pokoleniowa, mieszane małżeństwa, zmiany ekonomiczne. W organizacjach dostrzegamy kryzys i brak siły twórczej, który nie jest tylko zjawiskiem wsród polskiej emigracji, czy Polonii, ale ma dużo szersze reperkusje. Powodów zapewno jest wiele. W dawnych latach istniało coś, co można by określić jako potrzeba zagospodarowania wolnego czasu. Ludzie chętnie spotykali się, organizowali, tworzli koła dyskusyjne, teatry amatorskie, istniały liczne chóry. A jak jest dziś? Starsi odchodzą na wieczną wartę. Młodym czas zajmuje telewizja i praca w skomputeryzowanym świecie, która wymaga koncentracji i wysiłku intelektualnego. Często brak im sił, zapału i chęci. Co to znaczy? Czy Polonia się kończy?

 

Ojciec Św. w mowie pożegnalnej na lotnisku w Balicach powiedział: „Wierność korzeniom, nie oznacza mechanicznego kopiowania wzorów z przeszłości. Wyraża się ona także w trosce o rozwój rodzimej kultury, w której wątek chrześcijański obecny był od samego początku. Wierność korzeniom oznacza nade wszystko umiejętność budowania organicznej więzi między odwiecznymi wartościami, które tyle razy sprawdziły się w historii, wyzwaniem świata współczesnego”. Tym wartościom była wierna emigracja powojenna.

 

Czy nowa emigracja będzie czuła taką potrzebę, czy właczy się w życie polonijne, czy skorzysta z istniejących instytucji, szkół sobotnich i prasy post-emigracyjnej? Czy będzie to emigracja twórcza? Czy zachowa polskość? Dziś wiemy napewno, że sytuacja w krajach naszego zamieszkania zmienia się po przystąpieniu Polski do UE. Zmienia się również struktura naszej diaspory.

 

Nasz wielki poeta Wierzyński pisał:

 

Na strychu śpi mój powrót,

Kufer blachą okuty, walizy

Cała moja Ojczyzna.

Paszporty, obywatelstwo, emigracyjne wizy.

Kufer mój wielki majątek, którego tutaj mam bronić.

Normalny nieszczęścia początek i obłąkany koniec.

 

Nie trudno domyśleć się, że kufer jest tu symbolem wszystkiego co niematerialne i co przyjechało z emigrantem na obczyznę. Dziś z Polski wyjeżdża wielu Polaków z średnim i wyższym wykształceniem, którzy za granicą czują się niemal jak w domu. Dla ogromnej części przybyszy zderzenie z nową kulturą oznacza odejście od dawnych wartości i zasad. Współczesny emigrant często nie docenia własnego „bagażu kulturowego“, a nawet próbuje go ukryć. Gwoli usprawiedliwienia trzeba przyznać, że przyczyny zrywania więzów są warunki bytowe, początkowe trudności z adaptacją. Każdy przybysz nastawia się na jak najszybszą poprawę bytu, a kultura ojczysta i trwanie przy niej w takich warunkach jest kosztownym luksusem. To może przyczynić się do zubożenia różnych form życia społecznego i kulturalnego.

 

Mamy nadzieję,że tak się nie stanie. Emigracja dzisiejsza musi włożyć co najmniej taki sam wysiłek w rozbudzeniu „patriotyzmu” europejskiego, zachodniego, chrześcijańskiego, w ustalenie się wielkiej orientacji – na wspólnotę cywilizacyjną, na religię, kultury pewnego typu. Powinna świecić światłem w dzisiejszym zamęcie pojęć, w którym przekreśla się naród w imię całości większych zespołów wyższego rzędu. Nie może odbywać się całkowanie narodów, powinny one pozostać świadome swojej samoistności.

 

Jak będzie wyglądał obraz przyszłej Emigracji - Polonii? To pytanie zadają dziś wszyscy. Czy w jednoczącej się Europie pozostaniemy wierni polskim korzeniom? Czy nowa fala przyjeżdżających Polek włączy się w życie polonijne, w pracę społeczną, organizacyjną, twórczą i w propagowanie polskiej kultury poza granicami kraju? Czy zachowa się prawdziwy obraz matki Polki? Na te pytania nie mamy dziś odpowiedzi.

 

Helena Miziniak
Prezydent EUWP
 

Do góry 5

 

 

 

 

 

© Copyright 2004. All rights reserved. Kontakt: Sekretariat Powered by Free Site Templates