EUROPEJSKA UNIA

 

WSPÓLNOT POLONIJNYCH

 

   

 

Działalność

 

 



 

Union of Polish Communites in Europe

 

Europäische Verband Polnischen Gemeinschaften

 

Union des Communautés Polonaises en Europe

 

 ôôôôôôôôôôôôôôôôôôôôôôôôôôôôô

 

 

Konferencja "Polonia a Unia Europejska. Polska w Unii Europejskiej i środowiska polskie zagranicą - nowa jakość współpracy",

 Kraków 24-25.10.2003

 

Referat "Polonia a Unia Europejska. Nowa jakość współpracy"


Jego Magnificencjo, Panie Marszałku, Szanowni Państwo

Na wstępie pragnę wyrazić wielkie zadowolenie z faktu, iż tematem dzisiejszej konferencji są sprawy tak ważne dla naszej europejskiej społeczności polonijnej. Po raz kolejny Krakowski Oddział Stowarzyszenia Wspólnota Polska trafia tematem tej konferencji w przysłowiową dziesiątkę i domyślam się, że nie jest to sprawą przypadku. Dziękuję jak najserdeczniej za zaproszenie we własnym imieniu, w imieniu Sekretariatu i organizacji członkowskich Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych. Pragnę jednocześnie wyrazić głęboką wdzięczność za przykładną współpracę z naszą organizacją na wszystkich etapach przygotowania tej Konferencji, szczególnie w jej Radzie programowej. Przygotowując dzisiejsze wystąpienie, dokonaliśmy pewnego podziału na główne zagadnienia związane naszym zdaniem z tematem konferencji.

Przemiany
Dzisiaj, nie po raz pierwszy, staje przed nami pytanie: jak w nowej rzeczywistości, przebywając poza krajem, mamy sprostać nowym wyzwaniom? Dobro Polski i jej pomyślny rozwój leży na sercu wszystkich Polaków żyjących z dala od Ojczyzny.

W stosunku do lat minionych bardzo wiele się zmieniło. Wychodźstwo jest inne. Nie ma już emigracji niepodległościowej, jest tak, jak przed wojną, Polonia. W Europie istnieje licząca setki tysięcy emigracja ekonomiczna i zawodowa, która włącza się w różne formy życia społecznego i religijnego, jest też, na razie nielegalna, sezonowa jej postać. Polska należy do NATO, a za parę miesięcy będzie członkiem Unii Europejskiej.

Zanikające w ramach Unii granice przestaną dla nas całkiem istnieć w chwili przystąpienia przez Polskę do Grupy Schengen. Na zewnątrz świat zmienia się radykalnie. Globalizacja stała się rzeczywistością, internet przenika do najbardziej odległych zakątków kuli ziemskiej, a postęp techniczny jest tak oszałamiający, że trudno dotrzymać mu kroku. Wniosek, jaki stąd płynie narzuca się sam - nowe czasy wymagają nowych form działania. Wobec zmienionej sytuacji powinniśmy przeorientować nasze zadania tak w stosunku do Polski, jak i własnego środowiska, co wymaga z naszej strony poważnej refleksji.

W nowej Europie, nowa Polska i nowa Polonia
Rozpoczęty wiele lat temu proces integracji europejskiej wcale nie zbliża się do końca. Kolejne bariery są przełamywane, mury burzone, a powojenne podziały, dokonane wspólnie przez mocarstwa światowe, nareszcie lądują w koszu. W okresie 10 lat, jakie upłynęły od momentu powstania Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych, do Unii Europejskiej przystąpiły trzy nowe państwa członkowskie, a tym samym w jej obszarze znalazły się trzy kolejne skupiska Polonii. U progu Europy stoją dziś wraz z Polską kolejne kraje, lecz granicami procesu integracji, choć może w dalekiej przyszłości, mogą być jedynie granice Europy. W parlamencie europejskim dyskutuje się o prawach dotyczących mniejszości narodowych i etnicznych, zasiadają w nim również tychże mniejszości przedstawiciele. Fundusze europejskie przeznaczone są na integrację w najszerszym tego słowa znaczeniu, mogą więc być wykorzystywane na ponadkrajową integrację grup mniejszościowych i emigracyjnych, należy jedynie do tych funduszy dotrzeć. Nie jest to z pewnością zadanie łatwe, o czym przekonali się ci, którzy podjęli starania o uzyskanie europejskich dotacji. Wypełnianie wielostronicowych formularzy wniosków jest pracochłonne i wymaga profesjonalizmu, byłoby zatem błędem, gdyby działacze polonijni nie podeszli z uwagą do ogromu potrzebnych w tym zakresie umiejętności. Żywimy nadzieję na pomoc kraju w zorganizowaniu odpowiednich szkoleń i uruchomieniu odpowiednich dróg dostępu do informacji. Być może dzisiejsza konferencja będzie zaczątkiem instytucjonalnej formy takich działań.

Łącząca się Europa jest zainteresowana wszelkimi przejawami integracji, gdyż to ona właśnie będzie jej przyszłą siłą. Polskie mniejszości na terenie Unii to prawie 4 ml osób. Powinny one nadążać za postępującym procesem integracyjnym.

A co z dawnymi celami? Nasz wyjściowy cel, którym był wewnątrzunijny lobbing jest jeszcze bardziej aktualny. Szanse mamy większe, gdyż na terenie Unii znalazło się dzisiaj więcej organizacji polonijnych niż 10 lat temu. Ale Unia Europejska to nie jedyna struktura integrującej się Europy. Jest również Rada Europy, a centralne europejskie instytucje i organizacje będą się nadal mnożyć.

Nie trzeba chyba wyjaśniać, jak ważnym zagadnieniem dla Polaków zamieszkałych na wschód i południe od Polski jest monitoring przestrzegania na ich terenach praw człowieka i praw mniejszości oraz skoordynowanie kierowanej do nich pomocy. Istotnym jest też fakt, że od Zjazdu w Pułtusku w 1996r. organizacje polonijne ze wschodniej i południowej Europy, zasiadając wspólnie z nami przy jednym europejskim polonijnym stole, będą w kształtowaniu mentalności integracyjnej wyprzedzać o krok kraje swojego zamieszkania. To ważne, gdyż w krajach tych organizacje polskie, często i w sposób zamierzony, są spychane na drugi plan polityczny, ekonomiczny, oświatowy, a związana zasadami dobrosąsiedzkimi polska dyplomacja nie chce, lub nie może, dać tym organizacjom należnego wsparcia. Tę lukę mogą wypełnić bratnie organizacje z krajów Unii Europejskiej. To, co nie wypada Polsce, może podjąć Europejska Unia Wspólnot Polonijnych. I tu trzeba podkreślić, że często nie chodzi o wsparcie ekonomiczne, lecz moralne i polityczne. Możemy i musimy mówić głośno, żeby mniejszości polskie z Europy wschodniej i południowej, w sprawach dla siebie ważnych, słyszały nasz głos.

Proces, z którym mamy na obecnym etapie do czynienia w Unii Europejskiej, to również instytucjonalne rozszerzenie wspólnoty rynkowej. Stosunki polityczno-ekonomiczne w UE są w trakcie przebudowy, która, gdy się zakończy, może być podstawą integracji w szerszym tego słowa znaczeniu.Integracja to również poczucie wspólnej kultury wyrosłej na bazie chrześcijańskich korzeni, poczucie jedności, solidarności, pomocy, tolerancji, przyjaźni, to poczucie bycia Europejczykiem.

Ten etap dopiero nadejdzie. Proces zbliżania i współpracy narodów tak się historycznie rozwinął, że tej wielkiej machiny nie da się zatrzymać. Polonia ma tu wielkie pole do działania. Aby w tej wielkiej integracji europejskiej Polska znalazła godne miejsce, konieczne jest stałe dostarczanie podstawowych i aktualnych informacji o Polsce i Polakach, przełamywanie stereotypów, systematyczne promowanie spraw polskich, obrona dobrego imienia Polski i Polaków oraz szerzenie polskiej kultury i tradycji.

Dla wielu obywateli Unii Europejskiej Polska to nadal kraj daleki i mało atrakcyjny, społeczeństwo mało otwarte na zmiany, które przynosi XXI wiek, zacofane rolnictwo, straszna biurokracja, pogłębiająca się korupcja i skłócone elity rządzące.

Wiele jest w tym prawdy. Prawdą jest jednak i to, że w występowaniu tych negatywnych zjawisk Polska nie jest przecież krajem odosobnionym. W różnym stopniu występują one w różnych krajach Unii Europejskiej. Zmiany istniejących uprzedzeń nie da się spowodować tylko poprzez polskie koncerty, wystawy, teatry i spotkania elit.

Oprócz prezentacji naszej oferty kulturalnej i bogatej narodowej tradycji, powinniśmy, w znacznie większym niż dotychczas stopniu, docierać z informacją o zachodzącym w naszym kraju postępie i korzystnych zmianach w wielu dziedzinach życia gospodarczego i społecznego.

Na tej płaszczyźnie nasza działalność rozwinięta jest szeroko. Wiele organizacji polonijnych nawiązało ścisłą współpracę z władzami lokalnymi, instytucjami i różnymi stowarzyszeniami. Np. Współpraca Poloni włoskiej z włoskim Instytutem Studiów Historycznych doprowadziła do powstania trzyletniego projektu " Polska między przeszłością a przyszłością ".Koszty projektu, ponad 200 tys. euro, finansują Włosi. Jest to tylko jeden z przykładów.

Należy zadać sobie pytanie, jaka jest rola organizacji polonijnych w stosunku do Polski w nowych realiach?

Mamy już poza sobą bardzo ważne dla naszej Ojczyzny rozstrzygnięcia. Dzień 16 kwietnia 2003r, w którym to przedstawiciele 25 państw podpisali Traktat o poszerzeniu wspólnoty europejskiej o dalsze 10 państw członkowskich, wśród nich i Polski, przejdzie do historii naszego kraju i Europy.
Dzięki wielostronnym działaniom i przy ogromnym wsparciu Polonii i Polaków, których los często wbrew ich własnej woli rozrzucił po świecie, unijne referendum wypadło w kraju zdecydowanie na korzyść zwolenników akcesji do UE.

Te wymienione sukcesy są również, w pewnej mierze, naszym dziełem. Polonia, szczególnie europejska, od samego początku negocjacji Polski z UE, była mocno zaangażowana w promocję naszego kraju w krajach unijnych.

Zdajemy sobie sprawę, że głos nasz nie miał znaczenia decydującego na arenie polityki europejskiej, docierał jednak do wielu polityków, parlamentarzystów, instytucji oraz prostych ludzi w krajach naszego zamieszkania.Powołane zostały specjalne organizacje i komitety. Organizowano liczne imprezy - Dni i Tygodnie Polskie, a w niektórych krajach Rok Polski, których celem było przybliżenie polskiej kultury i tradycji.

Bardzo ważną kwestią dla spraw polskich jest również wizerunek naszego kraju, który niestety na Zachodzie nie zawsze odpowiada prawdzie. W masmediach często pojawiają się krzywdzące opinie na temat Polski i Polaków. Przedstawiciele środowisk polonijnych starają się, z różnym rezultatem, w miarę swoich możliwości, bronić dobrego imienia naszej Ojczyzny i narodu. W obronie godności narodowej chcielibyśmy mieć wsparcie władz RP.

Przecież tu nie chodzi tylko o Polaków rozsianych po świecie, ale przede wszystkim o miliony naszych Rodaków w kraju. Zależy nam, abyśmy mogli jako Polacy patrzeć w przyszłość z podniesionym czołem.

Na Konferencji w Senacie RP, 10 maja, przedstawiciele władz polskich mówili o wielkim niewykorzystanym kapitale ludzkim. Chodziło o Polonię, jej doświadczenia i wiedzę. Niestety, nie padły żadne konkretne propozycje wspólnego z Polonią działania. Polonii zależy na solidnych partnerach, nie uwikłanych w spory i polityczne rozgrywki. Dla nas fundamentalnym zadaniem jest budowanie pomostu między krajem, a krajem naszego zamieszkania.
Uważamy za wskazane, aby powołana przy Senacie RP Polonijna Rada Konsultacyjna, w skład której wchodzą przedstawiciele wszystkich kontynentów, wspólnie z przedstawicielami władz RP, zainicjowała plan wspólnego działania na najbliższą przyszłość.

Nie należy myśleć, że silne lobby polonijne nie jest już potrzebne, ponieważ jesteśmy w NATO, a jutro będziemy w Unii Europejskiej.Doświadczenia wskazują, że nawet w tych podziwu godnych instytucjach, w konkretnych sytuacjach, decyduje interes narodowy, a on potrzebuje mocnego wsparcia.
Wymaga to silnego zaangażowania, nie tylko tradycyjnych organizacji starszego pokolenia, ale przede wszystkim ludzi młodych, działających w różnych strukturach europejskich, w różnych dziedzinach życia, ludzi, którzy coś znaczą, którzy dzięki swoim zawodowym sukcesom mogą pomagać Polsce i wpływać na poprawę wizerunku naszego kraju.

Z pewnością zmieni się też sytuacja w krajach naszego zamieszkania. Polonia w krajach Unii Europejskiej, wraz z przystąpieniem Polski do UE, zostanie prawdopodobnie bardziej dowartościowana. Społeczeństwa krajów naszego zamieszkania będą patrzeć na nas inaczej niż dotychczas. Nie będziemy już uważani za przedstawicieli krajów "trzeciego świata", nie będziemy już "egzotyczni" w negatywnym rozumieniu tego słowa. Jednocześnie zmieniać się będzie struktura naszej diaspory. Coraz więcej będzie osób przebywających w danych krajach czasowo, natomiast liczba osób zamieszkałych tam na stałe będzie powoli spadać. Starsi odchodzić będą z powodów biologicznych, a młodsi stawać się będą Europejczykami i istnieje obawa, że polskość będzie dla nich coraz mniej znaczyć.

W tym miejscu należy powiedzieć kilka słów o pewnym rozwarstwieniu Polonii. Pokoleniowa sztafeta, czyli następujące po sobie fale emigracji, różnią się między sobą w sposób znaczący. Nie chodzi tu oczywiście o uwarunkowania wiekowe. Pierwsze pokolenie to Ci, którzy Polskę musieli opuścić, lub których Polska opuściła. Żywimy nadzieję, że to już ostatnie pokolenie, które musiało emigrować ze względów politycznych. To nowa "Wielka Emigracja", wielka duchem niepodległości, zaciętością walki z ustrojem komunistycznym i żelazną konsekwencją w kontynuacji niezawisłej, przedwojennej państwowości polskiej.

Drugie pokolenie to Ci, którzy już od wielu lat pojawiali się i pojawiają coraz częściej w szeregach organizacji polonijnych. Nie musieli oni Polski opuszczać, emigracja była ich własną i nieprzymuszoną decyzją, widzieli w niej bowiem lepszą przyszłość i większą szansę awansu zawodowego, naukowego, artystycznego lub wreszcie ekonomicznego. Nie wartościujmy tych pokoleń, poprzez pryzmat tego, co wielkie, a co tylko ludzkie. Kazimierz Nowak w swych "Refleksjach nad specyfiką emigracji" pisze: "Niezależnie od motywacji, czy to ekonomicznej, czy politycznej, często osiągany status równowagi materialnej nie kompensuje poczucia ogromnej utraty. Ci, którzy w historii narzucali karę banicji, wiedzieli, jaką goryczą zabarwiali pozostałości życia tym, którzy znaleźli się poza marginesem egzystencji narodowej, utożsamianej z konkretem terytorialnym czy geograficznym".

Jak będzie wyglądać trzecie pokolenie - nowy polski emigrant? Trudno to dokładnie przewidzieć, ale wydaje się, że w przyszłej, bardziej otwartej i pozbawionej granic Europie, będzie sprawą zupełnie normalną migrowanie w różnych kierunkach ze względów zawodowych. Ludzie wyjeżdżający, często jedynie okresowo, będą prawdopodobnie chcieli pozostawać wraz z rodzinami w kręgu polskości, a więc znowu dzieci i młodzież. I tu wiele znaków zapytania. Czy uda się posadzić przyszłego małego emigranta w jednej ławie szkolnej z naszymi dziećmi? Jak wielkie będą różnice miedzy nimi? Jak będą się integrowały te dwie grupy młodzieży: ta nasza - urodzona na obczyźnie i ta nowa - przybyła z kraju? Oświata pozostaje przecież w ścisłym kręgu naszych zainteresowań.

Rynek pracy zmuszający do większej przedsiębiorczości i elastyczności być może stworzy pokolenie naszych rodaków, którzy część swojego życia spędzili w różnych krajach.Jest ważne, aby wszystkie te trzy grupy pokoleniowej sztafety czuły na swych barkach moralny obowiązek współdziałania. Przed "pierwszą zmianą" stoi przecież do spełnienia życiowa misja przekazania historycznej prawdy o losach Polski i Polonii pokoleniu, które wychowało się i uczyło historii w szkołach PRL-u, a dalej pokoleniu, które za kilka lat dochodzić będzie w organizacjach polonijnych do głosu, a które urodziło się już w niepodległej Polsce. Ci, którzy walczyli o demokrację i niepodległość Polski mają wiele do przekazania tym, którzy demokracji uczyli się na obczyźnie. Myślę, że jest to sprawa wszystkich organizacji polonijnych, na wszystkich szczeblach integracji. To sprawa naszej jedności, siły i przyszłości.

Diaspora i Macierz
Po 1989 roku nastąpiły w stosunkach miedzy krajem, a Polonią olbrzymie zmiany. Ale choć w przyszłym roku minie 15 lat od tej chwili, proces docierania trwa dalej i wiele jest jeszcze do zrobienia. Kilka lat temu, wielki autorytet i wydawca "Paryskiej Kultury" Jerzy Giedroyć pisał: " W Polsce nadal wyczuwa się bardzo napięty stosunek do Polonii, do emigrantów, do ludzi, którzy w krajach swego osiedlenia mogliby jeszcze bardzo dużo zrobić, a nie są w ogóle wykorzystywani, choć przecież nie zagrażają żadnym stołkom, nie czekają na żadne stanowiska".
Oczywiście popełnilibyśmy błąd, bazując jedynie na negatywnych przykładach. W sprawach kontaktów Polonia - Polska zrobiono bardzo wiele, ale nie wszystko. A jak wyglądają nasze sprawy w Polsce? Spróbujmy spojrzeć na obraz Polonii w Ojczyźnie i realizację jej postulatów.

Sam fakt powstania i zaakceptowania przez rząd w grudniu 2002 r. "Rządowego Programu Współpracy z Polonią i Polakami za granicą" należy powitać z zadowoleniem. Po raz pierwszy od wielu lat rząd Polski oświadcza, że sprawy Polonii i Polaków zamieszkałych za granicą i współpraca z nimi stanowią istotny element polskiej polityki zagranicznej. Wydawać by się mogło, że powyższe zdanie powinno być frazesem, ale pamiętajmy, że kolejne rządy RP z tej lub innej przyczyny nie dostrzegały milionów Polaków mieszkających poza granicami.

Dobrze, że program ten w ogóle powstał, że jest bardzo szeroki i kompleksowy, że zwraca się ku nowym grupom polonijnym, szczególnie grupom zawodowym. Najważniejszymi punktami programu, których znaczenia nie można przecenić, są punkty dotyczące rozwoju aktywności młodego pokolenia Polonii oraz rozszerzania dostępu i możliwości Polonii i Polaków za granicą, do nauczania i doskonalenia języka polskiego.

Całkowicie nie do zaakceptowania przez organizacje polonijne jest sprawa przekazania środków budżetowych na współpracę z Polonią do dyspozycji Ministra Spraw Zagranicznych. Organizacje polonijne nie mogą być narażone na zmieniające się gusta i upodobania poszczególnych ekip politycznych. W wielu wypadkach rozwiązanie takie byłoby wbrew statutom organizacji skupiających obywateli krajów zamieszkania, których lojalność wobec własnych krajów mogłaby być podważana. Wreszcie rozwiązanie takie wśród, zarówno służby konsularnej, jak i działaczy polonijnych może być zarówno konflikto- jak i korupcjogenne. Dlatego należy utrzymać dotychczasowe kanały pomocy finansowej dla organizacji polonijnych, tzn., że środki finansowe Senatu RP powinny być rozprowadzane za pomocą polskich organizacji pozarządowych.

W uwagach końcowych programu jego autorzy przyznają, że nie uwzględniono w nim najważniejszych postulatów Polonii i stanowi to bardzo poważny mankament tego programu. Te postulaty to Karta Polaka, zmiany w ustawie o obywatelstwie polskim i udział obywateli polskich zamieszkałych za granicą w wyborach prezydenckich i parlamentarnych. Tą ostatnią sprawę rozstrzyga naszym zdaniem jednoznacznie artykuł 62 Konstytucji RP.
Jednocześnie musi budzić niepokój fakt, że tak szeroki i ważny program przed ogłoszeniem nie został przesłany do konsultacji większym organizacjom polonijnym. Jest to jednostronny dokument MSZ, w którym brak podmiotu, tj. Polonii i Polaków za granicą, jako współpartnerów. W samym programie organizacje polonijne nie są też wymieniane, tak jakby to nie one miały być partnerem do jego realizacji. W programie brak jest zupełnie określenia stosunku do istniejących organizacji polonijnych. Nie wiadomo, czy w sposób zamierzony, czy nie, program kontestuje istniejące struktury polonijne. Jeżeli to nie zostanie zmienione, trudno oczekiwać by struktury polonijne miały pozytywne nastawienie, do tego programu.

Mimo wielu naszych zastrzeżeń napawa nas jednak optymizmem fakt, że coś w tej materii ruszyło. Spójrzmy teraz, jaki los spotkał nasze inicjatywy w Polsce. Europejska Unia Wspólnot Polonijnych wielokrotnie zobowiązywała się pomóc w krajowej kampanii na rzecz polskiego członkostwa w UE. Wyobrażaliśmy sobie, że mogliśmy, na przykład, zostać zaproszeni przez władze miast, z których pochodzimy, by na spotkaniach z mieszkańcami przedstawić sytuację w krajach naszego zamieszkania, w krajach Unii Europejskiej. Wydawało nam się, że nasze wystąpienia byłyby nawet bardziej wiarygodne, niż wystąpienia niektórych krajowych polityków, gdyż nam integracja Polski z UE nie przyniesie żadnych korzyści osobistych. Okazało się jednak, że nikt w Polsce nie był tym zainteresowany.

Inną z inicjatyw Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych było zorganizowanie w kraju konferencji Poloni z krajów UE. Inicjatywa ta spotkała się ze zrozumieniem.Konferencja ta miała miejsce 10 maja br. w Senacie Rzeczpospolitej pod patronatem Marszałków Sejmu i Senatu RP. Wzięli w niej udział przedstawiciele władz RP oraz przedstawiciele polskich organizacji i środowisk polonijnych z krajów Unii Europejskiej. Zgromadziła ona bardzo reprezentatywną grupę z 14 na 15 krajów UE. W wystąpieniach prezentowano obiektywne i bardzo wewnętrzne spojrzenie na działającą od lat UE. Zwracano uwagę na jej pozytywne i negatywne strony oraz na zadania Polonii po wejściu Polski w struktury europejskie.

Nie wiemy, jaki Konferencja miała oddźwięk społeczny, ale pokazała w sposób bezdyskusyjny, że Polonia europejska, to nie grupa skłóconych ze sobą ludzi, a w taki właśnie sposób starają się nas przedstawiać niektórzy dziennikarze. Wprost przeciwnie - 10 maja b.r. europejska Polonia zabrzmiała jednogłośnie i zdecydowanie. Mimo pomyślnego wyniku referendum w sprawie przystąpienia Polski do UE, pozostał w nas jednak jakiś niedosyt. Myślę, że mieliśmy możliwość lepszego poinformowania rodaków w kraju o Unii Europejskiej i możliwość ta nie została w pełni wykorzystana.

Polscy politycy w spotkaniach z Polonią często występują z apelami, aby Polonia i Polacy za granicą pomogli w szeroko rozumianej promocji Polski w świecie. Apele te są całkowicie zbędne, gdyż promocja Polski to jeden z podstawowych statutowych celów organizacji polonijnych. Robiliśmy to zawsze, obojętnie czy ktoś z Polski się tym interesował czy nie i będziemy to robić w przyszłości.

A jak nas widzą Rodacy w kraju?
W sprawozdaniu z zeszłorocznej szczecińskiej konferencji polonijnej, można było przeczytać: "... odbywają się w kraju szerokie debaty o Polonii i Polakach za granicą, formułowane są założenia polonijnej polityki państwa polskiego wobec diaspory, ustawodawstwo polskie wychodzi na przeciw Polonii....".

Czy jest tak naprawdę? Instytut Badań Opinii i Rynku "Pentor" przeprowadził sondaż. Zapytał tysiącosobową reprezentatywną grupę Polaków - co wiedzą i myślą o Polonii. Wynik był przerażający. Okazało się, że Polonia kojarzy się tylko i wyłącznie z Polakami w Ameryce i to tylko w Chicago. Nikt z badanych nie wskazał na inne państwa zamieszkałe przez Polonię, nawet w Europie. Duży procent badanych postrzega Polonię jako rozproszoną, nie potrafiącą wspólnie działać i skłóconą. Jako ludzi, którzy przekładają własny interes wyżej niż wspólny i Polski. Aż 10 procent badanych stwierdziło, że Polonia wpływa źle na wizerunek Polski. Nikt nie wiedział o polonijnej pomocy charytatywnej dla kraju, a 96 procent nie wiedziało gdzie szukać informacji o Polonii.

Tegoroczne badania zatytułowane "Środowisko polonijne w ocenie mieszkańców Polski", wykonane przez dr Marzenę Wasilewską i dr Elżbietę Żywucką-Kozłowską z Uniwersytetu Szczecińskiego, w całej rozciągłości potwierdziły tragiczną niewiedzę polskiego społeczeństwa na temat rodaków zamieszkałych za granicą.

Czy wyniki tych sondaży potwierdzają szeroką społeczną debatę w kraju na temat Polonii i Polaków za granicą, czy raczej jej brak? Ile programów w telewizji publicznej poświęcone jest życiu i działalności Polonii? Nie mówimy tu o TV Polonia, która jest dla nas bardzo cenna, ale jej programy w większości skierowane są za granicę. Jej oglądalność w kraju jest minimalna. W ilu gazetach, tygodnikach czy miesięcznikach można znaleźć aktualne informacji o Polonii? Wielka też szkoda, że społeczeństwo w kraju nie było na bieżąco informowane o Europejskiej Konferencji polonijnej w Senacie 10 maja.

Ograniczono się do krótkiego, mniej niż minutę trwającego, reportażu w telewizji publicznej, w "Wiadomościach" i " Panoramie ". Nie było transmisji na żywo, mimo że kamery były na sali plenarnej. Nie było też żadnych artykułów w polskiej prasie na temat tego, jakże ważnego spotkania, które adresowane było do Polaków zamieszkałych w kraju.

Można by było zadać pytanie - czy ta Konferencja miała sens? Czy był odbiorca tych informacji, opinii i końcowego polonijnego "Apelu"?

W tym czasie środki masowego przekazu zdominowane były kampanią przedreferendalną, ale bez udziału Polonii, która bezskutecznie wielokrotnie zabiegała o udział w tej kampanii. Euforia, która zapanowała w kraju po zwycięskim referendum udzieliła się również nam żyjącym na obczyźnie, mimo że w tak ważnym dla naszej Ojczyzny momencie, trudno było doszukać się wzmianki o zaangażowaniu Polonii w Polsce i w krajach naszego zamieszkania.

To pomijanie Polonii, nie po raz pierwszy, nie zraziło nas i nie zrazi do pracy, której głównym celem jest dobro Ojczyzny i jej pomyślny rozwój. Jeśli chodzi o współpracę z Sejmem, a szczególnie z Komisją Łączności z Polakami za Granicą, to nie można o niej zbyt dużo powiedzieć, gdyż brakuje nam bezpośrednich kontaktów. Jeżeli nawet Komisja omawia sytuację Polonii w danym kraju, to odbywa się to najczęściej bez udziału Polonii. W najlepszym wypadku informacji udziela przedstawiciel MSZ. Załatwianie spraw "o nas bez nas" jest tu zasadą. Nie powinien w związku z tym dziwić fakt, że członkowie tej Komisji, a w szczególności jej przewodniczący, wykazują często znaczące braki w wiedzy na temat organizacji polonijnych.

Z pewnością jednym z efektów tego stanu rzeczy w Sejmie jest to, że ustawodawstwo polskie nie wychodzi na przeciw postulatom Polonii i Polaków za granicą. Od szeregu lat toczy się bezowocna debata na temat ustawy o podwójnym obywatelstwie. Brak jej wywołuje wiele frustracji i utratę zaufania do tych instytucji w państwie, które powołane są do stanowienia dobrego prawa.

Myśląc o naszych Rodakach zza wschodniej granicy, z obawą myślimy o jej zamknięciu w tym roku. Częste i wielostronne starania EUWP w sprawie Karty Polaka nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Dziś Karta Polaka byłaby najlepszym dla Polaków ze Wschodu rozwiązaniem. Szeroki dostęp do wiz nie rozwiązuje emocjonalnych problemów. Nasi rodacy zza wschodniej granicy są częścią narodu polskiego i powinni mieć prawo do bezwizowego wjazdu do Ojczyzny. Węgrzy umieli uporać się z tym problemem, co potwierdza zawarty ostatnio traktat z Rumunią. W Polsce nadal brak woli politycznej, a demagogowie próbują straszyć społeczeństwo rzekomymi wysokimi kosztami.

Najbardziej aktualną obecnie sprawą są nowe przepisy paszportowe, które weszły w życie z dniem 1 stycznia br. i na pewno nie ułatwiają nam życia. W dalszym ciągu świat obiega fala krytyki i protestów. Według nowych rozporządzeń posiadanie "peselu" będzie konieczne przy wyrabianiu i odnawianiu paszportu RP. Nikt z nas "peselu" nie posiada, a wielu z nas nie posiada polskiego świadectwa urodzenia, które jest niezbędne do jego wyrobienia. Decentralizacja ewidencji obywateli polskich nie urodzonych w Polsce i nigdy tu nie zamieszkałych, a tym samym podporządkowanie ich lokalnym urzędom stanu cywilnego i policji jest rozwiązaniem iście kuriozalnym.

Dla żołnierzy polskich sił zbrojnych na zachodzie oraz ludzi pochodzących z kresów, którzy nie posiadają świadectwa urodzenia, wyrobienie paszportu graniczy z cudem.

Dziwnym wydaje się nam fakt, że władze różnych państw, udzielając nam obywatelstwa, nie stosowały tak rygorystycznych wymagań, jak te, które stosowane są wobec osób narodowości polskiej, przez nasz kraj rodzinny. Z przykrością musimy stwierdzić, że zarówno media jak i czynniki polityczne w kraju nie spełniają naszych oczekiwań.

Integracja Polonii europejskiej
Przełomowym momentem w integracyjnym myśleniu Polonii na świecie było uzyskanie przez Polskę niepodległości i jej przystąpienie do rodziny państw demokratycznych. Działania rozpoczęła Konferencja Rzymska w 1990r, a następnie Zjazd Cieszyński w 1991r, i krakowski Zjazd Polonii Świata w 1992 r. Już wtedy istniała potrzeba zorganizowania się Polonii i Polaków za granicą na szczeblach kontynentalnych, a niewątpliwym przewodnikiem myśli integracyjnej był nieodżałowany Ryszard Zakrzewski. Jednoczyła się Ameryka południowa, Europa zaczęła podążać jej śladem.

Myśl o integracji Polonii Europejskiej zaczęła się rodzić na spotkaniu sierpniowym w Ramsau, w 1993 r. Tego samego roku w grudniu, w Londynie przedstawiciele organizacji polonijnych Europy Zachodniej powołali do życia Europejską Radę Wspólnot Polonijnych. Już wtedy jednym z głównych priorytetów było, obok europejskiej integracji polonijnej, promowanie spraw polskich na terenie UE i motywowanie polskiej racji stanu w integrowaniu się z demokratycznym Zachodem.

Wprawdzie ERWP przeszła wiele przeobrażeń, zmieniła nazwę na Europejską Unię Wspólnot Polonijnych, Regulamin zastąpiono Statutem, to jednak działania na rzecz przystąpienia Polski do Unii Europejskiej nie zostały zmienione. Zebranie brukselskie w 1994 r przyniosło otwarcie na Europę wschodnią i południową, choć w pełni potwierdzone dopiero na Zjeździe w Pułtusku w 1996 r. To znaczące rozszerzenie ilościowe włączyło do EUWP nowe organizacje polskie i polonijne (obecnie jest ich 35). Przyniosło też poważne zmiany jakościowe. Wspólnoty polskie, które pierwotnie miały być jedynie obiektami pomocy, zasiadły wraz z nami do stołu obrad, by stanowić o przyszłości zintegrowanego europejskiego ruchu polonijnego.

Nasze cele określa Statut, który mówi, że " Celem EUWP jest: uzyskanie przez Polskę należnego jej miejsca w zjednoczonej Europie....promowanie spraw polskich w krajach Europy i w zintegrowanych strukturach europejskich..., wspieranie i popularyzowanie idei jedności europejskiej opartej na zasadach wzajemnych korzyści oraz równości państw i narodów. Nie powinno więc nikogo dziwić, że przy tak jasno określonych celach EUWP w zdecydowanej większości przyjęła stanowisko popierające przystąpienie Polski do UE.

Wartością podstawową jest dla nas reprezentatywność naszej organizacji. I tu trzeba szczerze przyznać, że nie obywa się to bez problemów. By wspólnie oznaczać większą siłę i możliwości, by wspólnie się bronić, poszczególne związki polonijne łączą się w organizacje krajowe, a integracja jest często ich życiowa koniecznością. W wielu krajach proces ten dał znakomite efekty, w postaci uznania przez władze rządowe i subwencjonowania działalności. W niektórych jednak wypadkach sukcesy te są pozorne, sprowadzają się jedynie do wielkich haseł i okolicznościowych spotkań. Powstają efemerydy nie mające praktycznego znaczenia, a wręcz szkodzące blokowaniem miejsca i pozornością działań. Partykularyzm poszczególnych grup niweczy oczywiście wiele prób integracyjnych, ale wtedy przynajmniej wiadomo, że trzeba zaczynać od nowa. Inną przypadłością jest brak adekwatnej reprezentacji. Istnieją bowiem organizacje, uważające się za jedynych słusznych reprezentantów lokalnej Polonii i bacznie strzegące swego monopolu. Towarzyszy temu używanie szumnych nazw, sugerujących wielkie możliwości i niemniejszy zasięg geograficzny. Poza tymi kadłubowymi strukturami, pozostają czasem organizacje najliczniejsze i najprężniej działające.

Dla Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych największa bolączką jest brak ewidentnego, centralnego partnera, w kilku krajach, a wśród nich w dwóch gigantach europejskiej Polonii: w Niemczech i we Francji. Odważne i wielokrotne próby zjednoczeniowe w tych krajach są dowodem integracyjnego myślenia tamtejszych działaczy i dają wielką nadzieję na przyszłość. Również na "ścianie wschodniej" konflikty i zaszłości ograniczają reprezentatywność tamtejszych środowisk polonijnych. Ciągle nad tym pracujemy i szczerze o tym mówimy, aby podkreślić, że znakomita większość naszych organizacji członkowskich opiera się na solidnych zasadach i działaniu. Posiadamy jednak świadomość, że i u nas zdarzają się generałowie bez armii. Po 10 latach działalności możemy śmiało i z satysfakcją stwierdzić rosnący autorytet i uznanie społeczne dla naszej organizacji. Z pełną odwagą i coraz częściej zabieramy głos w najistotniejszych dla Polonii Europejskiej sprawach.

Etos i młodzież
Nie sposób mówić o sprawach ważnych, nie dotykając materii najcięższej gatunkowo, w tym wypadku ideologii i młodzieży. Niezależnie od społecznej chęci jej dyskutowania, ideologię musimy brać pod uwagę, a mówiąc o przyszłości, od niej zaczynać. W przeszłości niejednokrotnie zastanawialiśmy się nad etosem Polonii. Jeden z autorytetów Polonii belgijskiej - śp. Bohdan Mrozowski, w swej mało optymistycznej wypowiedzi, w połowie lat 90-tych, łączył ówczesną depresję w ruchu polonijnym z brakiem myśli przewodniej. Uważał, że nie stworzymy, ani nie zdziałamy nic, jeżeli nie będziemy mieli jednoczącego nas celu.

Dziś wiemy, że zmiany w kraju, w wyniku których nastąpiły wolne wybory, zamknęły epokę emigracji niepodległościowej. Skończył się również etos tej emigracji. Dodajmy więc, że być może zakończył się również bezpowrotnie okres, kiedy emigracja zmuszona była działać w sprawie niepodległości kraju. Jest jednak rzeczą niezwykłej wagi, abyśmy dziś mogli jasno określić wokół jakich idei i czynników gromadzić się będą przyszłe, milionowe rzesze emigrantów polskich?

Postawmy pytanie: Czy też czynnikiem, który nas łączy, nie jest po prostu najszerzej pojęta polskość? Pozwólcie, że zacytujemy słowa Kazimierza Nowaka z jego eseju "Refleksje nad specyfiką emigracji": "Polskość to nigdy nie zapomniany element polskiego pochodzenia, a jeśli nawet zaniechany, to na pewno w mniejszym, lub większym stopniu odczuwany. Polskość wykracza ponad format przynależności państwowej, ograniczenia języka, czy nawet odcięcie od kultury kraju. Siła naszego przywiązania do kraju jest często większa niż zdajemy sobie z tego sprawę. Podświadoma potrzeba identyfikacji - to identyfikacja w duchu jedności, bowiem to daje grupie społecznej siłę. W kategoriach psychologii społecznej, czy więcej - narodowej, źródłem siły staje się jedność". Czy zatem jedność w polskości może być ideologiczną bazą naszego europejskiego współdziałania? Jakie znaczenie ma nasza konsolidacja wokół polskości, w obliczu postępującej europeizacji naszego życia? To właśnie programy działania naszych organizacji polonijnych winny być odpowiedzią na pytanie: jak osiągnąć jedność w polskości, w integrującej się Europie?

W każdym środowisku polonijnym ważnym zadaniem jest właściwe umotywowanie młodego pokolenia. W nowej rzeczywistości należy nieco przesunąć akcent naszej argumentacji w stosunku do młodzieży. Nacisk na historyczne pojęcia emocjonalne można zmniejszyć, choć nigdy nie wolno o nich zapomnieć. Wiadomo przecież, że kto nie zna swej historii, będzie powtarzał jej błędy. Musimy jednak zwrócić uwagę na to, że dla młodzieży dużo bardziej zrozumiałe są argumenty, odzwierciedlające nowoczesność w dobrym tego słowa znaczeniu.

A więc takie koncepcje, jak zasoby intelektualne, przedsiębiorczość, sprawność, dojrzałość demokratyczna, prawa człowieka. Młodzież chce patrzeć w przyszłość. Jest to wielki kapitał ludzki i wielka szansa do wykorzystania dla dobra środowisk polonijnych, ale również i dla Polski. Wiele organizacji polonijnych zastanawia się dzisiaj nad tym: Co dalej? Jak zmienić programy działalności, ażeby stały się one atrakcyjne? Atrakcyjne, ale dla kogo? Oczywiście nie trzeba udowadniać, że "stawką większą niż życie" dla Polonii na całym świecie jest młodzież. Wydaje się, że większość organizacji to zrozumiała, ale niewiele wyciągnęło praktyczne wnioski. Często zauważalna jest taktyka " nie zbliżania się do tematu". Jest też wiele tradycyjnych i udanych form pracy z młodzieżą polonijną. Wiele organizacji stworzyło podziwu godną działalność, dotyczącą przeszłości i tradycji, nie dbając równocześnie o alternatywę dla młodzieży. Doszły one do martwego punktu - powstała pokoleniowa próżnia. Wiemy, że ci, którzy poszli za swoimi rodzicami w ruchu polonijnym, należą dziś do rzadkości. A więc "Komu bije dzwon?"

Nie chodzi tu wcale o organizacje kombatanckie, w nich trudno mówić o ciągłości pokoleniowej. Ten błąd popełnia większość związków polonijnych, zapominając o tym, że dla każdej organizacji brak atrakcyjnego programu dla młodszego pokolenia oznacza nieuchronną śmierć, w bliższej lub dalszej przyszłości.

Myślenie o tych sprawach dotyczy w nie mniejszym zakresie takich struktur integracyjnych jak Europejska Unia Wspólnot Polonijnych. Znalezienie programu dla przyszłego młodego " Polonusa" jest sprawą podstawową dla każdego szczebla integracji. Jest tu przecież możliwość inicjatyw kontynentalnych, a w dyskusji nad programami z pewnością nie może zabraknąć słowa młodzież.

Na zakończenie dokonajmy pewnego podsumowania przytoczonych spraw i argumentów.

Piętrzące się przeciwności i brak możliwości nas nie zrażają. O złe intencje nie chcemy nikogo posądzać. Pracujemy przecież dla naszej wspólnej Ojczyzny, a nie dla kolejnych ekip rządowych czy Sejmowych gremiów. Zgodnie ze słowami Wojciecha Młynarskiego będziemy więc nadal "robić swoje".

Deklarujemy chęć współdziałania z krajem w wyzwaniach, jakie stawia przed nami europejska wspólnota; Jedyną szansą na harmonijne współżycie w przyszłości Polski i Polonii jest wzajemna otwartość i partnerstwo.

Polonia musi jak najszerzej otworzyć swe drzwi i programy dla kolejnej emigracyjnej zmiany w sztafecie pokoleń, dla fachowców i dla młodzieży z Polski.
v Polska musi uznać nas za liczną i pełnowartościową część narodu polskiego i forpocztę europejskiej integracji. Winno to znaleźć swe odbicie w ustawodawstwie i w naszym medialnym wizerunku. Dzieci, młodzież i edukacja muszą na stałe zostać podmiotem pracy polonijnej; Konsolidacja europejskiego ruchu polonijnego wokół idei jedności w polskości oraz stworzenie warunków do współdziałania kolejnych pokoleń emigracji polskiej w skonkretyzowanej i mocnej strukturze Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych, jest naszą historyczną szansą wobec łączącej się Europy.

Władze polskie utwierdzają nas często w przekonaniu, że Polska liczy na Polonię, na nasze zaangażowanie i wsparcie. Nie może to jednak być jednostronne, bowiem oczekiwania są i z naszej strony. W imieniu EUWP pragniemy wyrazić nadzieję, że wszystkie - a jest ich sporo - wzajemne oczekiwania zostaną spełnione.

Polska potrzebuje Polonii - Polonia potrzebuje Polski

Helena Miziniak
Tadeusz Adam Pilat
Roman Śmigielski
 

 

Do góry 5

 

 

 

 

 

© Copyright 2004. All rights reserved. Kontakt: Sekretariat Powered by Free Site Templates