EUROPEJSKA UNIA

 

WSPÓLNOT POLONIJNYCH

 

   

 

Działalność

 

 



 

Union of Polish Communites in Europe

 

Europäische Verband Polnischen Gemeinschaften

 

Union des Communautés Polonaises en Europe

 

 ôôôôôôôôôôôôôôôôôôôôôôôôôôôôô

 

 

Migracja zarobkowa z Polski do krajów Unii Europejskiej - wyzwanie dla Państwa

 Senat 20.10.2006

 

Referat Heleny Miziniak

Myśl o zintegrowanej Europie nie była nam obca 13 lat temu, kiedy powoływaliśmy do życia Europejską Unię Wspólnot Polonijnych. Już wtedy jednym z głównych priorytetów było obok europejskiej integracji polonijnej promowanie spraw polskich na terenie UE i motywowanie polskiej racji stanu w integrowaniu się z demokratycznym Zachodem.

Z inicjatywy EUWP 10 maja 2003 roku, pod patronatem Marszałków Sejmu i Senatu RP, odbyła się konferencja w Senacie RP. Wzięli w niej udział przedstawiciele władz RP, oraz przedstawiciele polonijnych organizacji z krajów Unii Europejskiej.

W wystąpieniach prezentowaliśmy obiektywne spojrzenie na działającą od lat UE. Zwracaliśmy uwagę na jej pozytywne i negatywne strony. Mówiliśmy również o spodziewanej szerokiej fali emigracji do państw, które otworzą granice i o płynących z tego zagrożeniach. Wielka szkoda, że już wtedy społeczeństwo w kraju nie było na bieżąco informowane, mimo, że kamery telewizyjne były na sali plenarnej. Nie było żadnych artykułów w polskiej prasie na poruszane tematy, które adresowane były do Polaka w Polsce.

Zadawaliśmy sobie pytanie, czy nasze zaangażowanie w przygotowanie tej konferencji miało jakikolwiek sens, bowiem nie było odbiorcy cennych informacji, opinii i końcowego polonijnego Apelu.

 

Euforia, która zapanowała w kraju po akcesji Polski do UE udzieliła się i nam żyjącym na obczyźnie mimo, że w tak ważnym dla naszej Ojczyźnie momencie trudno było doszukać się wzmianki o wielkim zaangażowaniu Polonii tak w Polsce jak i w krajach naszego zamieszkania.

Zdajemy sobie sprawę, że głos nasz nie miał znaczenia decydującego na arenie polityki europejskiej, ale to dzięki nam docierał do wielu polityków, parlamentarzystów, instytucji oraz zwykłych ludzi w krajach naszego zamieszkania.

Mając te przykre doświadczenia dziś również można zadać pytanie – czy ta konferencja ma sens? Czy skończy się ona tylko dyskusją za którą nie pójdą sprecyzowane plany działania i ustawowe rozporządzenia? Odbywa się ona o dwa lata za późno.

Mimo wielu rozczarowań , naszym fundamentalnym zadaniem było i jest budowanie pomostu między naszym krajem ojczystym, a krajem naszego zamieszkania.

Polonii zależy na solidnych współpartnerach w kraju, nie uwikłanych w spory i polityczne rozgrywki. Zależy nam na takich współpartnerach, z którymi rzetelnie, merytorycznie moglibyśmy rozwiązywać problemy Polaków – tych mieszkających poza granicami kraju, a szczególnie nowej emigracji.

Dziś Polonia w Europie Zachodniej przeżywa trudny okres związany z zachodzącymi różnymi zmianami, a szczególnie z falą nowej emigracji.

 

Od momentu otwarcia granic po przystąpieniu Polski do UE w całej Europie pojawiły się setki tysięcy Polaków poszukujących pracy. Najwięcej przyjechało do W. Brytanii i Irlandii, ale sporo również do Hiszpanii i Szwecji. Ta olbrzymia fala emigracji przekroczyła ilość Polaków ze „starej”, przedunijnej emigracji, która stanowi teraz malejący procent w wymienionych krajach europejskich. Staje się zatem oczywiste, że dotychczasowe działania organizacji polonijnych dziś już nie wystarczają. Dotychczas naszym statutowym obowiązkiem było podtrzymywanie naszych tradycji, języka polskiego, promowanie polskiej kultury, obrona dobrego imienia Polski i Polaków, oraz reprezentowanie nas przed władzami kraju naszego zamieszkania. Przez wszystkie lata spełnialiśmy nasze statutowe zobowiązania sami zdobywając środki finansowe na realizację naszych działań.

 

Akcesja Polski do UE i związana z tym lawina emigrujących Polaków zmieniła naszą sytuację drastycznie. Z przykrością stwierdzamy, że w tym trudnym okresie po 1 maja 2004 roku Polonię pozostawiono samą bez żadnego wsparcia z kraju. Proszę nie mówić nam, że rządzące w kraju elity, które wiedziały o bardzo wysokim bezrobociu nie zdawały sprawy, że olbrzymia fala Polaków ruszy w poszukiwaniu lepszego jutra. Przerażające było i jest dla nas to, że tak naprawdę nikt tym tak bardzo w kraju nie przejmuje się, a przecież jest to największa migracja. Wielkość i intensywność tej fali nie da się porównać z żadną poprzednią w historii Polski. Władze państwowe (nie wgłębiam się w ich polityczne zabarwienie, bo nie oto chodzi) zachowuj ą się wobec swoich obywateli jak wyrodna matka, która z ulgą zamyka drzwi za niechcianym dzieckiem, kiedy w geście rozpaczy mówi ono: „Pójdę sobie w świat”. Sytuacja była dla nas nie do opanowania. Konsulaty do dziś nie dają sobie rady z olbrzymim nawałem pracy. Nie winimy za to urzędników z którymi na co dzień pracujemy i wiemy, że pracują ponad swoje siły. Ich obciążenie zwiększyło się kilkadziesiąt krotnic w ciągu ostatnich 2 lat. Dlaczego MSZ nie pomyślało rok przed przystąpieniem Polski do UE o przeszkoleniu i przygotowaniu do nowej rzeczywistości kadr które zasiliły by placówki konsularne szczególnie w tych państwach, które otworzyły rynki pracy. Dlaczego cały ciężar spadł na organizacje polonijne i kościół który bardzo mocno włączył się w ogólną akcję. Dlaczego to organizacje polonijne , a nie państwo Polskie wydaje broszurki informacyjne o warunkach życia w poszczególnych krajach UE? Dlaczego w Polsce, poza artykułami w prasie nie ma tego typu wydawnictw, stałych programów informacyjnych w telewizji publicznej, ostrzeżeń na temat tego, co może spotkać każdego Polaka który jedzie w ciemno, bez znajomości języka, prawa, obyczajów i bez pieniędzy.

 

Niektórzy imigranci z Polski na własnej skórze przekonali się, że ulice naszego miasta nie są wybrukowane złotem i teraz śpią na nich - tak zaczyna się artykuł opublikowany w dnia 6 września br. w gazecie angielskiej na Ealingu, a traktujący o rosnącej z każdym miesiącem liczby bezdomnych i bezrobotnych w tym głównie z Polski. Zdaniem autora tego artykułu jest wyraźny brak orientacji i informacji dla tych ludzi jeszcze w Polsce na etapie planowania wyjazdu do Anglii.

Ze względu na zaistniałą sytuację, organizacje polonijne musiały podjąć decyzję o rozszerzeniu swojej działalności (często wbrew swoim Statutom), postanowiły otworzyć się na potrzeby nowej masowej migracji z Polski. Mimo bardzo ograniczonych możliwości - bowiem nie dysponujemy ani hostelami, ani pieniędzmi - prowadzimy bardzo szeroką działalność pomocową. Otworzyliśmy specjalną telefoniczną i internetową linię informacyjną, rozszerzyliśmy nasze strony internetowe. Wydaliśmy już kilka broszurek informacyjnych - ostatnią „Jak żyć i pracować w W. Brytanii” w nakładzie 10 000. Następna broszura, rozszerzona i uaktualniona wersja, jest w przygotowaniu i powinna ukazać się w nakładzie 20 000 jeszcze w tym roku, jeżeli zdobędziemy na to pieniądze. Współpracujemy ze Związkami Zawodowymi walcząc o równy status pracowniczy dla pracujących tu Polaków. Mamy stały kontakt z Home Office i agencjami poza-rządowymi. Współpracujemy z kilkoma brytyjskimi ośrodkami dla bezdomnych. Organizujemy zbiórki pieniężne, ciepłą odzież na zimę oraz tradycyjną Wigilię dla bezdomnych. Indywidualnych spraw mamy bardzo dużo i to czasami bardzo tragicznych jak : morderstw, samobójstw, tragicznych śmierci czy wypadków z nieodwracalnym kalectwem i brakiem w takich wypadkach ubezpieczeń. Biuro Zjednoczenia Polskiego w W. Brytanii jest dziś, można powiedzieć, drugim konsulatem, które zatrudnia tylko jedną osobę płatną - reszta to wolontariusze. Niestety pozostaje jeszcze bardzo dużo do zrobienia, bowiem pojawiają się coraz to nowe problemy nie tylko w Londynie i okolicach , ale w całej W. Brytanii. Dlatego nie wystarczą już doraźne działania konsulatu, instytucji charytatywnych, Zjednoczenia Polskiego, Kościoła i ludzi dobrej woli. Potrzebny jest realny i w miarę szybki do zrealizowania program, z odpowiednimi funduszami, wyszkolonymi pracownikami oraz koordynacja tych wszystkich wycinkowych i doraźnych akcji. Przede wszystkim zaś głośna i wyraźna kampania informacyjna w kraju. Ludziom trzeba powiedzieć całą prawdę. O języku angielskim bez którego trudno o pracę , o warunkach tu panujących, o biurokracji która tu również jest. O oszustach, którzy są realnym zagrożeniem dla każdego, o nieuczciwych pracodawcach, o kwalifikacjach, prawach i obowiązkach każdego, kto na tej wyspie chce mieszkać i pracować.

 

13 października br. przeczytałam w Dzienniku Polskim wypowiedź pani minister Anny Fotygi, która poinformowała posłów Komisji Spraw Zagranicznych o przygotowywanym rządowym programie opieki nad Polakami wyjeżdżającymi do pracy w krajach UE. Wiadomość ta nas bardzo ucieszyła. W dalszej części wypowiedzi pani minister powiedziała cytuję - program dotyczy przede wszystkim ludzi młodych, młodej polskiej inteligencji, najlepiej wykształconych ludzi, którzy po otwarciu unijnych rynków pracy wyjechali z Polski. Czytając takie oświadczenie nasuwa się pytanie , kto ma zająć się tymi mniej inteligentnymi i mniej wykształconymi którzy bardzo często nie z własnej woli znaleźli się na obczyźnie?

O tych Polakach pomyślało u nas Stowarzyszenie Techników Polskich w W. Brytanii. Powołali oni Międzyorganizacyjny Zespół Koordynacyjny d/s utworzenia Polskiego Centrum Szkolenia Technicznego i Adaptacji Zawodowej w Londynie. Projekt jest w przygotowaniu. Dziś szukaj ą pieniędzy z różnych źródeł, ale liczą również i na zaangażowanie się Polski w to dość wielkie przedsięwzięcie. Czynią to po to, aby nasi rodacy, którzy maj ą przygotowanie zawodowe nie zmywali garów czy zamiatali ulice ale aby godnie wykonywali swój wyuczony zawód.

Dziś ponad 300 bezdomnych Polaków w Londynie (nie chcą wracać do kraju) wywołuje większe zainteresowanie opinii publicznej niż około pół miliona naszych rodaków, którzy normalnie pracuj ą i mozolnie budują swoją przyszłość. Nie rzucają się w oczy, jak śpiący w parku na ławkach, więc rzadziej są pytani - jak im się wiedzie. A właśnie oni stanowią na Wyspach zdecydowaną większość, a do tego są bardzo dobrą wizytówką naszego kraju. Oni również mają swoje problemy. Dotyczy to młodych małżeństw, które przyjechały z dziećmi. Problem edukacji. W naszych polonijnych szkołach sobotnich jest ogromne zróżnicowanie językowe pomiędzy dziećmi, dla których polski jest rodzimym językiem, a urodzonymi w Anglii dla których jest językiem obcym. Obecnie w W. Brytanii uczęszcza około 5 tys. dzieci, uczą się w 50 szkołach sobotnich. To zaledwie nie wielki procent tych, którzy powinni mieć dostęp do nauki w ojczystym języku. Kondycja polskiej oświaty na Wyspach może się jawić jako doskonała. W większości krajów zachodnioeuropejskich cały ciężar prowadzenia szkół sobotnich spoczywa na Polskiej Misji Katolickiej .która boryka się z olbrzymimi problemami lokalowymi, organizacyjnymi i finansowymi. Nie do przyjęcia jest dla nas stwierdzenie, że Polonia na Zachodzie Europy jest bogata i nie potrzebuje wsparcia finansowego. Pragnę zaznaczyć, że ta ofiarna emigracja powojenna, która budowała „Polskę poza Polską”, odchodzi na wieczną wartę, a nowa, którą dziś trudno określić mianem emigracji, rozpoczyna swój start życiowy od zera.

 

Rośnie liczba polskich dzieci w brytyjskich szkołach. Jak podkreśla Evening Standard, zjawisko to nie jest niespodzianką w świetle danych wskazujących na duży napływ Polaków do pracy w W. Brytanii. Według gazety co najmniej 27 tys. dzieci w wieku szkolnym rozpoczęło naukę po otwarciu brytyjskiego rynku pracy . Niektóre lokalne władze oświatowe skarżą się na brak wystarczających środków na dodatkowe lekcje języka angielskiego, a władze szkół na przyprowadzanie dzieci do szkoły bez uprzedniej rejestracji. Często rodzice nie zdają sobie sprawy z tego, że nieznajomość języka może być, zwłaszcza dla dzieci starszych sporą przeszkodą w pełnym korzystaniu z dobrodziejstw tutejszego systemu edukacji. Wielu przyjeżdżających Polaków nie wie w jaki sposób i kiedy zapisać swoje dziecko do szkoły i wtedy pojawiają się wielkie problemy. Dzieci spychane są do szkół o najniższym poziomie edukacyjnym.

Dla wielu Polaków przepisy prawne dotyczące zatrudnienia są zbyt skomplikowane. Wielu pracodawców świadomie odchodzi od umów o pracę na umowy cywilno-prawne, które w niewystarczający sposób chronią pracownika. Sprawa podwójnego opodatkowania. Wiemy, że Rzecznik Praw Obywatelskich pan Jan Kochanowski był w Londynie i że została podpisana umowa regulująca sprawę podwójnego opodatkowania. Nie wiem czy została ona ratyfikowana przez Sejm, jeżeli nie - to nadal jest martwa. Sprawa podwójnego opodatkowania to problem nie tylko Polaków w W. Brytanii, ale również Polaków pracujących w innych krajach UE. Oprócz tych przyziemnych spraw z którymi borykają się nasi rodacy na obczyźnie jest również i ten, który dla wielu jest bardzo ważny - wymiar duchowy.

Każdy Polak, który z różnych powodów i w różnym okresie czasu opuszczał swój ą Ojczyznę zabierał ze sobą w tę długą, często bezpowrotną podróż swoją wiarę i religijność. Pierwsze kroki na obcej ziemi kierował do Kościoła, który go wspierał i pomagał w trudach dostosowania się do nowej niełatwej rzeczywistości. Kościół miał i ma olbrzymie znaczenia w życiu polskiej diaspory. Papieski dokument Erga Migrantes Caritas Christis powierza migrantów miejscowym kościołom, jednocześnie zalecając uszanowanie ich odrębności kulturowej i językowej. Wiadomo jednak, że w praktyce ten dokument napotyka niejednokrotnie na różne przeszkody. Pragnę zaznaczyć, że nie zawsze wynika to ze złej woli duchowieństwa kraju przyjmującego migrantów, ale często problem wypływa z gwałtownego napływu przy ograniczonych możliwościach organizacji lokalnych instytucji duszpasterskich. Kościoły i Kaplice, a mamy ich ponad 70 nie mieszczą już wszystkich wiernych.

 

Reasumując to wszystko, dziś wiemy, że sytuacja w krajach naszego zamieszkania zmienia się. Zmienia się również struktura naszej diaspory. Nasz wielki poeta Wierzyński pisał:

Na strych śpi mój powrót,

Kufer blachą okuty, walizy

Cała moja Ojczyzna

Paszport, obywatelstwo, emigracyjne wizy.

Kufer mój wielki majątek, którego mam tu bronić

Normalny nieszczęścia początek i obłąkany koniec.

 

Nie trudno domyśleć się, że kufer jest symbolem wszystkiego co nie materialne przyjechało z emigrantem na obczyznę. Dziś z Polski wyjeżdża tysiące Polaków w tym bardzo dużo z wyższym wykształceniem. Większość z nich czuje się niemal jak w domu. Dla ogromnej części przybyszy zderzenie z nową kulturą oznacza bardzo często odejście od dawnych wartości i zasad. Współczesny emigrant często nie docenia „bagażu kulturowego”, a nawet próbuje go ukryć. Większość nastawia się na jak najszybszą poprawę bytu, a kultura ojczysta i trwanie przy niej jest kosztownym luksusem (jeżeli mówimy o pracy społecznej).

To może przyczynić się do zubożenia różnych form życia społecznego i kulturalnego w naszych krajach europejskich. W świadomości Polaka powinno być głęboko zakorzenione to, że będąc obywatelami różnych państw nie przestajemy być Polakami. Nikt tego od nas nie żąda.. Nikt nie twierdzi, że koncepcja narodu z jego przywiązaniem do rodzimej tradycji, kultury i języka nie ma zastosowania w ponadnarodowym, europejskim, globalnym wymiarze.

W jednoczącej się Europie toczy się dziś debata nad tożsamością narodową i tożsamością europejską, a jej ważnym elementem są dyskusje nad rolą kultur narodowych, ich specyfiką! odrębnością, ale także szansą na współtworzenie bogatego, zróżnicowanego krajobrazu kulturowego naszego kontynentu . Dlatego apelujemy do władz polskich oraz do wszystkich instytucji i organizacji współpracujących z Polonią! opiekującymi się Polakami zagranicą, o dostrzeżenie i docenienie wagi problemu nowej masowej emigracji, abyśmy za kilkanaście lat nie musieli mówić o straconym pokoleniu.

 

Dziękuję za uwagę.

 

Helena Miziniak
Prezydent EUWP

Do góry 5

 

 

 

 

 

© Copyright 2004. All rights reserved. Kontakt: Sekretariat Powered by Free Site Templates