Obszary badań nad współczesną diasporą polską
Terminy „Polonia” i „Polska” nie są
jednoznaczne. Nie ma jednej Polonii i jednej Polski. Terminy te
mają wiele desygnatów i wiele znaczeń. Znaczenia te są zaś
zróżnicowane społecznie i kulturowo. A jeśli jeszcze wydzielimy
jako odrębną sferę świat polityki, terminy te są wieloznaczne
politycznie. A więc możemy mówić o „dozwolonych” i
„niedozwolonych” sposobach zachowania się w konkretnych
środowiskach polonijnych, „możliwych” i „niemożliwych” sposobach
mówienia o Polsce, i w związku z tym o „takich” lub „innych”
obrazach Polonii czy też konkretnie o „tych” a nie „innych”
oczekiwaniach od Polonii przez Polaków mieszkających w kraju.
Często uważamy, albo – być może – nam się wydaje, że my Polacy
mamy poczucie wspólnoty przekonań, niezależnie od tego czy
mieszkamy w kraju, czy też na obczyźnie. Symbole, którymi się
posługujemy, wydają się nam powszechnie znane, zrozumiałe i
czytelne. Odbieramy je jako coś naturalnego, a więc jedynie
słusznego, stają się one obowiązującym wzorcem myślenia. Jest to
sytuacja tak oczywista, że zapominamy o ich zmienności
historycznej, społecznej i kulturowej. Czy widok białego orła w
koronie budzi jednakowe skojarzenia i jednakowe myślenie u
Amerykanina polskiego pochodzenia w trzecim lub czwartym
pokoleniu, Ślązaka, który wyjechał w latach osiemdziesiątych do
Niemiec, polskiego misjonarza w Afryce czy studenta z Polski
wyjeżdżającego latem do zachodniej Europy na zarobek? A jakie
skojarzenia budzi ten orzeł u polskiego urzędnika,
osiemdziesięcioletniego staruszka wychowanego w Polsce
międzywojennej, polskiego komunisty, polskiego kosmopolity (tzw.
„Europejczyka”) czy polskiego bezdomnego i bezrobotnego ? Biały
orzeł w koronie wydaje się być uniwersalnym symbolem Polski, ale
jakiej Polski ?
Dzielimy świat na świat „nasz” i „świat innych”. Należy zatem
udzielić odpowiedzi na pytanie na czym polega różnica między
„nami” a „innymi”. Należy się zastanowić kto jest „swój” a kto
jest „obcy” (relacja „my” – „oni”). Odpowiedzi na te kwestie będą
ważne poznawczo z punktu widzenia relacji Polska – Polonia.
Polacy, osoby polskiego pochodzenia mieszkający poza Polską należą
do różnych kultur: kultury kraju przebywania, kultury polskiej i
kultury polonijnej. Trzeba jednak pamiętać, że każda z
wymienionych sfer kultury jest zróżnicowana społecznie, a więc
można mówić o kulturach kraju przebywania, kulturach polskich i
kulturach polonijnych. A więc przykładowo: 1) inna jest kultura
południa i północy Francji czy inna jest kultura na Śląsku
Cieszyńskim (Zaolzie) a inna w Pradze; 2) świat kultury polskiej
da się choćby wyrazić – odwołując się do dziedziny nauk
historycznych – w istnieniu trzech różnych historii Polski:
warszawskiej, krakowskiej i poznańskiej; czy też w wyodrębnianej
przez etnografów i socjologów kulturze pańskiej i kulturze
chłopskiej lub kulturze inteligenckiej i kulturze robotniczej; 3)
wreszcie już spoglądając potocznie możemy dostrzec różne kultury
polonijne: kulturę tzw. starej emigracji, kulturę emigracji
zarobkowej, kulturę emigracji politycznej, kulturę różnych pokoleń
Polonii.
Wyodrębniając te trzy rodzaje kultur (kraju
przebywania, polską i polonijną) należy także zauważyć, że
poszczególne jednostki, czy grupy społeczne uczestniczą w nich w
niejednakowym stopniu. Ktoś może być bardziej zaangażowany w
kulturę kraju przebywania (np. amerykańską), inny będzie się
bardziej identyfikować z kulturą polonijną (np. politycznej
emigracji londyńskiej), wreszcie trzecia osoba będzie się
identyfikować najbardziej z kulturą polską (np. polską kulturą
religijną). Istnieje zatem wiele kulturowych i społecznych
pomysłów patrzenia się na życie, na świat i na innych. Świat
własnej kultury stanowi punkt odniesienia do oceny innych kultur i
innych ludzi. Odwołując się znów do konkretnych przykładów można
powiedzieć, że siła identyfikacji z którymś z wyodrębnionych typów
kultur będzie decydować o relacji „my” – „oni” (także, jeśli
będziemy się patrzeć w kategoriach relacji Polska – Polonia). Ta
siła identyfikacji będzie również decydować o sile etnocentryzmu.
Dla robotnika polskiego pochodzenia np. w Londynie Polak w kraju
może być gorszy, bo jest biedniejszy, ma gorsze auto i nie mieszka
w supertechnicznie wyposażonym mieszkaniu; dla Polaka z Warszawy
Polonus mieszkający w Rosji (np. w Sankt-Petersburgu) jest gorszy,
bo mieszka na wschodzie, a mieszkanie tam „z natury rzeczy” jest
czymś gorszym; wreszcie polski autochton – działacz polskiej
organizacji – zamieszkujący na Śląsku Cieszyńskim w Czechach
uważa, że jest większym patriotą niż Polacy mieszkający w Polsce.
To tylko niektóre z możliwych sytuacji etnocentryzmu.
Siła identyfikacji z określonym rodzajem
kultury rodzi pytanie o centrum i peryferie przynależności
kulturowej. W związku z tym można się zastanowić, co i dla kogo
jest centrum kulturowym, a co jest peryferialne. Czy Polska jest
centrum czy peryferią, czy kultura polonijna jest jednym lub
drugim, czy wreszcie kultura kraju przebywania pełni funkcję jedną
lub drugą.
Inną ważną kwestią jest problem etniczności
i wielokulturowości. Istnieje pogląd, że grupy kulturowe – a
takimi przecież są grupy polonijne – nie mogą być jednoznacznie
powiązane z jakimiś konkretnymi cechami kultury, zaś społeczna i
geograficzna izolacja nie może być traktowana jako podstawowy
czynnik utrzymujący trwanie kulturowej różnorodności. Jak pisze
Janusz Mucha, „podział na wyraźne grupy etniczne nie opiera się
więc na braku społecznej ruchliwości, kontaktów, przepływu
informacji. Opiera się on na procesach wyłączania z grupy i
włączania do grupy. „Grupy etniczne są kategoriami wynikającymi z
przypisywania, samoprzypisywania i samoidentyfikowania się,
działających podmiotów. Są one kategoriami organizowania przez
ludzi interakcji w obrębie grupy i między grupami. A więc w
przypadku Polonii, różne jej grupy mogą być określane jako Polonia
lub jako nie – Polonia, w zależności od tego jak są przypisywane
przez innych, a jak przez swoich. Zależy to również od tego jak
wyglądają procesy samoprzypisywania i samoidentyfikowania. I tu
też może być cały konglomerat różnych sytuacji. Jednak najbardziej
ważne jest to, „jak członkowie istniejącej już grupy definiują to,
co ich łączy i to, co ich oddziela od innych; to jak definiują oni
granice między „swoimi” a „obcymi”, w jaki sposób działaniami
podtrzymują, a czasami przekraczają te granice”. W praktyce,
często mamy do czynienia z sytuacją, że np. Francuz, Rosjanin,
Amerykanin czy Brazylijczyk polskiego pochodzenia w trzecim czy
czwartym pokoleniu nie przechodzi już „etnicznej socjalizacji”,
posiada zaś swą etniczną tożsamość. Wynika ona z realnego związku
pomiędzy tą osobą a jej przodkami, którzy podzielali podobne normy
i wartości kulturowe. Ta więź z przodkami ma charakter symboliczny
i często jest narzucana członkom grupy z zewnątrz i nie pozwala im
na zapomnienie o ich przynależności etnicznej. Poprzez system
symboli – czego wyrazem jest choćby dzisiejsze londyńskie
spotkanie – więź społeczna z przodkami może być podtrzymywana
zarówno przez grupy polonijne jak i grupy mieszkające w kraju
pochodzenia. Przypisywanie etniczności (w tym przypadku polskości)
jest udziałem różnych osób i instytucji: działaczy polonijnych,
polityków, organizacji religijnych, szkół. Klasyfikują oni,
określają i przypisują symbole etniczności, często w sposób
przypadkowy i arbitralny, nie pozbawiony elementów stereotypowego
myślenia. Składają się na nie chociażby: język, bohaterowie grupy,
jedzenie, zwyczaje, terytorium, śpiewane piosenki itp. Grupy
akceptują te symbole, internalizują je i zaczynają uważać za
swoje. Stąd też tyle nieporozumień w określaniu polskości i
polonijności. Należy zaś pamiętać, że w sytuacji wielokulturowości,
czy obcej kultury dominującej, „poznawanie i objaśnianie innych
kultur jest nieuchronnie samoobjaśnianiem się nas samych”.
Jednym z tych systemów symboli jest język.
To samo słowo, wypowiedziane przez różnych ludzi może mieć różne
konteksty, a co za tym idzie różne znaczenia. Ważne jest zatem
ustalenie tych znaczeń. Jest to podstawa procesu komunikacji
między różnymi grupami Polaków i osób polskiego pochodzenia. To
samo słowo, np. „Polak”, „Polonia”, „wolność”, „sprawiedliwość”,
„Amerykanin”, „Rosjanin” itd., ze względu na rozmaite konteksty i
znaczenia może stać się źródłem nieporozumień i rozmijania się
kanałów komunikacyjnych. Zatem język relacji Polska – Polonia
powinien być językiem porównywalnym.
Nie można również pominąć ważnego – z punktu widzenia relacji
Polska – Polonia – procesu globalizacji. Proces globalizacji ma
charakter ponadnarodowy. Należy jednak także pamiętać, że obok
globalizacji występuje jeszcze zjawisko, które można nazwać
transnarodowością. Zjawisko to ma charakter ponadkulturowy, jego
zakres ma jednak bardziej ograniczony zasięg niż globalizacja. O
ile bowiem procesy globalne są niezależne od konkretnych
terytoriów narodowych, o tyle transnarodowość jest zawsze
zakotwiczona w jakimś kontekście narodowym i go nie przekracza (Burszta:
1998, s. 158). Zarówno globalizacja, jak i transnarodowość
zapowiadają w wymiarze kulturowym odejście od tradycyjnego
podziału „centrum” – „peryferie”. Następuje deterytorializacja
kultur i coraz częściej tożsamość grup etnicznych jest odtwarzana
w różnych warunkach kulturowych i społecznych na nowym terytorium.
Powstają swoiste etnokrajobrazy, w których tożsamość zespołowa
jest odtwarzana w ten sposób, iż nasyca się ona na nowym terenie
nowymi symbolami i wartościami zastanej tam kultury rodzimej i
innych etnokrajobrazów. Coraz częściej, zatem można mówić nie tyle
o polskiej, włoskiej, chińskiej (czy też innej) diasporze, ale
„narodach poza rodzinną ziemią – jak to nazywa M. Kearney. Wśród
badaczy wyraża się to w podejmowaniu takich tematów, jak „karaibizacja”
Nowego Jorku, „latynizacja” San Francisco, czy badaniu
społeczności Turków lub Polaków we współczesnych Niemczech.
Procesy, o których wyżej zasygnalizowano dotyczą w dużym stopniu i
Polaków w kraju i tych wszystkich, których możemy – używając
tradycyjnej nazwy – określić Polonią; polską diasporą.
Rodzą jednak ważne pytania:
1)
Jak w tej przestrzeni istniejemy kulturowo jako naród?
2)
Jak istniejemy kulturowo biorąc pod uwagę plan ogólnoświatowy i
europejski?
Szczególnego znaczenia nabierają odpowiedzi na te pytania w
kontekście wejścia Polski do Unii Europejskiej. Często powtarzany
od 1989 roku slogan „Polska wchodzi do Europy”, domaga się
wnikliwej analizy i to analizy uwzględniającej obecność Polaków i
osób polskiego pochodzenia na terenie innych państw. Nie można
mówić o polskiej kulturze narodowej i jej miejscu w Europie i na
świecie bez uwzględnienia faktu istnienia Polonii, bez polskich
etnokrajobrazów. Nie zrozumiemy w pełni polskiej kultury na
świecie i w Polsce, jeśli zapomnimy o zjawiskach wielokulturowości
i etniczności, o etnocentryźmie i uniwersaliźmie oraz o
globalizacji i transnarodowości. Czasem warto odbić się w lustrze
polskich etnokrajobrazów na obczyźnie i dostrzec w nich procesy,
które zaczynają być obecne w naszym codziennym życiu we
współczesnej Polsce. Przecież to emigranci z kraju pierwsi musieli
się zetknąć ze zjawiskami kultury masowej, liberalnej ekonomii czy
doświadczyć procesów jednoczącej się Europy. Warto studiować drogi
życiowe polskich emigrantów, by uczyć się z nich nowych zachowań i
postaw, by uniknąć „wpadek” i nieudanych wyborów. Jednocześnie
warto sycić polskie etnokrajobrazy elementami kultury polskiej, by
stała się ona znana członkom innych narodowych kultur i innych
etnokrajobrazów.
Przedstawione wyżej problemy badawcze,
pojawiające się wątpliwości, co do tradycyjnego ujęcia badań nad
polską diasporą stały się bezpośrednią przyczyną powołania na
Uniwersytecie Szczecińskim Ośrodka Studiów i Badań Polonijnych.
Chcemy badać te problemy, zwłaszcza w odniesieniu do Polonii
europejskiej i polskiej diaspory w Europie. Pragniemy również
podjąć badania nad obrazem Polonii i Polaków mieszkających w
Europie, jaki funkcjonuje w społeczeństwie polskim. Nie uczynimy
tego jednak bez udziału samych „zainteresowanych”.
W związku z tym cenne będzie nawiązanie bezpośrednich kontaktów
Uniwersytetu Szczecińskiego z przedstawicielami polonijnych
środowisk naukowych. Ważne jest również to, aby polscy naukowcy za
granicą „wciągali” do swych prac badawczych uczonych z kraju,
pokazywali, na jakich zasadach funkcjonuje szkolnictwo wyższe i
badania w zjednoczonej Europie. Chcemy jednak także działać na
zasadach wzajemności i służyć pomocą w badaniach w kraju.
Ważnym elementem działalności Uczelni jest dydaktyka. Senat
Uniwersytetu Szczecińskiego, na wniosek Ośrodka Studiów i Badań
Polonijnych rozważa możliwość uruchomienia wyższych studiów dla
przedstawicieli Polonii europejskiej. Studia takie, na wybranych
kierunkach, odbywałyby się na odległość – poprzez Internet.
Nie jesteśmy w stanie funkcjonować sami. Badać polską diasporę w
Europie można tylko będąc w jej wnętrzu. Dlatego też kierujemy
propozycję do Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych, by zechciała
poprzez swych przedstawicieli, wskazywać kierunki naszej
działalności, ale też wskazywać te kwestie, które nurtują EUWP, a
które naukowcy z Uniwersytetu Szczecińskiego będą mogli pomóc
rozwiązać.
Prace Ośrodka ma wytyczać Rada Programowa. Na jej czele stanął JM
Rektor Uniwersytetu Szczecińskiego prof. zw. dr hab. Zdzisław
Chmielewski. Wiceprzewodniczącym Rady jest prof. dr hab. Jacek
Leoński, zaś funkcję drugiego Wiceprzewodniczącego Rektor
proponuje Prezydentowi Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych.
Rada ma jeszcze liczyć sześciu do ośmiu członków, w połowie
desygnowanych przez Rektora Uniwersytetu Szczecińskiego, zaś w
połowie przez Prezydenta Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych.
Bieżącą działalnością Ośrodka Studiów i Badań Polonijnych
Uniwersytetu Szczecińskiego kieruje Pełnomocnik Rektora ds.
Kontaktów z Polonią – mgr Leszek Wątróbski.
prof. dr hab.
Jacek Leoński
Instytut Socjologii US