Referat
Dominiki Wypych, NOMP
przy EUWP
"Nowa
emigracja” - jej potrzeby i oczekiwania" na przykładzie Szwecji
Po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku emigracja
stała się istotnym dla kraju tematem. Fakty są bezlitosne, w
historii nie było jeszcze tego typu wyjazdów na tak wielką skalę.
Coraz częściej rozpatruje się przyczyny emigracji i konsekwencje,
jakie może ona wywołać w przyszłości dla Polski. Bez wątpienia,
jest to poważny problem dla kraju z punktu widzenia społeczno -
ekonomicznego. Należy równocześnie zastanowić się nad innym,
bardzo znaczącym aspektem. Mianowicie, jakie działania należy
podjąć, by ta ponad 2 milionowa grupa ludzi zachowała w sobie
polskość i tradycje wyniesione z domu rodzinnego i jak sprostać
ich potrzebom i oczekiwaniom na nowej ziemi.
Według Szwedzkiego Urzędu Statystycznego, w Szwecji mieszka
obecnie około 52000 polskich obywateli. Polacy pod względem
wielkości są piątą grupą narodowościową. Ilość zarejestrowanych
Polaków w Szwecji odpowiednio w 2004 i 2005 roku wzrosła o 40%
(źródło: SCB – Sveriges Officiela Statistik, dane na 2005 rok).
Według danych statystycznych GUS, w Szwecji w 2005 roku obywatele
polscy uzyskali 2809 pozwoleń na pobyt z tytułu wykonywania pracy,
dalszych 251 osób - z tytułu prowadzenia działalności
gospodarczej. Według stanu na 27 marca 2006 roku, 4056 Polaków
miało ważne pozwolenia na pobyt. Oznacza to utrzymanie stałej
skali migracji w wysokości średnio 255 osób miesięcznie (źródło:
GUS, dane na 2006 rok).
Należy podkreślić, że przedstawione wyżej dane są zdecydowanie
zaniżone. Wynika to z tego, że znaczna liczba obywateli polskich
podejmuje prace sezonowe. Statystyki nie obejmują również ani
Polaków z drugiego pokolenia, ani tych, którzy przybywają tu
turystycznie, bądź pracują ”na czarno”.
Szwedzką Polonię można podzielić najogólniej na dwie grupy. Są to
emigranci polityczni i emigranci zarobkowi. Ci pierwsi mieszkają
na terenie Szwecji od wielu lat, posługują się swobodnie językiem
szwedzkim, przez co zasymilowali się już z lokalną społecznością.
Ci drudzy, przyjechali do Szwecji stosunkowo niedawno, w latach 90
oraz po otworzeniu granic w 2004 roku. Nowa fala emigracyjna nie
jest jednolita i zauważyć w niej można wielką różnorodność. Spora
cześć przedstawicieli obecnej emigracji to głównie pracownicy
fizyczni, pochodzący najczęściej z małych wsi i miasteczek.
Traktują oni swój pobyt w Szwecji, jako tymczasową możliwość
dorobienia się, a emigracja jest dla nich stanem przejściowym.
Od kilku lat, szczególnie w porównaniu do
lat 90, zauważyć można tendencje, iż w Szwecji pojawiają się coraz
to młodsi ludzie (60% emigrantów nie przekroczyło 35 roku życia).
Często są to świeżo upieczeni absolwenci, którzy nie znaleźli
zatrudnienia w kraju. Osoby z wykształceniem, co najmniej średnim
stanowią dziś do 60 % nowej fali emigracji. W porównaniu z innymi
narodowościami, Polacy w Szwecji prezentują się bardzo korzystnie
pod względem posiadanego wykształcenia. Wraz z Irańczykami są
najlepiej wykształconą grupą emigrantów – 25% osób pomiędzy
25 a 64 rokiem życia, ma ukończone przynajmniej
3 lata szkoły ponad licealnej (post-secondary school). Należy
nadmienić, że odsetek Szwedów z takim samym wykształceniem i w
tej samej grupie wiekowej wynosi 20%. (źródło: SCB – Sveriges
Officiela Statistik, dane na 2004 rok).
Nowa, młoda emigracja w świetle tych danych
jest najbardziej perspektywiczną częścią społeczeństwa. To ludzie
ambitni, kreatywni i wykształceni, najbardziej odważni i obrotni,
nie obawiający się podejmowania własnej inicjatywy. Po przybyciu
do Szwecji, od samego początku stawiają bardzo wysoko poprzeczkę.
Inwestują w naukę języka i własny rozwój oraz starają się aktywnie
uczestniczyć w życiu społecznym.
W tak zróżnicowanej grupie emigracyjnej, rodzą się
analogicznie, różnorodne potrzeby i oczekiwania. Oczywiście
głównym celem wyjazdu tych, którzy przyjeżdżają tu tymczasowo, jak
i tych, którzy wiążą z tym krajem przyszłość jest poszukiwanie
lepiej opłacalnej pracy i polepszenie warunków bytowych.
Jednocześnie, pierwsi i drudzy napotykają po przyjeździe do
Szwecji wiele problemów. Zaryzykować można stwierdzenie, że życie
emigranta w Szwecji jest dużo trudniejsze (przynajmniej na
początku) od tego, który zdecydował się na wyjazd chociażby na
Wyspy Brytyjskie. Dlaczego?
Odpowiedź jest
prosta - bariera językowa. By dostać wymarzoną pracę w Szwecji
konieczna jest znajomość języka szwedzkiego. Nawet jeśli ktoś
posługuje się płynnie językiem angielskim, bez szwedzkiego ma
marne szanse na dostanie pracy. Nieznajomość języka utrudnia
również życie społeczne. Chociaż język angielski jest tu
powszechnie znany, większość urzędników szwedzkich preferuje
rodzimy język. Stwarza to wiele problemów i barier przy
załatwianiu mieszkania, zakładania konta w banku, rejestrowaniu
dziecka w przedszkolu, itd...
Polski
emigrant, po przyjeździe do Szwecji, przynajmniej na początku,
napotyka na problemy adaptacyjne. Wynikają one głownie z
różnorodności kulturowej. Brak jest zorganizowanej
instytucjonalnie pomocy. Brak informacji, które mogłyby przybliżyć
wielokulturowe społeczeństwo szwedzkie.
W tym aspekcie
bardzo istotna jest wczesna integracja ze społecznością lokalną,
oparta na równym traktowaniu i zakazie dyskryminacji. Integracja,
która jest w jak najlepszym interesie wszystkich, niezależnie od
długofalowych alternatyw dla emigrantów oraz ich prawa powrotu do
państwa ich pochodzenia. Praca, szkolenie, łączenie rodzin,
edukacja dla dzieci i dostęp do służby zdrowia i innych
publicznych świadczeń są kluczowym czynnikiem dla powodzenia
integracji. Podstawowym elementem skutecznej polityki włączania do
społeczeństwa, rozumianej jako proces dwu torowy, jest
zaangażowanie lokalnej ludności i poszanowanie jej potrzeb. Winno
to być elementem narodowej strategii dotyczącej włączania, która
musi być oparta na jedności i różnorodności.
Nie mniej istotna jest tutaj integracja wewnątrz samej
wspólnoty polonijnej. W Szwecji sytuacja ta jest wyjątkowo trudna.
Oświata polonijna wygląda bardzo niekorzystnie, a zauważyć trzeba,
że znaczna część nowej fali emigracyjnej przyjeżdża do Szwecji z
całymi rodzinami. Wymaga to natychmiastowych rozwiązań
oświatowych, zwłaszcza w kontekście ciągle rosnącego współczynnika
napływających emigrantów. W perspektywie prognoz długoterminowych,
problemem okazuje się fakt, że duża grupa Polaków podejmuje pracę
zaraz po początkowych kursach. Kusi szybka stabilizacja. Ich
zawodowe umiejętności zasługują na lepsze oferty, lecz język
pozostaje niestety toporny. Przy prostych zajęciach, wśród
nienawykłych do rozmów Szwedów, przy skąpych kontaktach
towarzyskich, uzyskają nie więcej, niż wymaga tego proste
obcowanie ze znajomymi z pracy czy sąsiedztwa. Nie wnikając
głębiej w język, trudno jest przecież wejść w ten zupełnie
odmienny od Polski kraj. Nie sposób być ze Szwedami, co najwyżej
jest się obok nich. Trudniej wtedy poznać ich myślenie, ich
zachowania, nie sposób pojąć tego wszystkiego, co ich kształtuje.
Można z tym żyć, czemu nie, ale nietrudno zauważyć, że wśród tej
grupy pojawia się więcej wrogości do kraju emigracji niż u tych,
którzy język w porę udoskonalili.
Nowa emigracja w Szwecji, ma znacznie bardziej utrudniony
dostęp do polskiej bazy lokalowej. Jest to konsekwencją tego, że
większość polskich lokali powiązana jest z konkretnymi
organizacjami polonijnymi, do których nie wszyscy mają dostęp,
albo nie chcą tam z rozmaitych przyczyn przychodzić. Brakuje tutaj
neutralnych miejsc dla wszystkich Polaków, gdzie każdy mógłby się
poczuć jak w domu. Takie „polskie miejsca” mogłyby bardzo pomóc
wielu nowym emigrantom, a także zahamowałyby być może proces
zanikania polskości.
Złożoność i różnorodność problemów, rodzi coraz to większe
potrzeby. Najistotniejsze z punktu widzenia polskiego emigranta w
Szwecji jest to, by miał ułatwiony dostęp do edukacji. Brakuje
tutaj kursów językowych, zwłaszcza specjalistycznych,
przygotowujących językowo do wykonywania konkretnych zawodów. Brak
informacji w języku polskim. Młody Polak po przyjeździe do
Szwecji, jest bardzo często pozostawiony sam sobie i tak naprawdę
może liczyć na pomoc tych, którzy przybyli tu wcześniej.
Organizacje i stowarzyszenia działające w Szwecji są jakby obok,
nie nadążają nad zmianami w specyfice nowej emigracji. Żyją
własnym życiem, a dostęp do nich jest bardzo ograniczony i
zarezerwowany dla dużo starszej Polonii.
Poza potrzebami natury egzystencjonalnej pojawiają się
potrzeby związane z tęsknotą za tym co polskie. Zauważyć można
tutaj ewidentny brak alternatyw do spędzania wolnego czasu w
„biało - czerwonych” barwach. Mało jest wydarzeń kulturalnych i
rekreacyjnych skierowanych do polskiego odbiorcy, a
zapotrzebowania na tego typu imprezy wśród młodego pokolenia
emigrantów są ogromne. Dzieje się tak głownie dlatego, że jest to
pokolenie nastawione na konsumpcjonizm, na aktywne spędzanie
wolnego czasu, na rozwój intelektualny i duchowy. To pokolenie
mające konkretne oczekiwania wobec władz instytucjonalnych,
którym Konsulat i organizacje polonijne powinny zacząć wychodzić
na przeciw.
W Szwecji widoczny jest spory deficyt w skutecznej promocji
Polski i Polaków, a przecież nasi rodacy w porównaniu z innymi
emigrantami w Szwecji wypadają bardzo korzystnie. Według SCB
jesteśmy najłatwiej aklimatyzującą się grupą emigrantów (55%
badanych nie miało żadnych problemów w aspekcie
ekonomiczno-bytowym i rodzinnym). Polacy za granicą są prawie dwa
razy bardziej pracowici, niż w kraju! Wskaźnik zatrudnienia
(pokazuje, ile osób pracuje wśród zdolnych do pracy) nad Wisłą
ledwo przekracza 50%. Wśród imigrantów ten wskaźnik jest
niesamowicie wysoki, przekracza 90%. To oznacza, że z dziesięciu
zdolnych do pracy, tylko jeden jej nie ma i to prawdopodobnie
dlatego tylko, że ją zmienia albo szuka, a nie dlatego, że
pracować nie chce. Podobnie jest z bezrobotnymi. Wśród imigrantów
stopa bezrobocia wynosi 2,9%, czyli jest prawie dwukrotnie niższa,
niż w całej Szwecji.
Dlaczego nie wykorzystać tych statystyk do kreowania
wizerunku polskiego pracownika w Szwecji. Francja miała
hydraulika, może Szwecja powinna mieć swego budowlańca???
Zaspokojenie wszystkich potrzeb i oczekiwań nowej fali
emigracyjnej wymaga dużego zaangażowania władz w Polsce, jak i
bardziej usystematyzowanej pracy władz lokalnych. Ogromna
odpowiedzialność spoczywa tutaj na mediach. Powinny one, podobnie
jak organizacje polonijne, iść z duchem czasu i wychodzić
naprzeciw konkretnym oczekiwaniom. Powinny stanowić platformę
wymiany
cennych informacji na tematy praktyczne związane
z życiem
i pracą
w tym
kraju.
Do sukcesu wiedzie również droga przez łamanie barier
ksenofobii, powstałych z historycznie i kulturowo ugruntowanej
obawy przed obcym i obcymi. Najtrudniej jest "wejść w system". Ci,
którzy wybrali drogę ku perfekcji języka i znają się na pracy,
dotrą do celu - wcześniej, czy później. Najważniejsze jest by na
emigracji pozostać Polakiem, ale również i swojakiem. Jednocześnie
nie zapominając o „polskich wartościach” i sposobie bycia, bo to
w Szwecji budzi szacunek. Polskie wychowanie, w połączeniu z tym,
co dobre w „szwedzkości”, pomaga we współżyciu. Należy odrzucić
polską megalomanię i kierować się szeroko pojętą tolerancją i
empatią. Działać we wspólnocie i budować więzi oparte na zaufaniu
i na pracy zespołowej oraz zwrócić uwagę tutejszym obywatelom na
konkretny walor naszej emigracji.
Reasumując, nie trudno zauważyć, że problemy, które posiada
Polonia w Szwecji, w niczym nie ustępują problemom innych
emigrantów. Oczekiwania są również zbliżone. Wszystkie one
zmierzają do jednego celu, do zaspokojenia potrzeby poczucia
bezpieczeństwa, która wiąże się z ustabilizowanym ekonomicznie
życiem, na godnym poziomie. Przykro tylko, że w realizowaniu tej
podstawowej potrzeby musimy opuszczać ludzi, domy i ziemię którą
kochamy...
Dominika
Wypych
Niezależna Organizacja Młodzieży
Polonijnej przy Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych
Do góry 5