Drogie Koleżanki i Drodzy Koledzy,
List ten poświęcony jest wyłącznie sprawie konfliktu i sytuacji
Związku Polaków na Białorusi.
Zawiera 9 materiałów, które nadeszły pod koniec kwietnia i w
maju br. Nie mamy zamiaru brać udziału w nagonce i szkalowaniu
demokratycznie wybranych władz Związku i dlatego nie
zamieszczamy listów panów Andrzeja Dubikowskiego i Waldemara
Krawcewicza.
Łączę serdeczne pozdrowienia.
Tadeusz Adam Pilat
Wiceprezydent
EUWP
(1) Wybory na Białorusi
Prezydent Helena Miziniak otrzymała od Pani
Anżeliki Borys wielkanocne życzenia świąteczne, i
informację o wyborach w Związku Polaków na Białorusi. W
odpowiedzi Sekretariat wystosował list gratulacyjny do nowo
wybranej Prezes.
Wyraził też zaniepokojenie rozwojem
sytuacji w Związku i na Białorusi.
(2) Oświadczenie Ministerstwa Spraw Zagranicznych w sprawie
decyzji władz Republiki Białoruś o uznaniu za nielegalny Zjazdu
Związku Polaków na Białorusi, który odbył się w Grodnie w dniach
12 i 13 marca 2005 r.
Ministerstwo
Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej z oburzeniem
przyjęło decyzję władz Republiki Białoruś o uznaniu za
nielegalny Zjazdu Związku Polaków na Białorusi, który odbył się
w Grodnie w dniach 12 i 13 marca br., w którego wyniku nastąpiły
zmiany we władzach Związku.
Polska nie
ingeruje w wewnętrzne sprawy Białorusi. Nie możemy jednak
biernie przyjmować do wiadomości działania, które gwałcą
powszechnie przyjęte i szanowane standardy międzynarodowe
dotyczące praw mniejszości narodowych oraz polsko-białoruskie
uzgodnienia traktatowe w tej dziedzinie. Białoruś przyjęła w tym
względzie szereg zobowiązań międzynarodowych, których
respektowanie jest jej obowiązkiem.
Jeszcze
przed Zjazdem białoruskie organy bezpieczeństwa podjęły wobec
części działaczy Związku Polaków na Białorusi niedopuszczalne
działania, mające na celu zastraszenie przeciwników aprobowanego
przez te organy prezesa Związku i uniemożliwienie im udziału w
zjeździe, włączając w to wielogodzinne przesłuchania i kontrole
a także użycie gróźb. Jeszcze silniejszym represjom zostały
poddane nowo wybrane na Zjeździe władze ZPB, a szczególnie
prezes Anżelika Borys.
Decyzję o
uznaniu Zjazdu za nielegalny i inne wymienione działania
traktujemy jako niedopuszczalne ingerowanie w działalność
niezależnego pozarządowego stowarzyszenia, które zrzesza
obywateli Białorusi reprezentujących mniejszość polską.
Obserwatorzy Zjazdu, jednoznacznie stwierdzają, że przebiegał on
z zachowaniem procedur demokratycznych.
Żądamy
pilnego uchylenia decyzji o uznaniu Zjazdu za nielegalny i
przywrócenia reprezentacji Związku demokratycznie na nim
wyłonionej. Wyrażamy solidarność z tą reprezentacją oraz całą
polską mniejszością na Białorusi, potwierdzając jej
zagwarantowane Traktatem polsko-białoruskim „prawo,
indywidualnie lub wespół z innymi członkami swojej grupy, do
swobodnego zachowania, rozwijania i wyrażania swojej tożsamości
etnicznej, kulturowej, językowej i religijnej, bez jakiejkolwiek
dyskryminacji i w warunkach pełnej równości wobec prawa”. Osoby,
które łamią te zobowiązania muszą liczyć się ze stosownymi
konsekwencjami wynikającymi z takiego postępowania.
Aleksander
Chećko, rzecznik
MSZ
12
maja 2005 r.
(3) Oświadczenie Zarządu Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” w
sprawie unieważnienia zjazdu Związku Polaków na Białorusi
Już od dłuższego
czasu nadchodziły niepokojące wiadomości o dążeniach władz
państwowych Białorusi do podporządkowania sobie Związku Polaków
Białorusi. Związek ten stanowi liczną organizację, która odgrywa
dużą rolę w podtrzymywaniu kultury i tradycji polskiej. Gdy
zahamowany został rozwój szkolnictwa polskiego (czynne są tylko
dwie szkoły z językiem wykładowym polskim), podstawą
działalności oświatowej stały się kursy prowadzone w ogniwach
terenowych Związku, w tym zwłaszcza w 16 domach polskich. Liczne
chóry i koła folklorystyczne były i są żywymi ośrodkami kultury
polskiej.
Od pewnego czasu pojawił się konflikt
wewnątrz Związku, przy czym władze państwowe nie były neutralne.
Punktem kulminacyjnym był zjazd Związku zwołany na dzień 12
marca 2005r. Już w okresie poprzedzającym Zjazd władze
białoruskie wywierały nacisk na delegatów, namawiając ich do
głosowania na dotychczasowego prezesa dr. Tadeusza
Kruczkowskiego, bądź do absencji na zjeździe. Gdy na zjeździe,
(na którym skądinąd dbano - nawet w sposób drobiazgowy - o
zachowanie procedur demokratycznych) doszło do wyboru nowego
zarządu na czele z panią Anżeliką Borys jako prezesem, podjęto
zmasowaną akcję zmierzającą do unieważnienia wyników zjazdu.
Były prezes posunął się do donosów do władz, nie wyłączając
prokuratury, na członków nowego zarządu oraz niektórych
pracowników Związku, a niewielka grupa jego zwolenników
rozpoczęła akcję pisania listów do władz z żądaniem
unieważnienia zjazdu. Jednocześnie wszczęto akcję nękającą w
stosunku do członków nowego zarządu, zwłaszcza w stosunku do
nowej pani prezes, bezustannie przesłuchiwaną przez organa
prokuratury względnie władz administracyjnych.
Wreszcie w dniu wczorajszym nadeszła
wiadomość, że Ministerstwo Sprawiedliwości Białorusi, działając
jako organ nadzorczy nad stowarzyszeniami, postanowiło
unieważnić zjazd.
Dotychczas stosunki między społecznością białoruską a polską
układały się w duchu przyjaźni, mającej swoje korzenie we
wspólnej historii. Próby ich zakłócenia muszą wywoływać głęboki
niepokój i żal, a wobec postępowania władz państwowych Białorusi
zgłaszamy stanowczy protest.
Prezes
Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”
prof. Andrzej Stelmachowski
(4) Oświadczenie Sekretariatu EUWP
Szanowni Państwo
W załączeniu przesyłam oświadczenie
sekretariatu EUWP w sprawie unieważnienia zjazdu Związku Polaków
na Białorusi. Sekretariat zwraca się z uprzejmą prośbą do
wszystkich organizacji członkowskich aby również w swoim imieniu
wyraziły poparcie dla naszych rodaków z Białorusi. Łączę
serdeczne pozdrowienia, Urszula Milczewska
Oświadczenie Sekretariatu Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych
w sprawie unieważnienia zjazdu Związku Polaków na Białorusi
Sekretariat Europejskiej Unii Wspólnot
Polonijnych z zaskoczeniem i oburzeniem przyjął decyzję
Ministerstwa Sprawiedliwości Białorusi o unieważnieniu zjazdu
Związku Polaków na Białorusi, który odbył się w Grodnie w dniach
12-13 marca br.
Decyzja władz białoruskich o uznaniu za
nielegalny zjazdu, jest ukoronowaniem haniebnej ingerencji w
wewnętrzne sprawy niezależnej organizacji społecznej,
reprezentującej polską mniejszość w tym kraju.
Związek Polaków na Białorusi jest
organizacją członkowską Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych,
której statutowym celem jest wspieranie i obrona interesów
Polonii i Polaków zamieszkałych poza granicami kraju. Zjazd
Związku został przeprowadzony w sposób nadzwyczaj zgodny z
zatwierdzonym przez władze białoruskie statutem oraz z wszelkimi
obowiązującymi przepisami. Dlatego, w imieniu 37 naczelnych
organizacji z 29 państw Europy zgłaszamy stanowczy protest wobec
bezprawnego postępowania władz państwowych Białorusi i
przypominamy, że jest ono niezgodne z Europejskimi i powszechnie
przyjętymi standardami traktowania mniejszości narodowych i
etnicznych.
Domagamy się:
-
uchylenia w trybie pilnym decyzji o unieważnieniu
zjazdu;
-
zaprzestania szykanowania i nękania nowo wybranych
władz Związku;
-
zaprzestania wszelkich ingerencji w wewnętrzne
sprawy Związku;
-
wyciągnięcia konsekwencji wobec osób, które
dopuściły się bezprawnego działania i represji wobec legalnie
wybranych władz Związku.
Prezydent EUWP
–
Helena Miziniak
Wiceprezydent – Tadeusz Adam Pilat
Sekretarz Generalny – Roman Śmigielski
Sekretarze – Aleksander Zając, Urszula Milczewska, Czesław
Błasik
(5) Prezydium Rady Polonii Świata
W dniach 1-2 maja odbyło się w Warszawie
posiedzenie prezydium Rady Polonii Świata. Europejską Unię
Wspólnot Polonijnych reprezentowała Prezydent Helena Miziniak.
Prezydium wystąpiło z apelem do organizacji członkowskich.
Prezydium RPŚ zwraca się do wszystkich organizacji członkowskich
o wysłanie protestu do Ambasady Białoruskiej w krajach naszego
zamieszkania. Sugerujemy wysłanie go w języku kraju naszego
zamieszkania. Sytuacja na Białorusi na dzień dzisiejszy jest
tragiczna. ekipa byłego prezesa T. Kruczkowskiego doprowadziła
do tego, że władze białoruskie unieważniły Zjazd. Grozi
rozwiązaniem Związku Polaków na Białorusi. W tej chwili bardzo
potrzebują naszego wsparcia.
Z pozdrowieniami Helena
Miziniak, Wice-prezes RPŚ Londyn – 14 maja 2005 r.
Protest
(Nazwa organizacji polonijnej) zwraca się za pośrednictwem
Ambasady Republiki Białoruś do jej władz państwowych z protestem
przeciwko szykanowaniu działaczy Związku Polaków na Białorusi.
Żądamy zaprzestania akcji nękania działaczy Związku przez
policję polityczną oraz aparat administracyjny.
Żądamy możliwości swobodnego przekazywania pomocy materialnej
dla polskiej mniejszości narodowej, zgodnie z art. 15 traktatu
między Rzeczypospolitą Polską, a Republiką Białoruś.
Żądamy uznania demokratycznie wybranych na Zjeździe Związku
Polaków na Białorusi, w dniach 12-13 marca 2005r. władz tej
organizacji oraz umożliwienia swobodnego działania Związku bez
groźby delegalizacji.
Liczymy, że władze Republiki Białoruś będą respektowały
międzynarodowe zasady i standardy dotyczące ochrony praw
mniejszości narodowych w szczególności zawarte w
międzynarodowych paktach praw człowieka, Akcie Końcowym
Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, Dokumencie
Spotkania Kopenhaskiego oraz Paryskiej Karcie dla Nowej Europy.
(6) Spór z Białorusią
Wojciech Szacki, PAP
Wciąż gorąco między Polską a Białorusią. Szef polskiego MSZ
domaga się uznania nowych władz Związku Polaków na Białorusi.
Mińsk mówi nie
- Stworzyliśmy Białorusi szansę, żeby przywróciła legalnie
wybrane władze Związku Polaków na Białorusi. Jeśli sąd
białoruski tak zdecyduje, to uznamy sprawę za zamkniętą. Jeśli
będzie eskalacja, to ze szkodą dla Białorusi - powiedział w
Krakowie szef polskiej dyplomacji Adam Daniel Rotfeld. Mińsk się
nie zgadza: - Zalecenie białoruskiego ministerstwa
sprawiedliwości, by powtórzyć zjazd Związku Polaków na
Białorusi, jest wiążące - powiedział wczoraj agencji Interfax
Oleg Sliżewski z resortu sprawiedliwości.
Kłopotów z reżimem Aleksandra Łukaszenki ostatnio jest co
niemiara. Białoruskie ministerstwo sprawiedliwości unieważniło
wybory kierownictwa ZPB, tajniacy nękali jego nową
przewodniczącą Andżelikę Borys, Białoruś wydaliła zastępcę
naszego ambasadora, Łukaszenko publicznie wygrażał polskim
dyplomatom. W czwartek debatował o tym Sejm. Posłowie PO i PiS
zaproponowali rządowi zaostrzenie kursu. Chcą zwiększyć pomoc
dla białoruskiej opozycji, uruchomić w Polsce Radio Wolna
Białoruś, rozszerzyć listę osób z zakazem wjazdu do Polski,
wciągnąć do sprawy UE.
Wczoraj w "Sygnałach dnia" o problemie mówił prezydent
Aleksander Kwaśniewski. - Chciałbym, żeby pomysły typu
współpraca z opozycją czy radio były inicjatywami Unii.
Rozmawiałem o tym na szczycie Trójkąta Weimarskiego z
prezydentem Francji i kanclerzem Niemiec. Zgodzili się z tym. To
jest też temat do rozmów UE - Rosja, bo jeżeli jakiś kraj ma
wpływ na władze Białorusi, to jest nim Rosja - powiedział
prezydent.
Wczoraj Białorusią zajęli się też posłowie komisji: spraw
zagranicznych i łączności z Polakami z zagranicą.
- Osoby odpowiedzialne za szykany wobec ZPB nie wjadą do Polski.
MSZ rozważa zmianę sposobu wysyłania pomocy dla białoruskiej
Polonii, gdyby kontrolę nad ZPB przejęli ludzie popierani przez
prezydenta Łukaszenkę - mówił wiceszef MSZ Jakub Wolski.
Potem przemówili posłowie. - Łukaszenko chce doprowadzić do
rozłamu między Polakami. Proponuję, żeby wstrzymać pomoc dla ZPB
na tak długo, aż skończy się konflikt. Musimy - wspólnie rząd i
parlament - starać się, by na konflikcie z władzami Białorusi
nie ucierpieli Polacy tam mieszkający - powiedział Roman
Giertych (LPR). To się spodobało i Wolskiemu, i innym posłom.
Znacznie bardziej niż drugi pomysł lidera LPR - wyjazd na
Białoruś. - Chcę tam pojechać, by doprowadzić do kompromisu
wewnątrz ZPB - powiedział "Gazecie" Giertych.
Skrytykował go Mariusz Kamiński (PiS): - Kogo pan będzie
reprezentował na Białorusi? - Na pewno nie pana - odparł
Giertych. PiS-owi nie podoba się też pomysł zaprzestania pomocy
finansowej dla ZPB. - To szantaż - ocenił Adam Lipiński (PiS).
- To insynuacje, u pana jest na bakier z logiką - odpowiedział
Giertych.
Oprócz Giertycha na Białoruś chce pojechać oficjalna delegacja
posłów z obu komisji.
Studenci protestują
Przeciw łamaniu praw Polaków na Białorusi zaprotestowali
studenci warszawskich uczelni. Napisali do Łukaszenki list
otwarty, zebrali pod nim prawie tysiąc podpisów. Wczoraj ich
delegacja próbowała przekazać list ambasadorowi Białorusi Pawle
Łatuszce. Jednak pracownicy ambasady odmówili przyjęcia petycji.
Apel trafi na Białoruś listem poleconym.
Mińsk idzie w zaparte
- Rada Naczelna wybrana na piątym zjeździe ZPB powinna w ciągu
dwóch tygodni przygotować program, miejsce i datę nowego zjazdu
- powiedział wczoraj Oleg Sliżewski z resortu sprawiedliwości.
Dodał, że jeśli ZPB tego nie zrobi, może dostać pisemne
ostrzeżenie. A dwa ostrzeżenia udzielone w ciągu roku za podobne
naruszenia to likwidacja organizacji. Drugi sygnał z Mińska
wysłał przewodniczący izby niższej białoruskiego parlamentu
Uładzimir Kanaplou. Powiedział wczoraj dziennikarzom: - Jeśli
Polska wprowadzi zakaz wjazdu dla reprezentantów naszego
państwa, to oczywiście podejmiemy adekwatne
działania.
Wojciech
Szacki, PAP
(7)
Giertych w Grodnie 23.05.2005 Warszawa (PAP)
GIERTYCH W GRODNIE "PODTRZYMYWAŁ POLAKÓW NA DUCHU"
Sejmowa Komisja Łączności z Polakami za Granicą będzie zabiegać,
by Polska domagała się od władz Białorusi bezwarunkowego uznania
wybranych nowych władz Związku Polaków na Białorusi - powiedział
PAP przewodniczący komisji Roman Giertych po powrocie z
Białorusi. W poniedziałek lider LPR przebywał w Grodnie przy
granicy z Polską.
Giertych pojechał do Grodna w towarzystwie dwóch
eurodeputowanych LPR: Bogusława Rogalskiego i Wojciecha
Wierzejskiego. Celem wyjazdu było "podtrzymanie na duchu
tamtejszych Polaków", a także pomoc w uregulowaniu konfliktu
wokół i w ZPB.
Ministerstwo Sprawiedliwości Białorusi unieważniło marcowy zjazd
związku (na którym na nowego prezesa wybrano Andżelikę Borys -
PAP) i na prezesa przywróciło Tadeusza Kruczkowskiego, który
kierował organizacją do marca. Jednocześnie nakazało powtórzenie
zjazdu.
W ubiegły wtorek białoruskie władze wydały decyzję o wydaleniu z
Mińska polskiego dyplomaty Marka Bućki. Zarzucono mu "aktywne
działania, skierowane na destabilizację białoruskiego
społeczeństwa".
Giertych podkreślił, że Białoruś jest stroną międzynarodowych
konwencji, które wymagają poszanowania dla mniejszości
narodowych, a jednym z podstawowych praw mniejszości jest prawo
do zrzeszania się.
"Żądamy bezwzględnego i bezwarunkowego uznania nowo wybranego
zarządu (ZPB - PAP) i pełnej możliwości działania tego zarządu i
tego związku" - powiedział Giertych dziennikarzom w Białymstoku
przed wyjazdem na Białoruś i zaznaczył, że mówi to w imieniu
polskiego Sejmu. "Taka jest na pewno wola większości" - dodał.
Poseł spotkał się w Grodnie z wybraną w marcu na prezesa
organizacji Andżeliką Borys. W zamkniętym dla prasy spotkaniu
brali udział również członkowie Zarządu Związku.
Giertych obejrzał też emitowane w białoruskiej państwowej
telewizji propagandowe filmy, w których "szkaluje się Polskę i
Polaków", a Polska przedstawiana jest jako "kraj prowokujący do
rozrób w tej części Europy". Jego zdaniem występujący w filmie
Kruczkowski "w skandaliczny sposób wypowiada się o Polsce".
Lider LPR odmówił spotkania z Tadeuszem Kruczkowskim, nie
spotkał się także z przedstawicielami białoruskiej
administracji. Zostawił tylko list otwarty do Kruczkowskiego, w
którym wezwał go do "uszanowania demokracji wewnętrznej" w
organizacji.
Giertych wyjechał na Białoruś na podstawie jednorazowej wizy
turystycznej. W niedzielę uznał za "niebywały skandal", że
wicemarszałek Sejmu Tomasz Nałęcz (SdPl), który w imieniu
marszałka Sejmu zajmuje się sprawami poselskich podróży
zagranicznych będących wyjazdami w imieniu Sejmu, odmówił
wydania mu paszportu dyplomatycznego.
Nałęcz powiedział w poniedziałek, że nie mógł samodzielnie
podjąć decyzji w sprawie wyjazdu Giertycha, bo podejmuje decyzje
"w sprawach rutynowych, a ta była wyjątkowa". Wicemarszałek
chciał, by to Prezydium Sejmu zdecydowało, czy Giertych pojedzie
na Białoruś w imieniu Sejmu. Dodał, że "apelował do posła
Giertycha, aby ten wyjazd starannie przygotować". Jednak, według
niego, lider LPR "był innego zdania".
(8) Kruczkowski o sytuacji w Związku Polaków na
Białorusi
(PAP)
Kruczkowski powiedział PAP we wtorek 24 maja, że nic nie wie o
liście, który miał zostawić dla niego w poniedziałek w siedzibie
ZPB w Grodnie poseł LPR Roman Giertych.
Roman Giertych spotkał
się
w Grodnie z nowymi władzami
Związku,
których wybór władze
białoruskie
uznają
za nieważny.
Po powrocie powiedział
dziennikarzom w Białymstoku,
że
nie spotkał
się
z Kruczkowskim, bo po obejrzeniu wyemitowanego w białoruskiej
państwowej
telewizji filmu szkalującego
Polskę
i Polaków, w którym są
też
wypowiedzi Kruczkowskiego, uznał,
że
takie spotkanie nie na sensu. Jego zdaniem występujący
w filmie Kruczkowski "w skandaliczny sposób wypowiada się
o Polsce". Giertych powiedział
też,
że
zostawił
dla byłego
przewodniczącego
list z apelem o "uszanowania demokracji wewnętrznej"
w organizacji. Kruczkowski, pytany o to przez PAP, odpowiedział,
że
nic o liście
nie wie. "Pierwszy raz słyszę,
nikt mnie nie informował"
- powiedział
były
przewodniczący
ZPB. Komentując
swoje wypowiedzi dla telewizji białoruskiej
Kruczkowski oświadczył,
że
"powiedział
bardzo dużo",
ale z jego wypowiedzi zostały
jedynie wycięte
fragmenty. Jak twierdzi, nie powiedział
więcej
niż
w czasie marcowego zjazdu, na którym przegrał
wybory. Przypomniał,
że
wówczas mówił
o atakach na niego (m.in. o spaleniu mu samochodu i stawianych
zarzutach,
że
nie rozliczył
się
z pieniędzy
na działalność
ZPB, które organizacja otrzymała
z Polski - przyp. PAP). Zasugerował,
że
za atakami na niego i na osoby mu sprzyjające
stoi grupa działaczy,
która po marcowych wyborach przejęła
władzę
w organizacji. Kruczkowski odniósł
się
też
krytycznie do działalności
Marka Bućki,
radcy ambasady Polski w Mińsku,
uznanego przez władze
białoruskie
za persona non grata w tym kraju. "Pan Bućko
próbował
ingerować
w działalność
naszej organizacji" - twierdzi Kruczkowski. Zasugerował
też,
że
stawiane były
warunki, iż
dopiero odsunięcie
Kruczkowskiego od władzy
zapewni organizacji poparcie z Polski. Dodał,
że
wielokrotnie informował
o tym polskie władze,
m.in. Ministerstwo Spraw Zagranicznych, a także
np. Romana Giertycha jako przewodniczącego
sejmowej Komisji
Łączności
z Polakami za Granicą,
i nie dostał
żadnej
odpowiedzi. Pytany przez PAP, czy uznaje za ważne
wyniki marcowego zjazdu ZPB, Kruczkowski nie odpowiedział
wprost. Oznajmił,
że
nie składał
żadnego
"donosu do prokuratury", by zjazd unieważnić.
Dopytywany oświadczył
jednak,
że
jego zdaniem nie odbył
się
on "zgodnie z zasadami demokracji", ale nie powiedział,
co ma na myśli.
Dodał
jedynie,
że
przy powtórnych wyborach powinni do kierownictwa organizacji wejść
zupełnie
nowi ludzie, nie związani
ani z obecnymi, ani z poprzednimi władzami
ZPB. Na przeprowadzonym w marcu w Grodnie zjeździe
doszło
do zmiany prezesa Związku.
Na nową
szefową
największej
polskiej organizacji na Białorusi
wybrano Anżelikę
Borys. Wcześniej
organizacją
kierował
Kruczkowski. Władze
białoruskie
unieważniły
zjazd tłumacząc,
że
doszło
do nieprawidłowości
w trakcie wyłaniania
delegatów, a w samym zjeździe
uczestniczyły
osoby nie będące
delegatami. Związek
dostał
też
polecenie, aby zjazd został
powtórzony. Przed tygodniem białoruskie
władze
wydały
decyzję
o wydaleniu z Mińska
polskiego dyplomaty Marka Bućki.
Zarzucono mu "aktywne działania,
skierowane na destabilizację
białoruskiego
społeczeństwa".
Państwowe
media białoruskie
określiły
Bućkę
mianem inicjatora zmiany kierownictwa Związku
Polaków na Białorusi
na "bezprawnym", szóstym zjeździe
organizacji.Według
państwowej
telewizji białoruskiej
Bućko
miał
gromadzić środki
zagranicznych sponsorów w
celu przekupywania wyborców i był
prowodyrem skandali w ZPB.
(PAP)
(9) Rozmowa z Prezes ZPB, Anżeliką Borys -
Andrzej Pisalnik
Potępiamy pseudo-Polaków. Nikomu nie powinno zależeć na
likwidacji największej w kraju organizacji skupiającej
mniejszość narodową.
"Atak na Związek Polaków na Białorusi", "Miotła na Lachy", "Bunt
Polaków" - to są tytuły tylko niektórych z setek publikacji,
jakie się ukazały w ostatnich dwóch tygodniach w największych
mediach polskich na temat Związku Polaków. Nazwy artykułów mówią
za siebie i nie pozostawiają wątpliwości, iż sytuacja, w której
się znalazła nasza organizacja, jest dramatyczna. Jaka jest
przyczyna konfliktu, który jest już określany jako wojna z
Polakami?
Anżelika Borys:
Puszkę Pandory otworzyło Ministerstwo Sprawiedliwości, uznając w
swoim liście sprzed dwóch tygodni marcowy VI Zjazd Związku
Polaków za nielegalny, a jego postanowienia za nieważne. Zgodnie
z zaleceniami ministerstwa do kierowania Związkiem ma powrócić
byłe kierownictwo organizacji na czele z Tadeuszem Kruczkowskim,
a zjazd powinien zostać powtórzony.
Reakcją na tak skandaliczną i bezprecedensową w dziejach
organizacji decyzję było zwołanie w trybie nadzwyczajnym
wybranej na marcowym zjeździe Rady Naczelnej SZ ZPB. Stwierdzono
na niej jednogłośnie, iż Ministerstwo Sprawiedliwości w sposób
niedopuszczalny ingeruje w działalność organizacji społecznej.
Postanowiono też, iż żadnego powtórzenia zjazdu organizować nie
będziemy. Rada wystosowała również protest do ministerstwa oraz
potępiła kłamliwy film pt. "Kto zlecił Związek Polaków"
wyemitowany dzień wcześniej na antenie białoruskiej telewizji
państwowej.
Aby zrozumieć przyczyny tak zdecydowanej i jednogłośnej reakcji
Rady Naczelnej, należy przypomnieć, że VI Zjazd był
przygotowywany właśnie przez byłego prezesa Kruczkowskiego.
Zatem za wszystkie naruszenia, które wytyka nam dzisiaj
ministerstwo, odpowiedzialność ma ponosić właśnie on.
Paradoksalnie jednak się składa, iż, według ministerstwa, autor
naruszeń ma wrócić do kierowania organizacją. Wobec tego uważam,
że naruszenia, o których mowa w liście ministerstwa, zostały
popełnione przez Kruczkowskiego i jego ludzi specjalnie, żeby w
przypadku przegranej mieć możliwość zaskarżenia wyników zjazdu.
Doskonale sobie uświadamiając to wszystko Rada Naczelna mogła
podjąć jedną tylko decyzję, czyli - nie zgodzić się z
ministerstwem. Teraz, jeśli ministerstwo nie wycofa swojej
decyzji samo, naszych racji będziemy dowodzić w Sądzie
Najwyższym Białorusi.
Wspomniała Pani o filmie "Kto zlecił Związek Polaków". Był on
wielokrotnie emitowany przez telewizje państwową, więc większość
naszych czytelników ma już, zapewne, wyrobione zdanie na jego
temat. A co Pani osobiście sądzi o oskarżeniach, rzuconych w nim
pod adresem Pani, organizacji i mieszkających na Białorusi
Polaków?
Uważam, że ekipa na czele z Kruczkowskim, mając na celu
skompromitowanie Polski i Polaków, skompromitowała przede
wszystkim samych siebie oraz państwo białoruskie. Przecież
oczywiste jest, że nikt z nas w żadną politykę się nie miesza. W
ciągu dwóch miesięcy po zjeździe spłacaliśmy długi, w które
pogrążona była organizacja. Nigdy nie opowiadaliśmy się po
stronie żadnej partii politycznej, gdyż zależy nam na tym, aby
Polacy na Białorusi nie stawali się przedmiotem politycznych
manipulacji. Dbamy o to, by w Polakach na Białorusi nikt nie
widział wrogów. Niestety, autorom filmu wcale nie zależało na
rzetelnym przedstawieniu sytuacji.
Polska jednoznacznie poparła nowe kierownictwo Związku Polaków,
uznając demokratyczny wybór delegatów VI Zjazdu ZPB. Swoje
poparcie wyrazili m.in. prezydent Polski Aleksander Kwaśniewski,
marszałek Senatu Longin Pastusiak oraz minister spraw
zagranicznych RP Adam Rotfeld. Ostatnim spektakularnym
przykładem poparcia stała się wizyta w Grodnie przewodniczącego
komisji Sejmu RP ds. Łączności z Polakami za granicą Romana
Giertycha. Niektórym obecnym w tym czasie w siedzibie ZPB
napłynęły łzy wzruszenia. Po raz pierwszy bowiem Polska tak
zdecydowanie wypowiedziała się w obronie mniejszości polskiej na
Białorusi.
Jesteśmy bardzo wdzięczni rządowi polskiemu oraz wszystkim
Rodakom za tę pomoc i wsparcie. To, że tak zdecydowanie
podtrzymali nas w tych trudnych chwilach, świadczy o tym, że bez
względu na granice i postęp globalizacyjny Polacy zachowali
ducha polskości i poczucie wspólnoty narodowej. Ale dowodem tego
jest również fakt, iż nasza organizacja od momentu założenia
funkcjonuje dzięki pomocy Rodaków. Wszystkie Domy Polskie oraz
Polskie Szkoły zostały wybudowane przecież za pieniądze
podatnika polskiego. Ta pomoc, jaką dostajemy z Polski, dociera
do nas na mocy traktatów dwustronnych polsko-białoruskich oraz
konwencji międzynarodowych podpisanych przez Białoruś. Mówiąc o
pomocy Polski należy wspomnieć także, że finansuje ona również
działalność mniejszości białoruskiej w Polsce, a jednak nie
wyobrażam sobie, żeby władze polskie zażądały usunięcia ze
stanowiska któregokolwiek lidera społecznej organizacji
białoruskiej. Uważam, że tak samo powinno się zachowywać państwo
białoruskie. I właśnie tego żąda Polska, uważając wybory, które
odbyły się na VI Zjeździe, za demokratyczne i zgodne z prawem.
Nam Polakom, będącym obywatelami Białorusi bardzo zależy na jak
najlepszych stosunkach między Polska a Białorusią. Ale
jednocześnie Polsce zależy na tym, abyśmy jako mniejszość
funkcjonowali na Białorusi w jak najlepszych warunkach, aby
nasze prawa jako polskiej mniejszości nie były łamane.
Reakcja Polski nie sprowadziła się tylko do oświadczeń. Szereg osób,
między innymi członkowie ZPB, którzy spowodowali burzę i stali
się "bohaterami" fałszywki filmowej, a także kilka urzędników
państwowych, którzy przyczynili się do rozpętania wojny ze
Związkiem Polaków, mają już zakaz wjazdu na teren Polski. Co
pani o tym sądzi?
Nie chcę zajmować się krytyką i oszczerstwami. Ale ci ludzie
powinni zdawać sobie sprawę, do czego się posunęli i niech to
pozostanie na ich sumieniu.
Dwa tygodnie redakcja "Głosu" musiała tłumaczyć czytelnikom powody,
dla których nie mógł się ukazywać tygodnik. Czy Pani prezes
zgodziłaby się sama opowiedzieć naszym czytelnikom o
przyczynach, które to spowodowały?
Po ostatnim zjeździe Rada Naczelna odwołała ze stanowiska
redaktora naczelnego "Głosu znad Niemna" pana Andrzeja
Dubikowskiego. Taką samą decyzję Rada podjęła wobec redaktora
naczelnego "Magazynu Polskiego" pana Eugeniusza Skrobockiego.
Odbyło się to zgodnie ze Statutem ZPB i ustalonym porządkiem.
Ani Dubikowski, ani Skrobocki nie zostali przy tym zwolnieni z
pracy, lecz jedynie odwołani z kierowniczych stanowisk.
Niestety, podobnie jak wcześniej były prezes Kruczkowski,
również Andrzej Dubikowski nie potrafił się pogodzić z
demokratycznie podjętą decyzją i swoim zachowaniem zaczął
zakłócać pracę redakcji. I za to właśnie, czyli za kilkakrotne
naruszenie dyscypliny, które wyraziło się w tym, iż nie
przekazał kluczy od pomieszczeń i mienia redakcyjnego, został
zwolniony z pracy w Głosie.
Nie zgadzając się ze zwolnieniem, Andrzej Dubikowski zaskarżył
go w sądzie. Sąd z kolei, wbrew decyzji Rady Naczelnej oraz
ustawodawstwu białoruskiemu, przywrócił redaktora Dubikowskiego
nie tylko do pracy, ale nawet na stanowisko redaktora
naczelnego. Złamany został w ten sposób zarówno Statut naszej
organizacji jak i artykuł 20. Ustawy "O druku", zgodnie z którym
wydawca - czyli w naszym przypadku Związek Polaków - ma prawo do
odwoływania i mianowania redaktora naczelnego.
Na dodatek, sąd zażądał od nas spłacenia kosztów sądowych oraz
wypłacenia Dubikowskiemu odszkodowania. Ogólnakwota wyniosła
ponad milion rubli. Z powodu braku środków na wydawanie gazety
oraz w związku z narzuceniem organizacji cudzej woli Zarząd
Główny podjął decyzje o wstrzymaniu ukazywania się gazety na
okres dwóch tygodni. Decydując o tym nie chcieliśmy także
narażać organ prasowy Związku Polaków na niebezpieczeństwo
zostania środkiem retransmisji i kontynuacji filmu "Kto zlecił
Związek Polaków". Byłoby wstyd, gdyby oszczerstwa, które zostały
wypowiedziane pod adresem Polaków i Polski w telewizji, ukazały
się również na łamach polskiej gazety.
Związek Polaków zbiera podpisy pod apelem do prezydenta Aleksandra
Łukaszenki, żeby swoją władzą przywrócił normalność w stosunkach
polsko-białoruskich i użył swego autorytetu w celu uspokojenia
sytuacji. Dochodzą do nas jednak informacje, że urzędnicy
szczebla rejonowego próbują przeszkodzić tej inicjatywie.
Podpisy zbierane są po to, aby potępić działania byłego
kierownictwa związku, które, występując w filmie i oskarżając
Polskę, spowodowało cały ten skandal międzynarodowy. Ludzi
oburza, że zostało zhańbione dobre imię Polaka, dobre imię
organizacji i dobre imię Polski. Co się tyczy ingerencji
urzędników, to swoją niekompetencją szkodzą prezydentowi.
Przecież każdy obywatel kraju ma prawo zwrócić się do głowy
państwa i my z tego prawa korzystamy.
Czy Związek przetrwa? Czym się skończy ten konflikt?
Związek Polaków jest organizacją kulturalno-oświatową. W pracy
powinniśmy kierować się dobrem organizacji, a nie osobistymi
ambicjami. Cieszę się, że w tak trudnej sytuacji Polacy
potrafili się zjednoczyć, że stać nas było na potępienie
działalności tak zwanych pseudo-Polaków - bo inaczej tych ludzi
określić nie mogę. Mam nadzieję, że większość ludzi na Białorusi
rozumie sytuację i zdaje sobie sprawę, że nikomu ona nie służy.
Uważam, że nikomu nie powinno zależeć na likwidacji największej
w kraju organizacji skupiającej mniejszość
narodową.
Andrzej
Pisalnik
http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/dodatek1_050528/dodatek1_a_2.html