List informacyjny nr.
12/2005
Drogie Koleżanki i Drodzy Koledzy,
Grudzień - 2005 r.
List ten, nr 12 jest w całości poświęcony sprawom Białorusi, z
której napływają coraz bardziej niepokojące wiadomości. Wszystkie
pozostałe informacje zostały umieszczone w Liście Świątecznym.
Ponawiam prośbę o nadsyłanie materiałów do „Listów
informacyjnych”.
Łączę serdeczne pozdrowienia.
Tadeusz Adam Pilat,
Wiceprezydent EUWP
1) Nowe policyjne szykany w Grodnie
2) Apel przedstawiciela
USA w sprawie Białorusi
3) Działacze ZPB w Polsce
Andrzej Poczobut i Andrzej Pisalnik - przyjechali 16/11 do Polski,
w celu załatwienie spraw związkowych i odbycie kilku spotkań.
4) Kolejne przesłuchania Andżeliki Borys
Nieuznawana przez białoruskie władze
prezes Związku Polaków na Białorusi Andżelika Borys była po raz 52
i 53 przesłuchiwana na komisariacie milicji w Grodnie.
5) Poparcie Rządu dla ZPB
Premier
Kazimierz Marcinkiewicz, który spotkał się z przedstawicielami ZPB,
Andrzejem
Pisalnikiem, Andrzejem Poczobutem i Mieczysławem Jaśkiewiczem,
zapewnia o poparciu rządu dla Związku.
6) Zakaz organizacji festiwalu harcerzy
Białoruskie władze nie dopuściły do
zorganizowania festiwalu polskich harcerzy w Grodnie, który miał
się odbyć 20/11 w konsulacie RP.
7) Odebranie paszportu Poczobutowi
Andrzeja Poczobuta, wracającego z Polski po spotkaniu z premierem
Kazimierzem Marcinkiewiczem, zatrzymały białoruskie służby
graniczne i odebrano mu paszport.
8) Łukaszenka o Polakach na Białorusi
”Na Białorusi nie ma Polaków.”
Wypowiedź
prezydent Białorusi Aleksandra Łukaszenki z 23/11.
9) Spotkanie ze sprawozdawcą ONZ
Andżelika Borys spotkała się w
Warszawie, 23/11, ze sprawozdawcą Komisji Praw Człowieka ONZ
Adrianem Severinem.
10) Oczekiwanie na „Kartę Polaka”
Działacze Związku Polaków na Białorusi
na spotkaniu 23/11, z marszałkiem Sejmu Markiem Jurkiem wyrazili
nadzieję, że Sejm obecnej kadencji powróci do pomysłu Karty
Polaka.
11) Apel Amnesty International
Małgorzata Lamperska: ”Zaprotestujmy
przeciwko łamaniu praw człowieka na Białorusi, przeciw
prześladowaniom i szykanom wobec osób o innych poglądach
politycznych” - apeluje organizacja Amnesty International.
12) Wypowiedź Rzecznika Praw Obywatelskich
Rzecznik Praw Obywatelskich, prof.
Andrzej Zoll ma nadzieję, że akcja "Tak wygląda wolność słowa na
Białorusi", pomoże Białorusinom w walce o prawa człowieka.
13) Wszelka pomoc od Premiera
Premier Kazimierz Marcinkiewicz na
spotkaniu z Andżeliką Borys i
Andrzejem Pisalnikiem - zadeklarował "wszelką pomoc".
14) Wybory w kołach terenowych ZPB
W wielu kołach terenowych Związku
Polaków na Białorusi odbywają się wybory nowych władz. Panuje zła
atmosfera. Wypowiedzi Konstantego Tarasiewicza, prezesa
uznawanej przez reżim Rady Naczelnej ZPB.
15) Zakaz opuszczania kraju dla Pisalnika
Andrzej Pisalnik otrzymał zakaz opuszczania kraju.
16) Białoruski parlament zaostrza przepisy kodeksu karnego
Niższa izba białoruskiego parlamentu
przyjęła poprawki do kodeksu karnego, które mają, zapobiec próbom
wzniecania społecznego wrzenia na wzór ukraińskiej "pomarańczowej
rewolucji".
17) Protest Unii Europejskiej
Unia Europejska zaprotestowała przeciwko
przyjęciu przez izbę niższą białoruskiego parlamentu
"antyrewolucyjnych" poprawek do kodeksu karnego.
18) Zatrzymanie na granicy doradcy premiera
Doradca premiera ds. Polonii i Polaków
Michał Dworczyk został 11/12 zatrzymany na przejściu granicznym w
Kuźnicy Białostockiej przez białoruską straż graniczną i odmówiono
mu prawa wjazdu na Białoruś jako osobie niepożądanej.
19) Spotkanie Sekretarza stanu z działaczami
ZPB
Sekretarz stanu w kancelarii premiera RP
Adam Lipiński spotkał się w Grodnie i innych pobliskich
miejscowościach z działaczami Związku Polaków na Białorusi z kręgu
nieuznawanej przez władze w Mińsku prezes ZPB Andżeliki Borys.
20) MSZ oczekuje wyjaśnień
Polskie MSZ oczekuje od ambasadora
Białorusi w Warszawie wyjaśnień w związku z niewpuszczeniem na
Białoruś doradcy premiera ds. Polonii i Polaków Michała Dworczyka.
* * *
1) Nowe policyjne szykany w Grodnie
Nieuznawana przez białoruskie władze
prezes Związku Polaków na Białorusi (ZPB) Andżelika Borys była
14/11 przesłuchiwana na komisariacie milicji w Grodnie. Było to
jej 50. przesłuchanie. Wezwania otrzymało też czterech jej
współpracowników. Borys powiedziała,
że śledczy interesował się między innymi rozdawaniem pomocy
humanitarnej w ZPB. Wyjaśniła mu, że gdy sprawowała kierownictwo w
siedzibie związku, nie było żadnej pomocy humanitarnej. Śledczy -
jak ujawniła Borys - pytał między innymi o szczotki do WC,
znalezione w jednym z pomieszczeń w siedzibie
związku. Przekazał Borys, że ma się stawić na 51. przesłuchanie w
najbliższą środę. Ma się wówczas odbyć tzw. konfrontacja, na którą
wezwania otrzymało też kilku bliskich współpracowników Borys.
Borys uważa, że najwyraźniej komuś
zależy na znalezieniu materiału obciążającego tych działaczy
polskich, którzy nie mają poparcia władz białoruskich.
Na "konfrontacji" na komisariacie
milicji w Grodnie był 14/11 zastępca Borys - Józef Porzecki. Od
razu na początku śledczy
zakomunikował, że zostanie mu anulowana pieczątka w paszporcie,
umożliwiająca wyjazdy za granicę. Ma to związek z toczącym się
śledztwem w sprawie rzekomego zastraszania popieranego przez
władze białoruskie dyrektora Domu Polskiego w Szczuczynie, Wiktora
Bogdana. W związku z tym śledztwem Porzeckiego i trzech innych
polskich działaczy wezwano na przesłuchanie do Szczuczyna.
Porzecki powiedział,
że śledczy w trakcie "konfrontacji" interesował się rozdawaniem
darów z Polski oraz zorganizowanym w Grodnie przed rokiem Forum
Nauczycielskim. Na przesłuchaniu obecny był popierany przez władze
w Mińsku wiceprezes ZPB Kazimierz Znajdziński, który starał się
udowodnić, że Porzecki łamał prawo w czasie działalności w
związku. Według Znajdzińskiego, Porzecki dopuszczał się łamania
prawa przy rozdawaniu słodyczy otrzymanych z Polski, brał też bez
pozwolenia służbowy mikrobus. Porzecki uważa, że ciągłe
przesłuchania mają na celu izolowanie Andżeliki Borys i jej
najbliższych współpracowników, gdyż nadal cieszą się oni poparciem
wśród szeregowych członków ZPB.
2) Apel przedstawiciela
USA w sprawie Białorusi
Wysoki rangą przedstawiciel
USA wezwał 14/11 Europę i Stany Zjednoczone do walki z represjami
politycznymi na Białorusi, które - jak powiedział - stają się
równie surowe, jak w dawnym Związku Radzieckim. Dyrektor generalny
w Departamencie Stanu USA do spraw europejskich i euroazjatyckich
Daniel Fried powiedział w Berlinie, że będzie dyskutować o
Białorusi i rządzie prezydenta Aleksandra Łukaszenki w czasie
serii spotkań z przedstawicielami władz niemieckich.
"Mówi się, że jest to ostatnia dyktatura
w Europie. I to położona na granicach Unii Europejskiej. Jest to
miejsce, gdzie coraz bardziej staje się widoczny radziecki poziom
represji politycznych" - powiedział Fried
dziennikarzom w ambasadzie USA w Berlinie. Jest to tragedią dla
narodu białoruskiego; Europa i Stany Zjednoczone powinny uczynić
to, co w ich mocy, aby pomóc" - dodał Fried. Nie skonkretyzował,
co UE i USA powinny zrobić. UE wprowadziła już zakaz wydawania wiz
dla niektórych wysokich rangą urzędników białoruskich, a w
minionym tygodniu zagroziła dalszymi sankcjami.
Białoruś stała się niezależnym państwem
w 1992 r., jak inne byłe republiki radzieckie, ale jej stosunki z
Zachodem stale pogarszają się odkąd Łukaszenko doszedł
do władzy (w 1994 r.). Chce on ponownie połączyć swój kraj z
Rosją.
3) Działacze ZPB w Polsce
Andrzej Poczobut i Andrzej Pisalnik - działacze Związku Polaków na
Białorusi związani z nieuznawaną przez tamtejsze władze szefową
Związku Andżeliką Borys – przyjechali 16/11 do Polski. Jak
powiedział Poczobut, celem kilkudniowego pobytu jest "załatwienie
spraw związkowych" i odbycie kilku spotkań związanych z wydawanym
w Polsce, a rozprowadzanym na Białorusi "Magazynem Polskim",
którego jest redaktorem naczelnym. "Przyjazd do Polski planowałem
już w marcu, gdy zostałem redaktorem „Magazynu”. Nie mogłem jednak
przyjechać, bo zakazano mi wyjazdu z Białorusi i wbito stempel do
paszportu zakazujący tego" - powiedział Poczobut. Dodał, że jego
wyjazd "demonstruje, że ta białoruska pieczątka nic nie znaczy".
"Polska wiza jest mocniejsza niż Łukaszenkowski stempel" -
zażartował. Działacze przyjechali do Polski przez Rosję i Ukrainę.
Poczobut przyznał, że "ma świadomość", iż po powrocie na Białoruś
może pójść do więzienia, ponieważ toczy się tam wobec niego
postępowanie karne. "Możliwe, że to jest moja ostatnia wizyta
przed rozprawą sądową" - zaznaczył. "Sytuacja związku Polaków na
Białorusi jest teraz bardzo trudna. W najbliższych
dniach około 20 osób ma zostać przesłuchanych, po raz pierwszy w
sprawach karnych zaczynają przesłuchiwać terenowych działaczy
Związku. Rozpoczęto też wbijanie pieczątek do ich paszportów,
które miałyby uniemożliwić opuszczenie Białorusi" - powiedział
Poczobut.
4) Kolejne przesłuchania Andżeliki Borys
Nieuznawana przez białoruskie władze
prezes Związku Polaków na Białorusi (ZPB) Andżelika Borys była
16/11 przesłuchiwana na komisariacie milicji w Grodnie. Borys
zeznawała przez ponad trzy godziny w dwóch różnych sprawach:
rozdzielania darów z Polski i rzekomego zastraszania popieranego
przez białoruskie władze dyrektora Domu Polskiego w Szczuczynie,
Wiktora Bogdana. Przesłuchano też współpracującą z nią
dziennikarkę Ines Todryk. Podczas pierwszego przesłuchania śledczy
pytał o dzielenie przez ZPB pomocy humanitarnej i darów z Polski w
2004 roku i w pierwszym kwartale tego roku. Borys tłumaczyła, że
nie zajmowała się dzieleniem pomocy. Jeśli byli jacyś sponsorzy z
Polski, to sami rozwozili np. słodycze przed Nowym Rokiem. Borys
powiedziała
PAP, że na przesłuchaniu byli obecni jej przeciwnicy z ZPB -
Kazimierz Znajdziński i Edward Kołosza. "Obaj próbowali dowieść,
że łamałam prawo, sugerowali m.in., że przekupywałam delegatów na
marcowy zjazd związku" - dodała. W trakcie drugiego przesłuchania
inny śledczy interesował się sprawą rzekomego zastraszania przez
kilku działaczy ZPB dyrektora Domu Polskiego w Szczuczynie. Borys
przypomniała, że sprawa dotyczy wydarzeń z lipca tego roku, gdy
komisja ze Związku Polaków próbowała ustalić, dlaczego Dom Polski
jest zadłużony, a jednocześnie wynajmuje nieodpłatnie
pomieszczenia prywatnym firmom. Według Borys, powstało
podejrzenie, że dyrektor Bogdan ciągnie osobiste korzyści z
wynajmowania pomieszczeń. "Zamiast jednak wytłumaczyć sytuację,
napisał doniesienia na milicję, że ja i członkowie komisji, którzy
przyjechali do Szczuczyna, próbowaliśmy go zastraszyć" - opowiada
Borys.
Także 16/11, we Wrocławiu, odbył się
marsz poparcia dla walczącej Białorusi pod hasłem "Dzień naszej
solidarności" zorganizowany przez Związek na rzecz Demokracji na
Białorusi. Wzięło w nim udział tylko kilkunastu uczestników, w tym
studenci wrocławskich uczelni wyższych.
Andżelika Borys została ponownie
przesłuchana 17/11 w Grodnie. Było to już jej 53 przesłuchanie i
trwało około dwóch godzin. Tym razem nie uczestniczyły w nim osoby
trzecie, jak było dzień wcześniej, gdy przeciwnicy Andżeliki Borys
z ZPB zarzucali jej łamanie prawa i przekupywanie delegatów na
zjazd Związku. Andżelice Borys zarzucono sprzeniewierzenie
funduszy na organizację Forum Nauczycielskiego w Grodnie w
listopadzie 2004 roku. Zarzut, jak powiedziała
w rozmowie z PAP Borys, postawiono na podstawie donosu Tadeusza
Kruczkowskiego, który, jak się wyraziła, "nosił w kieszeni" te
środki. Kruczkowski był wówczas prezesem ZPB. Borys powiedziała,
że nie miała w ręku tych pieniędzy. Wyraziła przypuszczenie, że
wszelkie szykany wobec niej i innych członków Związku są kierowane
z Mińska, dlatego uwzględnia się - jak powiedziała
- "donosy marionetek".
5) Poparcie Rządu dla ZPB
Rząd zawsze będzie wspierał wszystkich
Polaków na Białorusi - zapewnił 18/11 premier Kazimierz
Marcinkiewicz działaczy Związku Polaków w tym kraju. Szef rządu,
który spotkał się tego dnia z przedstawicielami
Związku, zapowiedział
też, że już wkrótce rozpocznie pracę doradca premiera ds.
wschodnich. Redaktor naczelny "Głosu znad Niemna" Andrzej Pisalnik
powiedział na konferencji prasowej w Sejmie, że podczas spotkania
z premierem uzyskał zapewnienie, iż rząd polski będzie chciał
wypracować skuteczną politykę wobec mniejszości polskiej na
Białorusi i szerzej pojętej Polonii na Wschodzie. Premier
podkreślił w rozmowie z działaczami ZPB: Pisalnikiem, Andrzejem
Poczobutem i Mieczysławem Jaśkiewiczem, że rząd nie wspiera
Polaków na Białorusi "dla efektów medialnych,
lecz po to, by naprawdę pomóc". "Trzymajcie się, bądźcie silni -
wszyscy razem i każdy z Was" - zaapelował. "Ufamy, że to nie puste
zapewnienia, że ten rząd wykaże się konsekwencją i stanowczością"
- powiedział Pisalnik. Wiceprezes PiS i sekretarz stanu w
Kancelarii Premiera Adam Lipiński, który także wziął udział w
konferencji, powiedział, że rząd planuje podjęcie szeregu działań,
aby pomóc Polakom na Białorusi. Nie chciał zdradzić szczegółów.
Jak dodał, zostaną one podane do publicznej wiadomości w ciągu najbliższych
kilkunastu dni. Lipiński przypomniał, że od kilku miesięcy działa
Komitet "Solidarni z Białorusią", który m.in. wydaje dwie gazety
dla Polaków w tym kraju: "Magazyn Polski" i "Głos znad Niemna".
"Chcemy się tymi tematami mocno zajmować i chcemy jako partia PiS
wspierać rząd w pomocy Polakom na Białorusi, Polakom na Wschodzie"
- zadeklarował. Pisalnik podczas konferencji podziękował
Komitetowi za dotychczasową pomoc materialną. Pisalnik podkreślił,
że wsparcie okazywane przez nowy polski rząd Polakom na Białorusi
jest o tyle istotne, że "propaganda białoruska próbuje przekonać
opinię publiczną, że to wcześniejsze poparcie było jedynie
wynikiem trwającej w Polsce kampanii wyborczej i zaniknie po
wyborach". Podkreślił, że "to wsparcie Polski dla wielu ludzi na
Białorusi, szczególnie tych starszych, jest sensem życia, ponieważ
przez dziesięciolecia czekali, aż Polska upomni się o nas".
Redaktor naczelny "Głosu znad Niemna" poinformował, że nadal nie
ustają represje wobec Polaków na Białorusi. Jak powiedział, tylko
w tym tygodniu przesłuchiwanych było "w różnych sprawach karnych"
20 działaczy ZPB. Dodał, że coraz większa liczba przedstawicieli
Polonii na Białorusi jest objęta zakazem opuszczania tego kraju.
Wśród tych osób jest m.in. redaktor
"Magazynu Polskiego"
Andrzej
Poczobut, któremu mimo zakazu udało się przyjechać na spotkanie z
premierem Kazimierzem Marcinkiewiczem. Jak wyjaśnił Pisalnik,
dowodzi to, że stosowane przez białoruskie władze zakazy tego typu
są nieskuteczne i stanowić mają jedynie element zastraszania.
6) Zakaz organizacji festiwalu harcerzy
Białoruskie władze nie dopuściły do
zorganizowania festiwalu polskich harcerzy w Grodnie, który miał
się odbyć 20/11 w konsulacie RP – jak potwierdził PAP
przewodniczący harcerstwa na Białorusi
Antoni Chomczukow. "Nie dostałem żadnej oficjalnej informacji,
tylko do mnie zadzwonili" - powiedział Chomczukow. Wyjaśnił, że
zastraszano harcerzy, rodziców i nauczycieli, którym grożono
kłopotami i utratą pracy. Chomczukow powiadomił o zakazie konsulat
i ZHP w Polsce. Zamierza też interweniować w białoruskim
Ministerstwie Sprawiedliwości
w Mińsku w sprawie festiwalu, w którym miało wziąć udział ponad
400 polskich harcerzy z 22 placówek terenowych. Przedstawiciele
miejscowych władz nie chcieli ujawnić, kto i dlaczego wydał zakaz
organizacji festiwalu, mówili tylko, że polecenie przyszło "z
góry". Jak wyjaśnił Chomczukow, próbowali sugerować, że festiwal
jest niezgodny z prawem. Później przyznali, że powodem są rzekome
powiązania z nieuznawanymi przez Mińsk władzami Związku Polaków na
Białorusi (ZPB) i jego przewodniczącą Andżeliką Borys. "Mówili, że
festiwal odbywa się pod patronatem Andżeliki Borys" - powiedział
Chomczukow, który jest członkiem Rady Naczelnej ZPB. "Tymczasem
Harcerstwo jest niezależną organizacją społeczną, zarejestrowaną
oddzielnie" - zapewnił. Działające na Białorusi Republikańskie
Społeczne Zjednoczenie "Harcerstwo" liczy ok. 2 tys. członków.
7) Odebranie paszportu Poczobutowi
Andrzeja Poczobuta, wracającego z Polski po spotkaniu z premierem
Kazimierzem Marcinkiewiczem, zatrzymały białoruskie służby
graniczne na przejściu w Kuźnicy-Bruzgach. Po prawie czterech
godzinach Poczobuta puszczono, ale odebrano mu paszport, który na
Białorusi jest jednocześnie
dowodem osobistym. Powodów tej decyzji Poczobutowi nie wyjaśniono.
"Zatrzymanie i odebranie paszportu dziwi nas z tego względu, że
wydaje się, iż całą historię jest ciężko oderwać od kontekstu" -
powiedział Ciesiołkiewicz. Rzecznik dodał, że kontekst jest
związany z dwoma faktami. Pierwszy to spotkanie Poczobuta z
Kazimierzem Marcinkiewiczem. Drugi to zaplanowane spotkanie z
przedstawicielem ONZ. Poczobut, powiedział
w niedzielę rano w rozmowie z PAP, że nie wyjaśniono mu powodów
tej decyzji i zapowiedział, że - po konsultacji z prawnikami -
będzie się od niej odwoływał. Z Andrzejem Poczobutem rozmawiał w
niedzielę
polski konsul generalny w Grodnie,
Andrzej
Krętowski. Sprawą odebrania paszportu zajmie się prawnik wynajęty
przez polski konsulat. Jak powiedział
PAP nieformalny rzecznik prasowy ZPB
Andrzej
Pisalnik, Poczobut to kolejny działacz Związku, któremu władze
Białorusi utrudniają wyjazdy. Wcześniej dwóm wiceprezesom ZPB,
Józefowi Porzeckiemu i Wiesławowi Kiewlakowi, anulowane zostały w
paszportach pieczątki zezwalające na wyjazd z Białorusi. Poczobut
uważa, że "Władze robią wszystko, aby ograniczyć kontakty Polaków
(na Białorusi) z polskimi władzami i organizacjami
międzynarodowymi". Zaznaczył, że wraz ze swoim obrońcą
przygotowali już zażalenie na decyzję władz. Poczobut korzysta z
obrońcy opłacanego przez Helsińską Fundację Praw Człowieka.
Przyjął pomoc rządową Polski, co oznacza zgodę na zaangażowanie
dla niego adwokata - poinformował PAP konsul RP w Grodnie,
Andrzej
Krętowski. Andżelika Borys z oburzeniem odniosła się do zabrania
przez białoruskie służby graniczne paszportu działaczowi Związku,
Andrzejowi Poczobutowi. Podkreśliła, że Poczobut nie złamał prawa,
gdyż podróżował do Polski legalnie, a zabranie mu paszportu,
będącego jednocześnie dowodem osobistym - jest bezprawiem.
8) Łukaszenka o Polakach na Białorusi
Prezydent Białorusi Aleksander
Łukaszenka oświadczył 23/11, że na Białorusi nie ma Polaków, "są
to - jak powiedział - jedynie
Polacy z pochodzenia. To są nasi Białorusini, nasi obywatele".
Podczas spotkania z rosyjskimi dziennikarzami powiedział też, że
nie należy używać wobec białoruskich Polaków określenia "polska
mniejszość", gdyż jest to - jego zdaniem - określenie poniżające.
Prezydent oświadczył, że Polacy na Białorusi "nie są w niczym
ograniczani". Jego zdaniem, konflikt w Związku Polaków na
Białorusi (ZPB) jest jedynie dziełem mediów
i działaczy Związku. Odnosząc się do sytuacji w Związku
powiedział: "Oni się w tym szybko połapali i powyrzucali stamtąd".
Nie sprecyzował jednak,
kim są "oni" i kogo "powyrzucali". zapewne chodzi o zwolenników
Tadeusza Kruczkowskiego, którzy mając wsparcie białoruskich władz
usunęli z ZPB Andżelikę Borys i jej najbliższych
współpracowników. Łukaszenka powiedział też, że w wyborach
prezydenckich w 1994 roku, w wyniku których doszedł do władzy,
prawie wszyscy Polacy z Białorusi głosowali na niego, a nie na
katolików Stanisława Szuszkiewicza i Zianona Paźniaka, którzy byli
jego rywalami. Prezydent oświadczył też, że zrealizował wszystko,
co przed wyborami obiecał Polakom.
9) Spotkanie ze sprawozdawcą ONZ
Andżelika Borys, powiedziała
dziennikarzom w Warszawie, 23/11, po spotkaniu ze sprawozdawcą
Komisji Praw Człowieka ONZ Adrianem Severinem, że w rozmowie
opisała traktowanie - jako ludzi drugiej kategorii - działaczy
Związku na Białorusi. "Powiedziałam (sprawozdawcy) o całej
sytuacji, która się na Białorusi dzieje. Działaczom związkowym
bezprawnie odbierane są paszporty, bez podstaw zakazuje się im
opuszczania Białorusi, są oskarżani, regularnie wzywa się ich na
przesłuchania, są represje, zwolnienia z pracy" - wyliczyła Borys
po spotkaniu. Jak poinformowała, przedstawicielowi
ONZ powiedziała także o tym, iż działacze ZPB karani są za
"wykazywanie się postawą obywatelską". "Albo się podporządkujemy
władzom i będziemy wykonywali ich zadania, albo po prostu jesteśmy
karani" - dodała Borys. Nie odpowiedziała na pytanie, czy
dostrzega jakieś efekty tego spotkania, czy działacze Związku będą
mogą liczyć na pomoc ONZ. Pytana przez PAP, czy przedstawiciel ONZ
zapowiedział termin opublikowania raportu w
sprawie sytuacji Związku, Borys odparła, że Severin obiecał, iż
"będzie się starał, żeby pomóc i zadziałać", ale - jak dodała -
nie podał terminu, kiedy przygotowane przez niego sprawozdanie
będzie ostatecznie gotowe. Borys potwierdziła, że gdy wyjeżdżała z
Białorusi, pogranicznicy tego kraju powiedzieli
jej, że wyjazd za granicę umożliwiono jej po raz ostatni. 22/11,
po trwającej około godziny odprawie granicznej, Borys wjechała do
Polski przez przejście w Kuźnicy. Na konferencji prasowej w Sejmie
Borys powiedziała, że zależy jej, by o sytuacji działaczy ZPB
dowiedziało się "środowisko międzynarodowe". "Zależy nam, by ta
sprawa została rozpatrzona przez ONZ, bo Białoruś jest członkiem
tej organizacji. Ważne jest dla nas także to, aby wyciągane
później wnioski w jakiś sposób polepszyły naszą sytuację na
Białorusi" - podkreśliła Borys. Jak przyznała, "trudno sobie
wyobrazić", aby w XXI wieku, w środku Europy można było "człowieka
zamknąć za to, że ma inne zdanie (niż władza)". "Poddaje się nas
represjom, wzywa się na kolejne przesłuchania. Dla ludzi, którzy
żyją w demokratycznym państwie jest to bardzo trudne do
zrozumienia, wręcz absurdalne" - argumentowała. "To, że mówi się o
sytuacji ZPB na szczeblu międzynarodowym, jest o tyle ważne, że
opinia międzynarodowa wie, co się dzieje i swoim zachowaniem
uniemożliwia w jakimś stopniu władzom białoruskim ciche i spokojne
dokonywanie represji i znęcanie się nad swoimi obywatelami" - powiedziała
Borys.
10) Oczekiwanie na „Kartę Polaka”
Działacze Związku Polaków na Białorusi
na spotkaniu 23/11, z marszałkiem Sejmu Markiem Jurkiem wyrazili
nadzieję, że Sejm obecnej kadencji powróci do pomysłu Karty
Polaka. Projekt ustawy wprowadzającej Kartę Polaka przygotował
jeszcze Senat IV kadencji. Karta miałaby być rodzajem "wizy
narodowościowej" - dokumentu wydawanego, by potwierdzić
przynależność do narodu polskiego byłych obywateli RP i ich
potomków. W Sejmie nie doszło do głosowania tego projektu. Jak
zaznaczył rzecznik ZPB
Andrzej
Pisalnik, "nie chodzi o poważne przywileje dla Polaków, ale gest,
że kraj zadeklaruje więź z Polakami, którzy nigdy z Polski nie
uciekli". "Polacy na Białorusi nie są Polonią w takim sensie, jak
rozumie się Polonię światową. Myśmy nigdy nie wyemigrowali ze
swojej ziemi. Tak potoczyły się losy historii, że Polska się od
nas oddaliła" - dodał Pisalnik. Andżelika Borys argumentowała, że
dla Polaków na Białorusi "jest to bardzo ważne". "Każdy z Polaków
mieszkających na Białorusi, ich dziadkowie byli obywatelami
Rzeczpospolitej i dlatego nam tak bardzo zależy. Starsi ludzie
ubiegają się o polskie obywatelstwo nie po to, aby wyjechać do
Polski" - podkreśliła Borys. "Jeden
starszy człowiek powiedział, że on chce przed
śmiercią zobaczyć polski paszport. Dla wielu z nich to jest
satysfakcja, że po tylu latach mogą mieć polski paszport" - dodała
Borys.
11) Apel Amnesty International
”Zaprotestujmy przeciwko łamaniu praw
człowieka na Białorusi, przeciw prześladowaniom i szykanom wobec
osób o innych poglądach politycznych” - apeluje organizacja
Amnesty International.
23/11
w odpowiedzi na apel teksty na pierwszych stronach
"Gazety Wyborczej" i "Rzeczpospolitej" są zakreślone na czarno, co
sugeruje ingerencję cenzury. Pod nimi napis: "Tak wygląda wolność
słowa na Białorusi". To element akcji przygotowanej przez Amnesty
International Polska przeciwko łamaniu wolności słowa w tym kraju.
Organizacja ta od lat zajmuje się Białorusią. „Z coraz większym
niepokojem patrzymy na to, w jaki sposób łamane są tam podstawowe
prawa człowieka, takie jak wolność słowa, swoboda zgromadzeń czy
wolność stowarzyszania się" - powiedziała PAP koordynatorka programu na
temat Białorusi w AI Polska, Małgorzata Lamperska.
"Chcemy zwrócić uwagę, że na Białorusi
nie można w gazetach pisać tego, co się chce; trzeba uważać, by
nie narazić się prezydentowi czy ogólnie aparatowi władzy. Bo za
to grożą konsekwencje: począwszy od zawieszenia wydawania gazety,
skończywszy na więzieniu" - powiedziała.
Do gazet, które włączyły się do akcji, dołączone są też kartki
pocztowe ze zdjęciami osób represjonowanych i krótkim tekstem
sprzeciwu wobec łamania praw człowieka na Białorusi. AI zależy na
tym, by jak najwięcej tych kartek zostało wysłanych do Ambasady
Białorusi w Polsce. "Wystarczy się podpisać i przykleić znaczek" -
wyjaśniła Lamperska. Jak dodała, siłą Amnesty jest wysyłanie
listów i takich kartek. "One naprawdę działają" - podkreśliła.
Amnesty International Polska chce
zwrócić uwagę również na problemy związane z utrzymaniem się
niezależnych mediów
na Białorusi. Media
te nie mogą np. korzystać z kolportażu państwowego, a firmy mają
zakaz umieszczania u nich reklam. Według
działaczy AI, dziennikarze białoruscy za wszystko co napiszą mogą
dostać ostrzeżenie z ministerstwa informacji. Po dwóch takich
ostrzeżeniach gazeta jest zamykana albo zawieszana na trzy
miesiące. "Taki los spotkał bardzo wiele niezależnych gazet" -
podkreśliła przedstawicielka AI Polska. Akcja jest prowadzona w
Polsce, ale AI stara się zwrócić uwagę instytucji międzynarodowych
na Białoruś. "Nie chodzi przecież tylko o łamanie wolności słowa,
ale praw człowieka. To jedyny kraj w Europie, gdzie wykonuje się
karę śmierci" - powiedziała Lamperska. W akcji AI Polska
uczestniczy także ogólnopolska stacja radiowa RMF FM oraz portale
internetowe. Grupy lokalne AI Polska organizują też akcje
terenowe, np. w Poznaniu zbierano podpisy pod petycją do
prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki, by przestrzegał praw
człowieka.
12) Wypowiedź Rzecznika Praw Obywatelskich
Rzecznik Praw Obywatelskich, prof.
Andrzej Zoll ma nadzieję, że akcja "Tak wygląda wolność słowa na
Białorusi", w której biorą udział niektóre polskie media, pomoże
Białorusinom w walce o prawa człowieka. W ramach tej akcji,
zainicjowanej przez Amnesty International (AI), pierwsze strony
niektórych polskich dzienników zostały 23/11 "ocenzurowane", tzn.
zamalowano na nich większość z opublikowanych tam tekstów. U dołu
każdej z tych stron napisano: "Tak wygląda wolność słowa na
Białorusi". AI namawia także Polaków do wysyłania "listów do
Łukaszenki". Wzór listu, który e-mailem lub pocztą można wysłać na
adres ambasady Republiki Białoruskiej, zamieściła środowa
"Rzeczpospolita" "Dobrze, że Polacy widzą problemy Białorusinów i
starają się im pomóc. Wolność wypowiedzi
jest podstawowym prawem człowieka związanym z jego godnością.
Swoboda wypowiedzi nierozerwalnie wiąże się także z wolnością
człowieka. Zamykanie ust jest podstawowym grzechem
antydemokratycznego systemu" - powiedział PAP Zoll.
Rzecznik przypomniał, że w czasie stanu
wojennego dla Polaków bardzo ważne było wsparcie innych narodów.
"Na duchu podnosiły nas informacje napływające z różnych stron
świata, że inni ludzie dostrzegają nasze problemy i wspierają nas
w walce o państwo demokratyczne. W tej samej sytuacji teraz są
Białorusini" - dodał
13) Wszelka pomoc od Premiera
Premier Kazimierz Marcinkiewicz, który
25/11 spotkał się w Warszawie z działaczami Związku Polaków na
Białorusi - Andżeliką Borys i
Andrzejem
Pisalnikiem - zadeklarował "wszelką pomoc", która będzie im
potrzebna. Premier zapowiedział m.in. powołanie pełnomocnika rządu,
który będzie zajmował się sprawami Polaków na Wschodzie, a także
zespołu międzyresortowego, do zadań którego należeć będzie
koordynacja prac różnych ministerstw w tym zakresie. Kazimierz
Marcinkiewicza mówił też o pracach nad Kartą Polaka. Andżelika
Borys powiedziała,
że jest dla niej bardzo ważne, że szef rządu znalazł czas, aby
spotkać się z działaczami Związku. "Ważne jest to, żeby na
Białorusi wszyscy wiedzieli, że nie ma dwóch zdań, że mamy
poparcie od społeczności polskiej, od polskiego rządu" -
podkreśliła Borys. Jej zdaniem, władze białoruskie starają się za
każdym razem "zaszkodzić" Związkowi Polaków. "Nawet opozycja
białoruska ma prawo wyjeżdżać z Białorusi i do niej wjeżdżać. My
jesteśmy traktowani gorzej niż opozycja, chociaż nią tak naprawdę
nie jesteśmy. Walczymy o swoje prawa obywatelskie, by swobodnie i
niezależnie pielęgnować kulturę i tradycję polską oraz o to, aby
nikt nami nie sterował odnośnie naszej więzi z krajem" -
argumentowała. Borys zaznaczyła, że nie chce, aby działacze ZPB
byli traktowani przez białoruską władzę jako "ludzie drugiej
kategorii" za to, że utożsamiają się oni z Polską.
Marcinkiewicz pytany przez dziennikarzy,
czy polski rząd planuje wspólnie z UE wprowadzenie embarga na
import towarów z Białorusi, odparł, że chciałby, aby wszystkie
sprawy dotyczące Białorusi były prowadzone poprzez Wspólnotę.
"Zainteresowanie Unii Europejskiej Białorusią musi być większe niż
jest dotychczas. Poruszam ten problem w trakcie swoich rozmów z
politykami UE" - zaznaczył szef polskiego rządu." Najpierw duże
zainteresowanie, a potem konkretne środki, które będą przekładały
to zainteresowanie na rzeczywiste reakcje wobec władz Białorusi" -
odparł Marcinkiewicz na pytanie, czy Polska będzie zabiegała o
wprowadzenie zakazu importu białoruskich towarów do UE.
Tego samego dnia (25/11)
dwoje działaczy polskich na Białorusi było w piątek po raz kolejny
przesłuchiwanych na milicji w Grodnie. Józef Porzecki i Ines
Todryk są bliskimi współpracownikami Andżeliki Borys,
nieuznawanej przez władze prezes Związku Polaków na Białorusi (ZPB).
Porzeckiego, wiceprezesa ZPB, przesłuchiwano w sprawie pojawienia
się na Białorusi - wydrukowanego w Polsce - "Magazynu Polskiego".
Gazeta ta została rozprowadzona w drugim obiegu. Na milicji była
przesłuchiwana również Ines Todryk. Dziennikarka poinformowała
PAP, że pytano ją między innymi o sprawę zaginięcia pieczątek i
sztandarów Związku Polaków na Białorusi.
14) Wybory w kołach terenowych ZPB
W wielu kołach terenowych Związku
Polaków na Białorusi odbywają się wybory nowych władz. Od
kierowania kołami są odsuwani zwolennicy Andżeliki Borys,
nieuznawanej przez władze białoruskie prezes Związku Polaków.
Zebrania odbyły się między innymi w Sopoćkiniach, Brześciu,
Mołodecznie, Borysowie i ostatnio, we wtorek, w Nowogródku.
Andrzej Poczobut, dziennikarz i bliski współpracownik Andżeliki
Borys, powiedział PAP, że lokalne władze białoruskie robią
wszystko co mogą, aby wyeliminować zwolenników pani prezes. Zdarza
się, że na zebraniach nie ma kworum, mimo to wybierane są nowe
władze. W zebraniach uczestniczą przedstawiciele lokalnych władz
białoruskich. Konstanty Tarasiewicz, prezes Rady Naczelnej
(uznawanej przez władze), twierdzi, że nie można mówić o żadnej
czystce we władzach kół terenowych. Według niego, zebrania są tam
przeprowadzane, gdzie zachodzi taka potrzeba, np. w przypadku
rezygnacji dotychczasowych kierowników kół. Tarasiewicz przyznaje,
że atmosfera w Związku nie jest dobra. W obwodzie mińskim w
ostatnim czasie ilość członków tej organizacji zmniejszyła się o
40 procent. Tarasiewicz nie wyklucza, że gdy sytuacja w Związku
nie poprawi się, zrezygnuje z pracy w Związku Polaków.
15) Zakaz opuszczania kraju dla Pisalnika
Białoruska milicja zatrzymała 1/12 przed
południem Andrzeja Pisalnika, bliskiego współpracownika Andżeliki
Borys. Otrzymał on zakaz opuszczania kraju. Pisalnik rano,
korzystając z autostopu, wyruszył z Grodna do Mińska. W okolicach
miasteczka Skidel - 20 km na wschód od Grodna - auto zostało
zatrzymane i polskiego aktywistę poproszono o przejście do
samochodu milicyjnego, który zawiózł go na posterunek do Grodna.
Tam pojawiła się urzędniczka z biura paszportowego, która
anulowała w paszporcie Pisalnika pieczątkę zezwalającą na wyjazdy
za granicę. Następnie został on zwolniony. Pisalnik wybierał się w
czwartek na Ukrainę, skąd w piątek miał lecieć do Kazachstanu jako
dziennikarz na wybory prezydenckie. Obecnie, jak twierdzi, na
wybory nie może już pojechać. Milicja poszukiwała Pisalnika w
Grodnie już w środę.
16) Białoruski parlament zaostrza przepisy kodeksu karnego
Niższa izba białoruskiego parlamentu
przygniatająca większością głosów przyjęła 2/12 poprawki do
kodeksu karnego, które mają, zapobiec próbom wzniecania
społecznego wrzenia na wzór ukraińskiej "pomarańczowej rewolucji".
Za nowymi rozwiązaniami opowiedziało
się 97 deputowanych przeciwko głosowały cztery osoby. Przyjęte
poprawki przewidują surowe kary dla osób skazanych za wzniecanie
demonstracji czy podburzanie do nich, dla członków nielegalnych
organizacji, dla tych, którzy rozpowszechniają informacje uznane
za szkodliwe dla interesów narodowych. W kodeksie karnym pojawi
się nowy artykuł "dyskredytacja
Republiki Białoruś", za co ma grozić do 2 lat więzienia. Szef
białoruskiego KGB Ściapan Sucharenka powiedział
dziennikarzom, że poprawki mają na celu obronę interesów
narodowych Białorusi. Pytany o to, czy nowe przepisy będą
stosowane wobec zagranicznych mediów, szef KGB nie wykluczył
"pozbawiania akredytacji i wydalania za granicę" przedstawicieli
tych mediów w przypadku naruszenia przez nich
prawa. Poprawki powinna zatwierdzić jeszcze Rada Republiki (wyższa
izba) i podpisać prezydent. Ustawa zapewne wejdzie w życie, gdyż
przyjęcie poprawek zaproponował Aleksandr Łukaszenka.
17) Protest Unii Europejskiej
Unia Europejska zaprotestowała 2/12
przeciwko przyjęciu przez izbę niższą białoruskiego parlamentu
"antyrewolucyjnych" poprawek do kodeksu karnego, które - zdaniem
UE - "są próbą zastraszania Białorusinów i stłumienia wolności
słowa przed
zbliżającymi się wyborami prezydenckimi". "UE bardzo żałuje, że po
raz kolejny musi wyrazić zaniepokojenie sytuacją na Białorusi -
oświadczyła Wielka Brytania, która przewodniczy w tym półroczu UE.
- Przepisy przyjętego projektu wydają się być całkowicie sprzeczne
ze zobowiązaniami Białorusi w dziedzinie praw człowieka, w tym
zwłaszcza praw związanych ze swobodą zgromadzeń i swobodą wypowiedzi". Zdaniem UE, w kolejnych czytaniach
parlament białoruski powinien odrzucić projekt, ponieważ jego
ostateczne przyjęcie "może mieć poważne konsekwencje dla władz",
wspominając w tym kontekście o krótkiej na razie liście osób
objętych zakazem wjazdu do UE. UE wzywa także białoruskie władze,
"aby przedsięwzięły
konkretne kroki, by pokazać, że kierują się wolą respektowania
wartości demokratycznych i państwa prawa". Przyjęte w pierwszym
czytaniu poprawki przewidują surowe kary dla osób skazanych za
wzniecanie demonstracji czy podburzanie do nich, dla członków
nielegalnych organizacji oraz dla tych, którzy rozpowszechniają
informacje uznane za szkodliwe dla interesów narodowych. W
kodeksie karnym ma pojawić się nowy artykuł "dyskredytacja
Republiki Białoruś", za co ma grozić do 2 lat więzienia.
18) Zatrzymanie na granicy doradcy premiera
Doradca premiera ds. Polonii i Polaków
Michał Dworczyk został 11/12 zatrzymany na przejściu granicznym w
Kuźnicy Białostockej przez białoruską straż graniczną i odmówiono
mu prawa wjazdu na Białoruś jako osoby niepożądanej. Jak
opowiadał, pogranicznicy zabrali mu paszport, a jego skierowano do
pomieszczenia straży granicznej i kazano czekać. "Zostałem
poproszony o wyjście z samochodu i zabranie swoich rzeczy,
następnie zabrano mi paszport" - mówił Dworczyk.
Na Białoruś jechał z sekretarzem stanu w
Kancelarii Premiera Adamem Lipińskim i konsulem generalnym RP w
Grodnie
Andrzejem Krętowskim. Według Dworczyka, białoruska straż graniczna nie
miała do nich zastrzeżeń. Wyjaśnił, że jechali na spotkanie z
nieuznawanym przez władze Białorusi zarządem Związku Polaków na
Białorusi, a także przedstawicielami
oddziałów terenowych związku. Potem Dworczyk miał udać się do
Rosji. Dworczyk dowiedział się, że jest na tzw. "czarnej
liście" i ma zakaz wjazdu na teren Białorusi.
Lipiński poinformował PAP, że Dworczyk
został zatrzymany przez białoruską służbę graniczną, musiał wyjść
z samochodu, a jego bagaż został przeszukany. "Ja mam paszport
dyplomatyczny i prawdopodobnie ten paszport mnie uratował" - powiedział
Lipiński. Dodał, że mimo incydentu, zdecydował się na dalszą
podróż na Białoruś. Jak zaznaczył Lipiński, celem podróży jest
chęć skontaktowania się z działaczami ze Związku Polaków w małych
miejscowościach. "Jest to raczej wizyta solidarnościowa przedświąteczna.
Chodzi o pokazanie, że o Polakach zagranicą myśli się nie tylko
podczas kampanii wyborczej, ale także po wyborach. Chcemy tym
osobom przekazać pozdrowienia i propozycje konkretnej pomocy.
Lipiński zauważył, że w ostatnich dniach został zatrzymany na
granicy nie tylko Dworczyk. W sobotę białoruskie służby graniczne
z przejścia granicznego w Kuźnicy-Bruzgach nie wpuściły na
Białoruś dziennikarki TVP Agnieszki Romaszewskiej, która jechała
tam w charakterze stałego korespondenta telewizji publicznej.
Przyczyn odmowy wjazdu nie uzasadniono. Lipiński podkreślił, że
choć białoruskiej granicy nie może przekraczać coraz więcej osób,
to jest bardzo wiele młodych osób gotowych do pomocy Polakom na
Białorusi.
19) Spotkanie Sekretarza stanu z działaczami
ZPB
Sekretarz stanu w kancelarii premiera RP
Adam Lipiński spotkał się 11/12 w Grodnie i innych pobliskich
miejscowościach z działaczami Związku Polaków na Białorusi z kręgu
nieuznawanej przez władze w Mińsku prezes ZPB Andżeliki Borys. W
Grodnie i Sopoćkiniach minister, który jest wiceprzewodniczącym
PiS i jednym
ze współzałożycieli Komitetu Solidarni z Białorusią, zapewnił
Polaków o jednoznacznym poparciu ze strony rządu. Poinformował też
o konkretnych posunięciach, podejmowanych w celu wspierania
Polaków na Białorusi. Lipiński przekazał wiadomość o powołaniu
kilka dni temu stanowiska doradcy premiera ds. Polonii i Polaków
za granicą. Zapowiedział, że powstanie międzyresortowy zespół,
który będzie koordynował działalność instytucji utrzymujących
kontakty z Polakami za granicą, także na Wschodzie i na Białorusi.
Zaznaczył, że rząd Polski bada możliwości uchwalenia przez
parlament Karty Polaka, analizuje m.in. doświadczenie Węgier,
które wprowadziły podobną kartę dla swojej diaspory. Minister
poinformował, że właśnie wrócił z Budapesztu, gdzie konsultował
się w tej sprawie. Rzecznik prasowy ZPB, Andrzej Pisalnik
podkreślił, że wizyta ministra Lipińskiego ma dla Polaków na
Białorusi duże znaczenie. "W sytuacji, gdy coraz bardziej są
ograniczane nasze kontakty z rodakami w kraju, chodzi o to, byśmy
dowiedzieli się z pierwszej ręki o jednoznacznym
poparciu ze strony rządu polskiego i większości sceny politycznej
dla Polaków na Białorusi, którzy walczą o swoje prawa" -
podkreślił nieformalny rzecznik ZPB. Dodał, że te informacje
"pójdą potem pocztą pantoflową w szersze środowiska Polaków".
"Jest to forma przeciwdziałania propagandzie białoruskiej, która
podejmowała próby przekonywania, że Polska interesowała się
Polakami na Białorusi tylko z okazji kampanii wyborczej, a potem
Polacy zostali pozostawieni sami sobie. Muszą więc podporządkować
się władzy i przestać walczyć o swoje prawa. Ta wizyta zaprzecza
takiej propagandzie, która staje się nieskuteczna" - podkreślił
Pisalnik. Wyraził żal, że władze białoruskie nie przepuściły przez
granicę nowo mianowanego doradcy premiera ds. Polonii i Polaków za
granicą Michała Dworczyka, który towarzyszył ministrowi
Lipińskiemu w podróży do Grodna, lecz został zawrócony na
przejściu granicznym w Kuźnicy Białostockiej. Straż graniczna
poinformowała go, że jest na liście osób niepożądanych na
Białorusi. "Dla wielu Polaków, którzy zdążyli go poznać w
ostatnich latach, gdy pomagał nam bezinteresownie, to bardzo
osobiste, przykre przeżycie, że ktoś tak nam przychylny, który tak
dużo potrafił dla nas zrobić, nie mając za dużo możliwości, został
przez władze skrzywdzony" - powiedział Pisalnik.
20) MSZ oczekuje wyjaśnień
Polskie MSZ oczekuje od ambasadora
Białorusi w Warszawie wyjaśnień w związku z niewpuszczeniem na
Białoruś doradcy premiera ds. Polonii i Polaków Michała Dworczyka
- poinformował 12/12 PAP rzecznik MSZ Paweł Dobrowolski. W tej
sprawie do resortu zostanie wezwany szef białoruskiej placówki
Paweł Łatuszka.